Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

The Soft Machine

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Jazz, jazz-rock
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 563
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:14, 20 Lipiec 2013 Temat postu:

„Land of Cockayne” to oficjalnie ostatni studyjny album w dorobku Soft Machine, wydany w 1981 roku. Obok Jenkinsa i Marshalla z innych ex członków zespołu można usłyszeć w kilku utworach Allana Holdswortha, jest także Roy Warleigh , który w 1976 roku był przez pewien czas był członkiem grupy. Pozostali muzycy to nowe twarze (gra między innymi nawet Jack Bruce). Płyta generalnie rzecz biorąc jest denna i w zasadzie nie ma prawie nic wspólnego z muzyką Soft Machine.

Soft Machine Legacy to projekt realizowany w różnych konfiguracjach personalnych już w XXI wieku.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 563
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 00:02, 30 Lipiec 2013 Temat postu:

ARCHIWALNE KONCERTY SOFT MACHINE – CZĘŚĆ V (1974-1975)


Ostatnia część koncertowego cyklu Soft Machine nie obejmuje może okresu najbardziej tłustego w sensie artystycznym, jednak trzeba przyznać, że te wydawnictwa w niemałym stopniu poszerzają naszą wiedzę na temat bandu Ratledge’a i Jenkinsa. Występy sceniczne siłą rzeczy odzwierciedlały zmiany stylistyczne w muzyce Soft Machine. Jako że każde z prezentowanych wydawnictw dzieli okres przynajmniej sześciu miesięcy, pozwala to tym lepiej uchwycić przeobrażenia materii muzycznej. W tym miejscu musimy zakończyć ten krótki cykl, gdyż są to już ostatnie archiwalne występy grupy, które doczekały się oficjalnego wydania. W podstawowej dyskografii Soft Machine znajduje się jeszcze koncert nagrany w 1977 roku i wydany w następnym jako „Alive and well: Recorded in Paris”.


DVD:

Live In Montreux (lipiec 1974)


4 lipca 1974 roku Soft Machine wystąpił na prestiżowym Festiwalu Jazzowym w Montreux z godzinnym repertuarem. Obejmował on wówczas następujące kompozycje: „Hazard profile”, „The floating world”/„Ealing comedy”(bass solo)/„Bundles” /„Joint”/ „The man who waved at trains”/„L.B.O.” (drum solo)/„Riff II” // „Lefty”, „Penny hitch”. W tym czasie z setlisty niemal zupełnie wypadły więc utwory z ,,Six'' (pozostały zaledwie dwie krótkie kompozycje) i „Seven” (z tej płyty zagrali tylko „Penny hitch”). Zdecydowanie dominowały natomiast utwory z przygotowywanej do wydania „Bundles”, co jeszcze raz potwierdzało, iż zespół niechętnie spoglądał wstecz, skupiając się głównie na aktualnym repertuarze. Ten występ potwierdził dużą klasę wykonawczą muzyków. Wprawdzie Holdsworth był głównym solistą w czasie występu, jednak sposobność zaprezentowania swoich nieprzeciętnych możliwości mieli wszyscy laureaci ostatniego głosowania tygodnika „Melody Maker”. Mike Ratledge objawił się jako eksperymentator z syntezatorami, poszukujący nowych brzmień na tym instrumencie. Ciekawe eksploracje dźwiękowe przedstawił Roy Babbington, który z dużą inwencją grał na elektrycznej gitarze basowej, korzystając także z fuzz boxu, jego przesterowane płaszczyzny dźwiękowe miały w dużym stopniu inny charakter niż partie Hoppera, co potwierdzało, że nie jest on jego epigonem, lecz artystą dysponując własnym, oryginalnym warsztatem wykonawczym. John Marshall pokazał się od bardzo dynamicznej strony, jego solo przypominało wręcz popisy perkusyjne drummerów rockowych. W nieco mniejszy stopniu w partiach solowych udzielał się Karl Jenkins, potwierdzając tym samym, iż sztuka kompozytorska była mu już wówczas bliższa niż wykonawcza. Mocnym punktem koncertu był otwierający go „Hazard profile”, w którym Holdsworth jeszcze raz udowodnił, iż jest jednym z czołowych gitarzystów jazz-rockowych na świecie.



CD:

Floating World Live (styczeń 1975)

Czas poprzedzający wydanie „Bundles” upływał artystom na intensywnych wojażach . Rekordowy był styczeń, kiedy to dali mnóstwo koncertów w Holandii i szczególnie w RFN. Na nieco dłużej warto zatrzymać się przy spektaklu, który miał miejsce w Bremie 29 stycznia 1975 roku w tamtejszym radiu. Został on bowiem wydany w 2006 roku jako „Floating world live” przez amerykańską wytwórnię MoonJune Records, rezydującą w Nowym Jorku. Daje on sposobność wnikliwego zapoznania się z ówczesnym koncertowym wcieleniem grupy w składzie z Allanem Holdsworthem. Jako że koncert miał miejsce kilkadziesiąt dni przed oficjalną premierą „Bundles” nie dziwi fakt, iż lwią część materiału stanowią utwory właśnie z tego wydawnictwa. W sumie pojawia się ich aż sześć, choć ,,Hazard profile” jest tu w znacznie skróconej wersji (dokładnie chodzi o „Hazard profile part 1”, które wyraźnie zostało na płycie wyciszone, zapewne pełna wersja tej kompozycji się nie zachowała). Podobnie jak na „Bundles” głównym solistą jest Allan Holdsworth, którego popisy w czasie tego koncertu jeszcze bardziej zdominowały partie grane przez pozostałych muzyków. Holdsworth po raz kolejny objawia się jako znakomity improwizator, tematy utworów są zazwyczaj dla niego podstawą do improwizacji, w których czuje się bardzo swobodnie.

W tej inkarnacji Soft Machine mógł on z pewnością lepiej ukazać swoją muzyczną osobowość niż w supergrupie UK, w której Wetton i Jobson narzucali mu dość ściśle nakreślone aranżacje i nie przepadali specjalnie za nadmiernie rozimprowizowanym podejściem do swojej muzyki. W „The man who waved at trains” mamy rzadką sposobność wysłuchania długiego sola na skrzypcach zagranego przez Holdswortha, który w młodości zaczął zgłębiać tajniki gry na tym instrumencie, ostatecznie porzucając go na rzecz gitary. Zastąpienie oboju skrzypcami przydało temu utworowi zgoła odmienny klimat, to ciekawy przykład na to jak zmiana instrumentarium wpływa na ogólny charakter kompozycji. Jenkins, co było już tradycją w tym okresie, niemal zupełnie nie udziela się jako solista (wyjątkiem jest partia oboju w „Peff”). Niewiele lepiej wygląda to w wypadku Ratledge’a, którego solówki usłyszeć można tylko w „Song of Aeolus” i eksperymentalnym „North point”. Trudno doszukać się także brzmień jego organów Lowreya, pojawiają się one na pierwszym planie tylko w „Song of Aeolus”. Ten styczniowy koncert pokazuje rosnącą rolę Holdswortha w zespole, słychać to dobrze choćby na tle ich występu na festiwalu w Montreux z lipca 1974 roku. W ciągu tych sześciu miesięcy wydatnie ograniczyła się szczególnie ilość partii Ratledge’a i Jenkinsa, co jeszcze bardziej uwypukliło dominację Holdswortha.

Koncerty stwarzały sposobność usłyszenia utworów częstokroć w znacznie odmiennych wersjach. Wprawdzie w 1975 roku Soft Machine, głównie pod wpływem Jenkinsa, zaczął stopniowo odchodzić od rozimprowizowanego charakteru swojej muzyki, wprowadzając coraz więcej sztywniejszych ram aranżacyjnych. Jednak niektóre kompozycje nabierały zgoła odmiennego charakteru, dzięki znacznym zmianom w sferze agogicznej i instrumentacyjnej (vide „Penny hitch”) czy też dodanym partiom solowym (improwizacje Ratledge’a na organach Lowreya w „Song of Aeolus”).

Na „Floating world live” jest kilka utworów, których nie uświadczymy na żadnym oficjalnym wydawnictwie studyjnym z premierowym materiałem. Nie licząc długiego perkusyjnego sola Johna Marshalla w ,,J.S.M.”, odnajdziemy tu także „Ealing comedy”, popis gry Babbingtona na gitarze basowej, eksponujący różne brzmienia tego instrumentu. Roy wykazuje się w nim sporą inwencją sonorystyczną, szczególnie zwraca uwagę jego bogactwo artykulacyjne, co jest zapewne po części związane z faktem, iż miał on doskonale opanowany warsztat zarówno jako gitarzysta basowy jak i kontrabasista. Kolejne to „Riff III” i „Endgame”, będące zbiorowymi kompozycjami zespołu. Pierwsza spośród nich ma charakter jamu, jej głównym składnikiem jest długie gitarowe solo Holdswortha, natomiast druga to jeszcze jeden energetyczny przykład jazz-rocka, tak typowy dla ówczesnego oblicza zespołu. Ostatnim nieznanym i bodaj najciekawszym utworem jest „North point”. To przykład eksperymentów Mike’a Ratledge’a z brzmieniami syntezatora. Trudno doszukać się w nim tradycyjnej melodyki i harmonii. Dominują natomiast śmiałe eksploracje
sonorystyczne, nie brakuje w nim fragmentów wręcz atonalnych. „North point” posiada w rezultacie bardzo oryginalną tkankę brzmieniową i w sumie szkoda, że podobnych eksperymentów zabrakło na „Bundles”, na którym partie syntezatorów nie miały tak unikalnego posmaku choćby w sferze brzmieniowej.

„Floating world live” jest jedynym oficjalnym wydawnictwem koncertowym Soft Machine, na którym możemy usłyszeć Allana Holdswortha i już to czyni go ze wszech miar godnym polecenia. Przede wszystkim jest to jednak interesujący dokument muzyczny, ukazujący Soft Machine w okresie, gdy odszedł już od swoich undergroundowych korzeni, składając akces do jazz-rockowego mainstreamu.



British tour’75 (październik 1975)

Portretem muzycznym Soft Machine z jesieni 1975 roku jest archiwalne wydawnictwo koncertowe „British tour '75”, które ujrzało światło dzienne w 2005 roku. Ten album to wizytówka ze schyłkowego okresu działalności w nim Mike’a Ratledge’a. Pojawia się już na nim kilka utworów z przygotowywanego do wydania „Softs”(„Out of season”, ,,Ban-Ban Caliban”, ,,Song of Aeolus”). Nie odbiegają one bardzo od wersji studyjnych. W tym czasie zaznacza się zresztą tendencja do odchodzenia od improwizacji na rzecz nieco większego rygoryzmu w sferze aranżacyjnej, co jest pokłosiem rosnącej roli w zespole Karla Jenkinsa, który był zwolennikiem właśnie takiego podejścia do muzyki. Stylistycznie nie odbiega ona specjalnie od tego, do czego przyzwyczaił zespół swoich fanów na „Bundles”. To nadal dynamiczna, soczysta odmiana jazz-rocka, bez funkowych naleciałości, sporadycznie ocierająca się w wersji koncertowej o awangardowe poszukiwania (dokładnie chodzi o eksperymenty z brzmieniem syntezatora, podejmowane przez Ratledge'a).

Warto wspomnieć przede wszystkim o trzech utworach, których nie uświadczymy na żadnej oficjalnej płycie Soft Machine. Pierwszy z nich to „Sideburn”, długie perkusyjne solo Johna Marshalla, dość podobne do jego solowego popisu z „Floating world live”. „JVH” Ratledge’a dobitnie ukazuje, iż nie wyzbył się on ciągle eksperymentalnych eksploracji. Jest wyrazistym przykładem jego dalszych poszukiwań brzmieniowych, może kojarzyć się z awangardową muzyką elektroniczną, brak tu w zasadzie konwencjonalnych akordów. Ma on wyjątkowo ,,laboratoryjny” charakter, dosłownie tonie w dysonansach, które niejednokrotnie przechodzą wręcz w kakofoniczny zgiełk. Aura brzmieniowa tej kompozycji jest naprawdę frapująca, posiada ona osobliwy klimat oraz zdecydowanie zasługuje na uwagę. Szkoda, że Ratledge nie rozwinął tych koncepcji na szerszą skalę na swojej płycie autorskiej, o której poważnie przemyśliwał w połowie lat 70-tych. Ostatni nieznany utwór to „Sign of five”, blisko 15 minutowy jam, bardzo dynamiczny i ekspresyjny, z niemałą domieszką rockowych ingrediencji. Sprawia wrażenie dość luźnej improwizacji, choć niestety nie specjalnie treściwej, brakuje w niej trochę przykuwających uwagę ciekawych motywów, solo Etheridge’a akurat tutaj nie jest do końca przekonywujące.

Na „British tour” nie ma już Allana Holdswortha, zastępuje go John Etheridge i trzeba przyznać, że wychodzi mu to całkiem dobrze. Jego partie nie dominują może w takim stopniu jak Holdswortha, niemniej to on także jest tu głównym solistą. Wprawdzie w repertuarze koncertu dominują wyraźnie kompozycje Karla Jenkinsa, to jednak jako solista jest on na tej płycie niemal nieobecny. Mike Ratledge także czyni to niezwykle rzadko, gdy jednak dochodzi do głosu robi to z właściwym sobie kunsztem i smakiem. Jego improwizacje na organach Lowreya możemy podziwiać w „The man who waved at trains”, „Ban-Ban Caliban” i ,,Hazard profile part 5”, w tym ostatnim gra także partię solową na syntezatorze.

Czasem słuchając tego koncertu odnosi się wrażenie, iż muzyka, która była na nim zaprezentowana jest zanadto jednorodna, brakuje w niej trochę pierwiastka szaleństwa, jak na standardy Soft Machine wydaje się także nazbyt „normalna”. Wynikało to zapewne z tego, iż lwia część materiału wyszła spod ręki Jenkinsa, tymczasem jego styl nie nosił w sobie tego posmaku daleko posuniętego indywidualizmu. Wprawdzie jego utwory miały niewątpliwie swoją tożsamość (łatwo rozpoznawalna specyficzna ,,architektura'' kompozycji, ponadto właściwa mu narracja, melodyka, układy akordów). Pomimo tego, iż były one dość charakterystyczne, posiadały jednocześnie pewną tendencję do schematyzmu, na swój sposób były także dość przewidywalne. Część zwolenników grupy, darząca szczególną atencją klasyczny kwartet (1970-1971) odbierała je jako nazbyt tradycyjne, pozbawione eksperymentatorskiego ducha, który wyzierał śmiało z kompozycji Wyatta, Ratledge'a i Hoppera w ich najbardziej płodnym artystycznie okresie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aras
Wafel
Wafel



Dołączył: 05 Paź 2012
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:05, 30 Lipiec 2013 Temat postu:

Kurde, nie umiem się przyzwyczaić do Fourth.
Third jest dla mnie bardziej przystępna. Fajna jest psychodeliczna maszyna z dwóch pierwszych płyt.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rakkenroll
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 16 Sty 2011
Posty: 1353
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:15, 30 Lipiec 2013 Temat postu:

Ja raz słuchałem Czwórki i rozbolała mnie głowa, tak to jest jak ktoś głupi podchodzi do awangardy ;_;
Ale taka Trójka jest bardzo fajna i w ogóle, pierwsze dwie płyty też lubię, a solowe Rock Bottom Wyatta to już bardzo w ogóle. Reszty nie znam ale nadrobię, co mam nie nadrabiać :3


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vilverin
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 02 Kwi 2013
Posty: 2423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wielkie Księstwo Krakowskie/Królestwo Galicji i Lodomerii.
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:13, 30 Lipiec 2013 Temat postu:

To dziwne, bo moim skromnym zdaniem Trójka jest od Czwórki zdecydowanie trudniejsza.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3117
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:38, 30 Lipiec 2013 Temat postu:

Fourth jest, z tego co twierdzi wiele osób, dużo bardziej generyczna. Trójka jest bardzo fajna.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vilverin
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 02 Kwi 2013
Posty: 2423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wielkie Księstwo Krakowskie/Królestwo Galicji i Lodomerii.
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:42, 30 Lipiec 2013 Temat postu:

Obie są fajne. Natomiast myślę że Trójka jest bardziej awangardowa.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 563
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:58, 30 Lipiec 2013 Temat postu:

Vilverin napisał:
To dziwne, bo moim skromnym zdaniem Trójka jest od Czwórki zdecydowanie trudniejsza.



Spotkałem się już z takimi opiniami kilka razy. W sumie to trochę mnie one dziwią. Moim zdaniem "Fourth" to najbardziej hermetyczny album studyjny zespołu. Czemu "Third" jest Twoim zdaniem zdecydowanie trudniejszy? To w sumie ciekawa sprawa, jak ludzie w różny sposób odbierają dany album. Ja próbowałem na chłodno analizować te płyty, opierając się na pewnych obiektywnych przesłankach muzykologicznych i wychodziło mi, że przynajmniej teoretycznie "Fourth" to trudniejszy orzech do zgryzienia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aras
Wafel
Wafel



Dołączył: 05 Paź 2012
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:39, 30 Lipiec 2013 Temat postu:

Third w ogóle super się zaczyna klimatycznie. Muzyka jakaś bardziej uporządkowana, może bardziej jednostajna. Bardziej rock'n'rollowa , rockowa , mniej jazzowa.

Czwórka to już sam jazz z awangardą bez żadnych zahamowań i schematów.
Nie tak cieżka, lecz trudniejsza w odbiorze , ale jeszcze ją uchwycę. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 563
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 01:32, 31 Lipiec 2013 Temat postu:

Wspomniałem o tym, że „Fourth” to najbardziej złożony i hermetyczny album w dorobku grupy. Dlaczego?

Przede wszystkim „Fourth” był kolejnym krokiem w stronę free jazzu. Wprawdzie na „Third’ także pojawiały się już fragmenty free („Facelift”, postludium „Moon in June”), jednak na „Czwórce” występowały one ze znacznie większym natężeniem. Na „Fourth” mamy do czynienia z jeszcze bardziej złożonymi teksturami, dalszej komplikacji ulegają struktury rytmiczne poszczególnych kompozycji. W warstwie harmonicznej grupa stawia konsekwentnie na nowoczesne rozwiązania. Będzie to objawiać się w praktyce silnie dysonansową fakturą i redukcją czynnika melodycznego. Na „Fourth” jest to bardzo dobrze słyszalne - melodie w porównaniu z „Third” ulegają dekompozycji, przybierają charakter motywów typowych dla modern jazzu, gdzie krótka ekspozycja głównego tematu melodycznego zazwyczaj szybko przechodzi w zakręcone i rozwichrzone improwizacje. Nawet dla fanów ambitnego rocka psychodelicznego musiało to być sporym wyzwaniem, niejednokrotnie zapewne dość ciężkim do zdzierżenia.

„Fourth” niemal zupełnie zatraca już jakikolwiek związek z muzyką rockową. Jeżeli pewne jego elementy jeszcze są na nim obecne to ich ilość jest znikoma. Muzyka przybiera na nim jeszcze bardziej intelektualny charakter, miejscami brzmi niemal abstrakcyjnie, co szczególnie uzewnętrznia się we fragmentach pozbawionych czynnika melodycznego. Sprzyja temu także pojawiająca się miejscami swobodna warstwa formalna („Fletcher's blemish”, fragmenty „Virtually”). Większy akcent położony został na subtelności w warstwie dynamicznej, słychać jednocześnie wzmożone zainteresowanie brzmieniem, stąd pewnie tendencja do cyzelowania partii instrumentalnych. Niejednokrotnie objawia się to w amelodycznym podejściu do struktury kompozycji i eksponowaniu różnych odcieni palety brzmieniowej („Virtually part 3”, „Virtually part 4”). Wyraźnie rośnie rola improwizacji, stąd często szkielet kompozycji nie jest już tak precyzyjnie określony jak wcześniej. Mniej zauważalne jest to w „Teeth”, Ratledge'a, natomiast bardziej wyraziście w utworach Hoppera i szczególnie Deana.

Na „Third” swoje robi oczywiście ta słynna kakofoniczna introdukcja Ratledge’a w „Facelift”, jednak na tej płycie nie brakuje także względnie tradycyjnych fragmentów. Jest „piosenkopodobna” pierwsza część „Moon in June”, fakt, że dość wymyślna w warstwie formalnej, jednak dla fana ambitnego rocka jak najbardziej do przyjęcia. „Fourth” to pierwszy album Soft Machine w całości wypełniony muzyką instrumentalną – to także ma swoje znaczenie. Spore fragmenty „Slightly all the time” dość bliskie są ówczesnemu jazzowemu mainstramowi. Na „Fourth” tradycyjny słuchacz może mieć problemy z punktem zaczepienia. Na pewno krokiem wstecz „Fourth” w stosunku do „Third” jest to, że brakuje na nim kontynuacji śmiałych eksperymentów z elektroniką (kłania się choćby wstęp do „Facelift” oraz preludium i postludium w „Out-bloody rageous”). Na „Czwórce” Ratledge zaczyna skupiać się coraz bardziej na eksponowaniu brzmień elektrycznego fortepianu Fender Rhodes. Jakkolwiek jest on dość oryginalnym pianistą (np. w ciekawy sposób wykorzystuje echoplex), to jednak jego gra na tym instrumencie nie ma już w sobie tak pionierskiego charakteru, jak było to w wypadku organów Lowreya.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aras
Wafel
Wafel



Dołączył: 05 Paź 2012
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 16:30, 31 Lipiec 2013 Temat postu:

Amen.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3117
Przeczytał: 6 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 06:38, 05 Wrzesień 2013 Temat postu:

Chyba wezmę się za koncerty. Third finalnie porwało me neurony i teraz chłonę każdą sekundę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cizar
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 25 Cze 2013
Posty: 1116
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowe Skalmierzyce
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:58, 05 Wrzesień 2013 Temat postu:

Ja chyba wreszcie w pełni załapałem Third, genialna płyta, muszę się za resztę wziąć, do koncertów jeszcze hohoho Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5826
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:11, 05 Wrzesień 2013 Temat postu:

Im dalej w las tym większy mainstream jeżeli chodzi o płyty studyjne, tak od 6 albo 7, to już w ogóle rockowy fusion taki zwyczajny dość i niezbyt się wyróżniający.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zuy_pan dnia Czw 14:12, 05 Wrzesień 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
che
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 26 Gru 2011
Posty: 1967
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 14:14, 05 Wrzesień 2013 Temat postu:

Ja koncertówek jeszcze nie tknąłem, także mam nadzieję, że sporo frajdy jeszcze przede mną Cool

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pawliq88
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1347
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa

PostWysłany: Czw 14:39, 05 Wrzesień 2013 Temat postu:

Ja w ogóle Softów dopiero jestem po ,,I" debiucie Smile czekam aż mnie najdzie klimat na kolejne numerki

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Pawliq88 dnia Czw 14:39, 05 Wrzesień 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
che
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 26 Gru 2011
Posty: 1967
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:17, 29 Wrzesień 2013 Temat postu:

Chciałbym się zapoznać z solową twórczością Daevida Allena. Co polecacie? Czy w ogóle warto?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:24, 29 Wrzesień 2013 Temat postu:

Nie warto

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
che
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 26 Gru 2011
Posty: 1967
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 20:35, 29 Wrzesień 2013 Temat postu:

;-(

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vilverin
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 02 Kwi 2013
Posty: 2423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wielkie Księstwo Krakowskie/Królestwo Galicji i Lodomerii.
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:55, 08 Listopad 2013 Temat postu:

Ostatnimi czasy wzięło mnie ostro na VII Smile I muszę powiedzieć że jestem zachwycony tym albumem. Płyty 3 - 6 co prawda są świetne, jednak dosyć hermetyczne. Na 7 ta hermetyczność nie jest już tak odczuwalna.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Jazz, jazz-rock Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 5 z 8


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin