Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Karlheinz Stockhausen

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Muzyka klasyczna
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 563
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:15, 05 Kwiecień 2014 Temat postu: Karlheinz Stockhausen



KARLHEINZ STOCKHAUSEN

Stockausen to jedna z najważniejszych postaci XX wiecznej awangardy. Muzyk kontrowersyjny, częstokroć skrajnie różnie oceniany przez krytykę i publiczność. Dla każdej osoby, która chce mieć chociaż śladowe pojęcie o muzyce współczesnej, ogólna znajomość jego twórczości jest wręcz nieodzowna. W wykazie najważniejszych utworów skupiłem się przede wszystkim na dziełach z lat 50-tych i 60-tych, ponieważ to właśnie wtedy stworzył swoje najważniejsze kompozycje. W późniejszych latach zatracił nieco umiar w swoich eksploracjach, popadając niejednokrotnie w przerost formy nad treścią czy też zbędną ekstrawagancję. Najlepszym przykładem niech będzie tu jego „Helikopter String Quartet”. Nie przekonują mnie niektóre nurty muzyczne, które Stockhausen chciał zainicjować. Chodzi mi głównie o muzykę infinitywną i „momentową”. Myślę, że w dużym stopniu była to ślepa uliczka. W takiej konwencji osiągniecie sukcesów artystycznych jest piekielnie trudne. Stockhausen był niewątpliwie genialnym konceptualistą, kompozytorem niezwykle kreatywnym i oryginalnym. Posiadał także ogromną charyzmę, co potwierdzają osoby, które miały okazję się z nim zetknąć w różnej formie. Uwagę zwraca ogromna rozległość jego wizji artystycznej. W przypadku jego twórczości mamy do czynienia z rewolucyjnym podejściem nie tylko do materii dźwiękowej, zasad jej organizacji, faktury oraz metod wykonawczych, ale także ogólnie, filozofii muzycznej. Ze złotego okresu twórczości wybijają się szczególnie utwory fortepianowe, orkiestrowe i muzyka elektroniczna.


WAŻNIEJSZE KOMPOZYCJE:

- Kreuzspiel – na fortepian, basklarnet, obój i perkusję - 1951
- Kontrapunkte - na 10 instrumentów - 1952/53
- Studien I/II - 1952–53 – muzyka elektroniczna
- Zeitmasse – kwintet na instrumenty drewniane - 1955–56
- Zyklus - dla jednego perkusisty - 1959.
- Kontakte – na dźwięki elektroniczne, fortepian i perkusję -1958–60.
- Carre – na cztery orkiestry i cztery chóry kameralne - 1960
- Momente I – na sopran, cztery grupy chóralne i 13 instrumentalistów - 1962
- Mikrophonie I - na tam-tam, dwa mikrofony, 2 filtry, I tłumik - 1964
- Mikrophone II – na na chór, organy Hammonda, cztery modulatory kołowe i taśmę – 1965
- Telemusik- muzyka elektroniczna - 1966
- Hymnen – muzyka elektroniczna i konkretna -1966
- Kurzwellen – na urządzenia elektroniczne, i cztery aparaty krótkofalowe - 1969
- Der Jahrenslauf – na orkiestrę z udziałem tancerzy - 1977


JAZDA OBOWIĄZKOWA:

Klavierstücke I-XI – utwory fortepianowe Stockhausena to jedne ze szczytowych osiągnięć w tej formie w muzyce w drugiej połowy XX wieku. Niemieckiemu kompozytorowi udało się wypracować własny, od razu rozpoznawalny styl. Wpłynął na to nie tylko punktualistyczny język dźwiękowy, ale także szereg oryginalnych zabiegów natury fakturalnej. Jedną z typowych cech jest na przykład „kropelkowe” brzmienie skrajnie wysokich dźwięków. Jego utwory fortepianowe wywarły duży wpływ na rozwój współczesnej pianistyki, nie tylko w obszarze poważnej awangardy, ale także eksperymentalnych form w jazzie i muzyce rockowej (np. warto przysłuchać się uważnie partii fortepianu w „The Chrome Plated Megaphone of Destiny" na płycie „We’re only In it for the Money” formacji Franka Zappy The Mothers of Invention).

Gruppen - na trzy orkiestry - 1955–57 – prekursorski utwór w zakresie muzyki przestrzennej. W tym dziele Stockhausen pokazał jak można operować trzema wielkimi aparatami wykonawczymi, osiągając w rezultacie ciekawe rezultaty makrostrukturalne w sferze dynamicznej i kolorystycznej, nie mówiąc już o prekursorskim charakterze tekstur tej kompozycji. To bodaj najwybitniejsze dzieło orkiestrowe kompozytora.

Gesang der Jünglinge - 1955–56 – sztandarowy utwór muzyki elektronicznej. Bodaj najsłynniejsze dzieło tego gatunku w drugiej połowie XX wieku. Materiałem wyjściowym stał się głos chłopca, który został poddany przeróżnym elektronicznym transformacjom. Na paletę dźwiękową składają się tony sinusowe, zgłoski, sylaby, szumy filtrowane, akordy wokalne, tworząc niespotykany wcześniej pejzaż sonorystyczny.



Twórczość Stockhausena wywarła ogromny wpływ na wielu prominentnych artystów ze świata jazzu i szeroko pojętej muzyki rozrywkowej. Rodzaj i zakres tych inspiracji był bardzo różnorodny. W telegraficznym skrócie wspomnę o tych, co bardziej znanych przypadkach.


STOCKHAUSEN A JAZZ:

- Miles Davis – płyta “On the corner”
- Cecil Taylor – wpływ na jego twórczość miały przede wszystkim utwory fortepianowe (atonalność, klastery itp.)
- Charles Mingus – płyty z lat 60-tych
- Herbie Hancock – z okresu Mwandishi
- Anthony Braxton – niemiecki kompozytor wpłynął w niemałym stopniu na jego pojmowanie awangardy
- George Lewis- ważny wpływ muzyki elektronicznej na jego twórczość syntezatorową
- Chick Corea – chodzi głównie o jego awangardowy okres, a więc lata 1969-1971 i takie płyty, jak: „Is” (1969), „Sundance” (1969), „The song of singing” (1970), „A.R.C.” (1970), „Piano improvisations – part I” (1971), „Piano improvisations – part II” (1971) – zapomnijcie o Return To Forever, Electric Band, akustycznym Corei z lat 80-tych i późniejszych projektach
- Circle – awangardowy kwartet (Braxton, Corea, Holland, Altschul), który łączył elementy free jazzu i awangardowej muzyki współczesnej – polecam szczególnie znakomity dwupłytowy żywiec „The Paris Concert” (1971) z wybornymi partiami solowymi Braxtona i Corei


STOCKHAUSEN A SZEROKO POJĘTA MUZYKA ROZRYWKOWA:

- Frank Zappa – "Freak out!", "We’re only in it for the money", "Lumpy gravy"
- The Who - Pete Townshend na przełomie lat 60-tych i 70-tych eksperymentując z elektroniką inspirował się między innymi Stockhausenem
- Pink Floyd – okres psychodeliczny – szczególnie takie płyty, jak: “A saucerful of secrets” (utwór tytułowy), "Ummagumma" (“Sysyphus”), w wywiadach do stockhausenowskich inspiracji przyznawali się Roger Waters i szczególnie Richard Wright
- amerykańskie grupy psychodeliczne: Jefferson Airplane, Grateful Dead
- krautrock, ze szczególnym uwzględnieniem formacji eksperymentujących z elektroniką: „szkoła berlińska” (wczesny Tangerine Dream, Klaus Schulze), scena z Düsseldorfu (La Düsseldorf, wczesny Kraftwerk, Kluster – późniejszy Cluster), poza tym warto wspomnieć o takich artystach, jak:
Can, Faust, Conrad Schnitzler, Harmonia)
- wykonawcy z kręgu popu i pop-rocka: The Beatles („Revolution no. 9” z „White Album”, “A day in the life” z “Sierżanta Pieprza”), Björk


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:19, 05 Kwiecień 2014 Temat postu:

Czy którejś z tych rzeczy da się słuchać, czy są to wszystko idee w formie czystej?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 563
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:54, 05 Kwiecień 2014 Temat postu:

Te kompozycje, które wyróżniłem spokojnie można sobie posłuchać. Na początek dobry jest cykl Klavierstucke – doskonały przykład współczesnej pianistyki, utrzymanej w konwencji punktualistycznej. Fani awangardowej elektroniki także powinni znaleźć coś dla siebie. Z bardziej kontemplacyjnych rzeczy przyjemny jest „Der Jahrenslauf”. Ciekawe eksperymenty zawiera „Mantra” na dwa fortepiany, w której elektronicznie przetwarzany jest dźwięk fortepianu, dzięki przepuszczeniu go przez modulatory pierścieniowe. Tuż po tym podobne eksperymenty podejmowali na gruncie jazzu tacy pianiści, jak Herbie Hancock czy też George Duke, tyle że oni eksplorowali w podobnym duchu Fendera (echoplex, modulator pierścieniowy). Jeśli ktoś poszukuje nowych brzmień fortepianowych to takie rezultaty mogą go zaintrygować. Nie jest to na pewno muzyka dla tradycyjnych melomanów, dla których muzyka skończyła się na impresjonizmie, ewentualnie neoklasycyzmie. Smile

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:58, 05 Kwiecień 2014 Temat postu:

Znam Gesang der Jünglinge (z takiej płyty z utworami elektronicznymi Stockhausena - Elektronische Musik), znam Helikopter-Streichquartett i zwłaszcza tego drugiego nie da się słuchać. Te elektroniczne kawałki są bardzo ciekawe, ale też nie znajduję powodu, żeby puszczać je sobie do obiadu.

PS: Mantry też kiedyś słuchałem, ale zupełnie nic z niej nie pamiętam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:49, 05 Kwiecień 2014 Temat postu:

Nie można powiedzieć o mnie, abym nie lubił sztuki XX-wiecznej, bo lubię. Natomiast To co słyszałem Stockhausena przypomina mi twórczość dadaistów. Niewątpliwie postawienie pisuaru w galerii sztuki to był ważny gest i wywarł on wpływ na wielu twórców, natomiast nie znajduję w tym niczego, co byłoby godne samo w sobie jakiejś wielkiej estymy z mojej strony. To co słyszałem Stockhausena - muzykę elektroniczną - było właśnie takie. Interesujące tylko pod względem konceptualnym. Tym nie mniej, w przeciwieństwie do takiego Schoenberga, nie widzę większego sensu, aby do tego wracać.

Podobne zdanie mam jak na razie również o Cage'u.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kobaian dnia Sob 20:53, 05 Kwiecień 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 563
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:04, 05 Kwiecień 2014 Temat postu:

W moim przypadku jest nieco inaczej. Co do Cage’a to spośród tych utworów, które udało mi się usłyszeć w zasadzie żaden nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia. Jego twórczość jest dla mnie typowym przykładem przerostu formy nad treścią. Owszem, miewał czasem ciekawe pomysły w sferze teoretycznej, tyle że przekucie ich na satysfakcjonujący artystycznie świat dźwięków przychodziło mu już gorzej. W przypadku kompozycji Stockhausena znalazłem trochę rzeczy, które mnie na tyle zainteresowały, że postanowiłem zagłębić się w jego twórczość. Chodzi głównie o jego utwory fortepianowe oraz elektroniczne eksploracje (niejednokrotnie łączył on konwencjonalne instrumenty z elektroniką, co dawało czasem interesujące rezultaty). Zawsze lubiłem eksperymentalną elektronikę, dlatego jego niektóre utwory mocno mnie zaintrygowały.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 00:14, 06 Kwiecień 2014 Temat postu:

Niektóre dzieła dadaistów, może nie koniecznie ten nieszczęsny pisuar, też mogą wydawać się intrygujące. Stockhausen niewątpliwie podjął pewne tematy w sztuce, które można rozwijać. Tylko, że w swoim pierwszym poście zasugerowałeś, jakoby trudność w odbiorze Stockhausena wynikała głównie z przyzwyczajeń do tradycyjnych nurtów w muzyce. Więc ja zadam pytanie następujące: Czy szczerze mógłbyś uznać interesujące Ciebie kompozycje Stockhausena, za dorównujące wybitnym dziełom prekursorów nowoczesnej muzyki, takich jak Strawiński czy Schoenberg?

Pytam poważnie, i zaznaczam, że odpowiedź - nie, nie musi oznaczać zdyskredytowania Stockhausena jako artysty. Chodzi po prostu o to, aby przyznać mu odpowiednie miejsce w panteonie ważnych twórców muzyki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 563
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 01:48, 06 Kwiecień 2014 Temat postu:

kobaian napisał:

Stockhausen niewątpliwie podjął pewne tematy w sztuce, które można rozwijać. Tylko, że w swoim pierwszym poście zasugerowałeś, jakoby trudność w odbiorze Stockhausena wynikała głównie z przyzwyczajeń do tradycyjnych nurtów w muzyce.


Podam konkretne przykłady. Stockhausen był w latach 50-tych jednym z czołowych przedstawicieli punktualizmu. Była to dość abstrakcyjna i wysoce spekulatywna muzyka, która wymagała od słuchacza zgoła odmiennej percepcji. Meloman przyzwyczajony do tradycyjnych form odbioru muzyki miał poważne trudności z przyswojeniem sobie takiej muzyki. Kompozytorzy tego nurtu, teoretycy oraz zwolennicy „nowej muzyki” mówili o potrzebie odrzucenia tradycyjnej formy „percepcji linowej” i próbie uchwycenia materii dźwiękowej w jej jednostkowej, wyizolowanej formie. Nie chodziło tu więc o budowanie powiązanych ze sobą struktur dźwiękowych, do których słuchacz „od zawsze” był przyzwyczajony. Taka twórczość zmuszała słuchacza do gruntownego przewartościowania swojego odbioru muzyki. Nie jest to z pewnością łatwa sprawa. Siła przyzwyczajeń jest ogromna. Tych trudności dla słuchacza było oczywiście więcej (amelodyczność, określone problemy stwarzał aleatoryzm, radykalny język dźwiękowy, częstokroć mocno odmienna faktura itd.). Muzyka powojennej awangardy, której Stockhausen był przedstawicielem była radykalna, często bardzo złożona, w warstwie rytmicznej znacznie bardziej skomplikowana niż dzieła mistrzów z XVII, XVIII czy też XIX wieku. Istotne jest także to, że w przypadku punktualizmu mieliśmy do czynienia z zupełnie inną zasadą organizacji materiału dźwiękowego, co natrafiało na ogromny opór materii społecznej. Wystarczy przypomnieć, jak ogromne kontrowersje wywoływały już w pierwszej połowie XX wieku „Święto wiosny” Strawińskiego, twórczość dodekafonistów, czy nawet utwory Debussy’ego – to co nowe zawsze było ostro kontestowane przez tradycjonalistów. Właśnie o tego typu problemy chodziło mi w kontekście trudności odbioru muzyki Stockhausena.



kobaian napisał:

Więc ja zadam pytanie następujące: Czy szczerze mógłbyś uznać interesujące Ciebie kompozycje Stockhausena, za dorównujące wybitnym dziełom prekursorów nowoczesnej muzyki, takich jak Strawiński czy Schoenberg?

Pytam poważnie, i zaznaczam, że odpowiedź - nie, nie musi oznaczać zdyskredytowania Stockhausena jako artysty. Chodzi po prostu o to, aby przyznać mu odpowiednie miejsce w panteonie ważnych twórców muzyki.


Jeżeli chodzi o prekursorski charakter muzyki, generowanie nowych wartości, wzorców estetycznych to myślę, że miejsce Stockhausena jest jak najbardziej w pierwszym szeregu twórców XX wieku. Co do wartości artystycznej dzieł niemieckiego kompozytora w kontekście dorobku Strawińskiego i Schoenberga to takie porównanie nie jest bynajmniej łatwe. To jednak mocno odmienna muzyka. Zestawianie Schoenberga ze Strawińskim także nie jest proste. Każdy z nich wybrał inną drogę twórczą, choć muzyka Strawińskiego w latach 50-tych mocno zbliżyła się do twórczości dodekafonistów. Sam Strawiński uważał Stockhausena za twórcę genialnego, co dobrze pokazuje, że sprowadzanie jego twórczości li tylko do interesujących konceptów teoretycznych jest co najmniej krzywdzące. Z tej trójki na pewno najwyżej postawiłbym utwory Strawińskiego (Święto wiosny, Ognisty Ptak, Pietruszka, Wesele, Symfonia psalmów).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:34, 06 Kwiecień 2014 Temat postu:

mahavishnuu napisał:
Ciekawe eksperymenty zawiera „Mantra” na dwa fortepiany, w której elektronicznie przetwarzany jest dźwięk fortepianu, dzięki przepuszczeniu go przez modulatory pierścieniowe. Tuż po tym podobne eksperymenty podejmowali na gruncie jazzu tacy pianiści, jak Herbie Hancock czy też George Duke, tyle że oni eksplorowali w podobnym duchu Fendera (echoplex, modulator pierścieniowy).


Przypominam sobie Mantrę i faktycznie te pozmieniane dźwięki bardzo spodobały się twórcą fusion. Mnie w pierwszym rzędzie przychodzi tu na myśl Jan Hammer i jego sola w Mahavishnu Orchestrze, a także Hancock (bodaj z ery Mwandishi).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 563
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 60 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:43, 06 Kwiecień 2014 Temat postu:

Tak naprawdę „Mantra” była kolejnym tego typu przykładem poszukiwań brzmieniowych. Wcześniej podobne eksperymenty Stockhausen podejmował choćby w takich kompozycjach, jak : "Mikrophone I” (1964), „Mikrophone II” (1965), czy też „Mixtur” (1964).

Eksperymenty z przekształconym elektronicznie brzmieniem elektrycznego fortepianu były bardzo popularne. Szczególnie na początku lat 70-tych, gdy wielu pianistów jazzowych nie miało jeszcze syntezatora. Sporo takich eksploracji można usłyszeć na płycie George’a Duke’a „The inner source”, nagranej w 1971 roku. Intensywnie w tym duchu działał także Wolfgang Dauner, szczególnie w latach 1970-1973. Bodaj najwięcej jest tego typu rzeczy na „Output” (1970). Wpływy Stockhausena wydaja się tu oczywiste. Z innych ciekawych postaci warto wymienić Zawinula – jego krążek „Zawinul” oraz dwie pierwsze płyty Weather Report są tu instruktywne. Poza tym ciekawe efekty na tym polu osiągali także tacy pianiści, jak: Jasper van’t Hof, Eddie Green, Mike Ratledge, Chick Corea, Mike Nock, Mike Mandel, Hal Galper, Les McCann, Joachim Kuhn. To tylko przykłady pierwsze z brzegu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
nihil reich
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 03 Lip 2013
Posty: 1211
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 12:47, 23 Październik 2016 Temat postu:

Samstag aus Licht

Przyjemna lucyferyczna opera. Nastrój waha się między surrealną żartobliwością a horrorem. Jak na Stockhausena jest to muzyka wyjątkowo przystępna, niestety z powodu długości raczej nie będę do tego często wracał.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Johanan
Wafel
Wafel



Dołączył: 30 Lis 2013
Posty: 387
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 19:35, 04 Listopad 2016 Temat postu:

Oktophonie jest mocne, elektroniczny ambient czy coś, nie wiem czy to ambient ale monotonne.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
nihil reich
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 03 Lip 2013
Posty: 1211
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 19:50, 04 Listopad 2016 Temat postu:

Totalnie dark ambient jak dla mnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 446
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 21:44, 05 Styczeń 2017 Temat postu:

mahavishnuu napisał:


Jeżeli chodzi o prekursorski charakter muzyki, generowanie nowych wartości, wzorców estetycznych to myślę, że miejsce Stockhausena jest jak najbardziej w pierwszym szeregu twórców XX wieku. Co do wartości artystycznej dzieł niemieckiego kompozytora w kontekście dorobku Strawińskiego i Schoenberga to takie porównanie nie jest bynajmniej łatwe. To jednak mocno odmienna muzyka. Zestawianie Schoenberga ze Strawińskim także nie jest proste. Każdy z nich wybrał inną drogę twórczą, choć muzyka Strawińskiego w latach 50-tych mocno zbliżyła się do twórczości dodekafonistów. Sam Strawiński uważał Stockhausena za twórcę genialnego, co dobrze pokazuje, że sprowadzanie jego twórczości li tylko do interesujących konceptów teoretycznych jest co najmniej krzywdzące. Z tej trójki na pewno najwyżej postawiłbym utwory Strawińskiego (Święto wiosny, Ognisty Ptak, Pietruszka, Wesele, Symfonia psalmów).


Powrócę do tego tematu sprzed kilku lat. Zgadzam się z powyższym komentarzem. Uzupełnię go pewnie oczywistymi, ale chyba wciąż zapominanymi przy tego typu dyskusjach, refleksjami.

Muzyka Stockhausena wyrasta z awangardy. Jest to bezsporny i oczywisty fakt. Zatem kluczem do zrozumienia jego i wielu innych twórców awangardowych jest uświadomienie sobie, czym tak naprawdę ta awangarda była i co zmieniła w percepcji sztuki.
Zmieniła bardzo wiele - raz, że definitywnie zakwestionowała całą, dotychczas tworzoną sztukę opartą na klasycystycznych wzorcach estetycznych, oferując jej nowy artefakt, niezwiązany w żaden sposób z tradycją w sztuce. Dwa - że zmieniła status społeczny artysty. Otóż od tej pory artysta nie musiał być namaszczony społecznie poprzez edukację, pochodzenie oraz ukształtowany etos "wybrańca" narodu. I trzy - sama percepcja sztuki. Awangarda wywróciła do góry nogami definicje (np. czym jest muzyka) oraz całą teorię sztuki,bo przecież nie dało się już do tej nieokiełznanej sztuki awangardowej przyłożyć te wszystkie kryteria oceny, weryfikacji i całych tych scholastycznych, zmatematyzowanych narzędzi do zracjonalizowania dzieł artystycznych. Zresztą problem nie został do dzisiaj ogarnięty przez środowiska naukowe i artystyczne, jak należy okiełznać tę awangardę. Z klasycznymi dziełami nie było problemu, dzięki zapisom nutowym (w awangardzie nawet nie było przymusu, by artysta wykonywał coś takiego, a jak już chciał opracowywać partyturę, to bardzo często jej forma radykalnie odbiegała od tego, co uczono w szkołach) można było wykazać, czy ktoś trzyma sie harmonii, czy rytm z melodią tworzą całość i czy to wszystko ma charakter innowacyjny, czy jest zwyczajną kopią powstałych już rozwiązań formalnych w dotychczasowych utworach.
STOCKHAUSEN i wielu innych, np. XENAKIS zapoczątkowali nowy język wypowiedzi muzycznej. Jeśli odbiorca nie siedzi w tego typu estetyce a na co dzień siedzi w klasyce i tradycji muzycznej, to nigdy nie będzie w stanie zrozumieć, a co najważniejsze ukształtować sobie nową wrażliwość na tego typu sztukę.
Ja na co dzień siedzę w tej awangardzie i w jej najbardziej ekstremalnych formach od ładnych 25 lat i nie jestem w stanie pasjonować się muzyką klasyczną, zarówno w jej akademickim idiomie, jak i w popkulturowym wydaniu, czyli rocku i jego klasycznej odmianie. Po części to wynika z tego, co napisałem wcześniej na temat przekształcenia mojej wrażliwości, a z drugiej mentalnego i intelektualnego związku z założeniami światopoglądowymi futurystów, dadaistów czy surrealistów, których postulaty na sztukę całkowicie owładnęły moim sercem i rozumem.


Więc na pytanie Kobaiana, "czy szczerze mógłbym uznać interesujące mnie kompozycje Stockhausena, za dorównujące wybitnym dziełom prekursorów nowoczesnej muzyki, takich jak Strawiński czy Schoenberg?"

Z pełną żarliwością i zdecydowaniem odparłbym, że nie tylko uznaje dzieła STOCKHAUSENA, XENAKISA, HENRY'EGO i całej masy innych za dorównujące, ale nawet dużo ciekawsze i bardziej pobudzające moją wrażliwość oraz umysł.

Awangarda, bazując na fundamentach F. NIETZSCHEGO,. dotyczące potrzebie stworzenia "Übermenscha" i że "Gott ist tot", stworzyła nową jakość sztuki i percepcji, zgodne z aktualnym stanem rozwoju cywilizacyjnego człowieka. Ja w każdym razie lokuje się właśnie w tej scenerii sztuki i choćbym nie wiem, jakbym sie starał, to dzieła Mozarta, Bacha, Chopina, Strawinskiego czy Schoenberga nigdy nie spotkają się z moją akceptacją, nie mówiąc jużo sympatii.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Czw 22:24, 05 Styczeń 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MadziaHuzarZKosmetologii
Wafel
Wafel



Dołączył: 30 Lis 2016
Posty: 398
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 22:35, 05 Styczeń 2017 Temat postu:

doggod napisał:
Po części to wynika z tego, co napisałem wcześniej na temat przekształcenia mojej wrażliwości, a z drugiej mentalnego i intelektualnego związku z założeniami światopoglądowymi futurystów, dadaistów czy surrealistów, których postulaty na sztukę całkowicie owładnęły moim sercem i rozumem.


Mym sercem tez zawładnął światopogląd futurystów, zwłaszcza takie perły:

Cytat:
4. Oświadczamy, że wspaniałość świata wzbogaciła się o nowe piękno: piękno szybkości! Samochód wyścigowy ze swoim pudłem zdobnym w wielkie rury podobne do wężów o ognistym oddechu... ryczący samochód, który zdaje się pędzić po taśmie karabinu maszynowego, jest piękniejszy od Nike z Samotraki.

5. Chcemy opiewać człowieka dzierżącego kierownicę, której oś idealna przeszywa Ziemię, ciśniętą także w bieg po swej orbicie.


Nie znam żadnego manifestu artystycznego, który zestarzałby się i stał śmieszny równie szybko. Motoryzacja przestała być nowinką, upowszechniła się i już kilka dekad po powstaniu tekstu można co najwyżej uśmiechnąć się na myśl, że ktoś, kiedyś pełen fascynacji, dopatrywał się nowego natchnienia i przyszłości sztuki w ryku silników, który my dziś słyszymy za każdym razem gdy osiedlowy Sebek pali blachę by zaimponować dziewczynie. W ogóle ten słynny, 11-punktowy manifest futuryzmu bawi mnie za każdym razem, gdy na niego znów trafiam.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MadziaHuzarZKosmetologii dnia Czw 22:36, 05 Styczeń 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 446
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 22:58, 05 Styczeń 2017 Temat postu:

MadziaHuzarZkosmetologii napisał:
doggod napisał:
Po części to wynika z tego, co napisałem wcześniej na temat przekształcenia mojej wrażliwości, a z drugiej mentalnego i intelektualnego związku z założeniami światopoglądowymi futurystów, dadaistów czy surrealistów, których postulaty na sztukę całkowicie owładnęły moim sercem i rozumem.


Mym sercem tez zawładnął światopogląd futurystów, zwłaszcza takie perły:

Cytat:
4. Oświadczamy, że wspaniałość świata wzbogaciła się o nowe piękno: piękno szybkości! Samochód wyścigowy ze swoim pudłem zdobnym w wielkie rury podobne do wężów o ognistym oddechu... ryczący samochód, który zdaje się pędzić po taśmie karabinu maszynowego, jest piękniejszy od Nike z Samotraki.

5. Chcemy opiewać człowieka dzierżącego kierownicę, której oś idealna przeszywa Ziemię, ciśniętą także w bieg po swej orbicie.


Nie znam żadnego manifestu artystycznego, który zestarzałby się i stał śmieszny równie szybko. Motoryzacja przestała być nowinką, upowszechniła się i już kilka dekad po powstaniu tekstu można co najwyżej uśmiechnąć się na myśl, że ktoś, kiedyś pełen fascynacji, dopatrywał się nowego natchnienia i przyszłości sztuki w ryku silników, który my dziś słyszymy za każdym razem gdy osiedlowy Sebek pali blachę by zaimponować dziewczynie. W ogóle ten słynny, 11-punktowy manifest futuryzmu bawi mnie za każdym razem, gdy na niego znów trafiam.


Problem polega na tym, że wyciągasz z kontekstu tekst, który, nie znając sensu kontestacji futurystów, może faktycznie w infantylny sposób oznaczać, że komuś zależało jedynie na apoteozie postępu technologicznego.
Apoteoza technologicznych nowinek miała oczywiście stać się z jednej strony natchnieniem dla artystów, by zamiast malować lub odtwarzać martwy świat ciszy, kolorowych kwiatków, drzew i statycznych póz człowieka, uchwycili w swej twórczości RUCH. Ruch był utożsamiany z miastem, nie z naturą. Samochody, motory, samoloty, płonące muzea - to wszystko było jedynie didaskaliami, które nie stanowiły esencji i znaczenia intelektualnego tego nurtu awangardowego. Po drugie, z manifestu futurystów, gdybyś go lepiej znał (chyba że celowo pominąłeś te fragmenty), wynika jasno, że to, co na tamta chwilę oni uznali za obiekt czci w materii artystycznej (czyli efekty postępu technologicznego), kategorycznie zapowiedzieli konieczność zakwestionowania przez następne pokolenia artystów, którzy mają odrzucić wszystko, co obecni futuryści stworzyli w swoich manifestach, jako punkty odniesienie w twórczości.
W ogólnym rozrachunku nie są ważne zatem te wszystkie samoloty i samochody, bo to wszystko, zgodnie z koncepcją futurystyczną podlega ciągłej zmianie, a co staje się oczywistym elementem zastałej rzeczywistości, podlega odrzuceniu kosztem nowych wyzwań i nowych obiektów, nowych zjawisk, które determinują rzeczywistość artysty.
Właśnie w tym RUCHU ulokowana jest transcendencja, który przedstawia afirmację ŻYCIA, jego prawdziwą metafizykę. Futuryści czcili ŻYCIE, nie śmierć. Wychwalali ciągły RUCH, nie stagnację... Otoczenie miejskie było dla nich idealnym miejscem, w którym te skrywane na co dzień siły są najbardziej widoczne.
Mam nadzieję, że twój chichot nad tymi manifestami będzie juz nieco bardziej uświadomiony...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Czw 23:16, 05 Styczeń 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MadziaHuzarZKosmetologii
Wafel
Wafel



Dołączył: 30 Lis 2016
Posty: 398
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:21, 05 Styczeń 2017 Temat postu:

doggod napisał:
Mam nadzieję, że twój chichot nad tymi manifestami będzie juz nieco bardziej uświadomiony...


Zapewne.

Ale kontekst, który przywodzisz, czyni manifest o tyle mniej groteskowym, co bardziej banalnym. I zwyczajnie wtórnym. Bo osobników, którzy wykrzykiwali w pewnym momencie historii: HEJ, WSZYSTKO CO PRZED NAMI BYŁO TO JAKIEŚ GÓWNO, MY TU TERAZ POKAŻEMY CO I JAK !!!!!!

... było bardzo wielu. I zwykle to oni najszybciej odchodzili do lamusa.

Cytat:
wszystko, zgodnie z koncepcją futurystyczną podlega ciągłej zmianie, a co staje się oczywistym elementem zastałej rzeczywistości, podlega odrzuceniu kosztem nowych wyzwań i nowych obiektów, nowych zjawisk, które determinują rzeczywistość artysty.


Jakże odkrywcza i nowa jest ta myśl. Ziemia się chyba zatrzęsła, gdy ten Pan to napisał.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MadziaHuzarZKosmetologii dnia Czw 23:23, 05 Styczeń 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 446
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 23:25, 05 Styczeń 2017 Temat postu:

MadziaHuzarZkosmetologii napisał:
doggod napisał:
Mam nadzieję, że twój chichot nad tymi manifestami będzie juz nieco bardziej uświadomiony...


Zapewne.

Ale kontekst, który przywodzisz, czyni manifest o tyle mniej groteskowym, co bardziej banalnym. I zwyczajnie wtórnym. Bo osobników, którzy wykrzykiwali w pewnym momencie historii: HEJ, WSZYSTKO CO PRZED NAMI BYŁO TO JAKIEŚ GÓWNO, MY TU TERAZ POKAŻEMY CO I JAK !!!!!!

... było bardzo wielu.

Cytat:
wszystko, zgodnie z koncepcją futurystyczną podlega ciągłej zmianie, a co staje się oczywistym elementem zastałej rzeczywistości, podlega odrzuceniu kosztem nowych wyzwań i nowych obiektów, nowych zjawisk, które determinują rzeczywistość artysty.


Jakże odkrywcza i nowa jest ta myśl. Ziemia się chyba zatrzęsła, gdy ten Pan to napisał.


A potrafiłbyś wskazać nurty w sztuce lub konkretnych artystów sprzed awangardy, gdzie pojawiły się takie postulaty? Jeśli tak, to chętnie zapoznam się kto i kiedy coś takiego powiedział, napisał, ogłosił.


I jeszcze jedna sprawa, twoje: "WSZYSTKO CO PRZED NAMI BYŁO TO JAKIEŚ GÓWNO, MY TU TERAZ POKAŻEMY CO I JAK !!!!!!" jest strasznie pretensjonalne w swym zniekształceniu sensu awangardy, w tym szczególnie futurystów. Futuryści (awangardowcy) nie twierdzili, że sztuka klasyczna była/jest gównem, tylko że obecnie nie jest w stanie oddać prawdziwej wrazliwości współczesnego człowieka, jest zatem nieadekwatna i nie jest w stanie popychać człowieka w rozwoju na poziomie estetycznym oraz duchowym. Zatem istnieje potrzeba stworzenia takiej sztuki, która spełni te oczekiwania człowieka.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Czw 23:38, 05 Styczeń 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MadziaHuzarZKosmetologii
Wafel
Wafel



Dołączył: 30 Lis 2016
Posty: 398
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 23:54, 05 Styczeń 2017 Temat postu:

doggod napisał:
A potrafiłbyś wskazać nurty w sztuce lub konkretnych artystów sprzed awangardy, gdzie pojawiły się takie postulaty?


Zacznijmy od tego, że nie ma "artystów sprzed awangardy", jeśli dobrze rozumiesz ten termin. Pierwsza małpa, która zamiast walić w pusty pień łapą, zaczęła robić to kijem, to już była awangarda.

Jeżeli chodzi o przykład kogoś, kto uważał, że "sztuka klasyczna nie jest w stanie oddać prawdziwej wrazliwości współczesnego człowieka" to dokładnie myślał tak np. Mieczysław Karłowicz w stosunku do "wielkich kompozytorów" przeszłości. Przytoczyłabym cytat z książki monograficznej Janusza Mechanisza ale przepadła w mojej ostatniej zsyłce do antykwariatu.

W ogóle to, że artyści współcześni są m.in od tego, by tworzyć nowe utwory dostosowane do nowej wrażliwości i nowego gustu jest faktem, który nigdy nie potrzebował żadnego manifestu, to była zawsze oczywista oczywistość, to się po prostu działo i wyrażanie tego w jakimś artystycznym postulacie to trochę tak, jak gdybym ja dziś wyszła na ulice krzycząc: TRZEBA ROBIĆ NOWE SAMOCHODY A NIE JEŹDZIĆ CIĄGLE DOROŻKAMI I RYDWANAMI! PROSZĘ USUNĄĆ DOROŻKI I RYDWANY Z ULIC!

Z kolei to, że futuryści uważali, że oddanie ruchu, dynamiki, pędu i co oni tam jeszcze odnajdywali w nowoczesnych miastach i swoich rozpędzonych do 60km/h bolidach byłoby czymś nowym, przełamującym dotychczasowe standardy, pokazuje, że nawet jeśli nie uważali dawnej sztuki za gówno, to po prostu niespecjalnie ją znali/rozumieli i może lepiej zrobiliby douczając się, zamiast pisać swoje jałowe manifesty.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez MadziaHuzarZKosmetologii dnia Czw 23:55, 05 Styczeń 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Malkolit
Wafel
Wafel



Dołączył: 14 Sty 2016
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: GOP
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 00:18, 06 Styczeń 2017 Temat postu:

W sumie Madzia wyraziła mniej więcej to, co sam chciałem napisać. Generalnie świat pełznie powoli, a nie biegnie gwałtownie; im więcej wiem, tym bardziej dziwi mnie zamiłowanie do różnorakich rewolucji, które uważam za szkodliwe. Wszystko z czegoś wynika, nikt nigdy nie stworzył dzieła ot tak, każdy miał swoje inspiracje (i używał języka będącego w powszechnym użyciu).

Ja na przykład nie lubię tych wszystkich nowych form poezji polegających na odrzuceniu pracy nad formą i skupieniu się na tzw. zabawie słowem, piętrowych metaforach, z których nic nie wynika i dorabianiu do tego ideologii. Za tym się kryje także miałka treść, twórcy, o których myślę, nie mają do powiedzenia zbyt wiele.

Na pewno jest bardzo pretensjonalne mówienie "zaczniemy wszystko od nowa". Nie wydaje mi się, żeby wyważanie otwartych drzwi było dobrym pomysłem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Muzyka klasyczna Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 1 z 7


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin