Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Album roku 1976

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Plebiscyty
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:30, 28 Sierpień 2017 Temat postu:

odpękajmy ten 1966, bo mnie kurwica weźmie jak potem trzeba będzie do tego wracać

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Devadip
Wafel
Wafel



Dołączył: 05 Maj 2016
Posty: 298
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 15:35, 28 Sierpień 2017 Temat postu:

Byle krótki był ten plebiscyt 1966, miesiąc maksymalnie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 59 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:10, 28 Sierpień 2017 Temat postu:

Lecimy do końca lata 70', żeby była ciągłość, potem 1966, potem 80'. Ale ten 66 będzie dla Was lekkim zawodem, z góry uprzedzam.

Paweł za kilka dni założy wątek 1977. Już przesłałem mu wstępną listę wstępną.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Lady Vengeance
Wafel
Wafel



Dołączył: 28 Cze 2015
Posty: 444
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 21:09, 28 Sierpień 2017 Temat postu:

zagłosuję na 1977, i promise

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kłopoty z Myszami
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 561
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:24, 28 Sierpień 2017 Temat postu:

vv

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kłopoty z Myszami dnia Sob 02:33, 18 Listopad 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 59 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 07:04, 29 Sierpień 2017 Temat postu:

Lady Vengeance napisał:
zagłosuję na 1977, i promise


No to dobrze!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gharvelt
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 24 Lip 2013
Posty: 681
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 00:12, 30 Sierpień 2017 Temat postu:

Jaki '66, co to w ogóle ma być?! Zakładam za chwilę '77 a później po kolei do końca dekady. Następnie chętnie mógłbym kontynuować 80s, bo tam, zwłaszcza w pierwszej dekadzie, dużo dobrych rzeczy było. Ale jeśli się uprzecie na 1966, to OK, niech będzie, tylko ktoś inny ma prowadzić, bo ja się tego nie podejmę. Przecież tam o wygraną powalczą tylko "Ascension" z "Astigmatic" i uwzględniając profil tego forum wygra pewnie pierwsza z tych płyt (słusznie zresztą). Do tego jeszcze parę dobrych jazzów, jakiś Handy, Cherry, Mingus czy Young (no dobra, nieco więcej, ale i tak zbyt mało żeby ułożyć sensowną "30"). Rocka jeszcze nawet tak naprawdę nie było, jakieś proto-rocki z tamtego okresu to smrut niesamowity. Serio, już wolę słuchać choćby i noworomantyków.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 59 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 09:48, 30 Sierpień 2017 Temat postu:

Bez przesady, w 1966 kilka świetnych płyt rockowych i mniej więcej rockowych wyszło:

The 13th Floor Elevators - The Psychedelic Sounds of The 13th Floor Elevators
The Beatles - Revolver
The Butterfield Blues Band - East-West
The Byrds - Fifth Dimension
Monks - Black Monk Time

Super płyty! Niemniej rzeczywiście nie znalazłbym raczej w tej stylistyce drugich pięciu na tyle dobrych, żeby chciało mi się ich słuchać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
RoryGallagher
Wafel
Wafel



Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 298
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 12:25, 30 Sierpień 2017 Temat postu:

John Mayall with Eric Clapton - "Blues Breakers"
Cream - "Fresh Cream"
Love - Da Capo
Roy Harper - The Sophisticated Beggar
The Rolling Stones - Aftermath
Buffalo Springfield - Buffalo Springfield
The Mothers of Invention - Freak Out!

Chętnie poprowadziłbym taki plebiscyt.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
gery
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 17 Paź 2011
Posty: 895
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:02, 31 Sierpień 2017 Temat postu:

W sumie fajnie, ze Manfred wygral, bardzo porzadny jazz to jest. Dalsza czesc podium dla mnie sporym zaskoczeniem jest. Niby fajny ten Stanko i ta Ashra, ale jakos wczesniejszy Tomasz do mnie bardziej przemawial, a za New Agem jakos bardzo nie przepadam. Laboratrium to jedyna plyta z pierwszej pietnastki, na ktora nie zaglosowalem, przyjemny jazz ale jakos nie zachwycilo mnie.
Tego Genesis nie sluchalem z 4 lata, ale z tego co pamietam to strasznie przecietne to bylo, a Gnu High to plyta na conajmniej top 10.
Zdziwilo mine miejsce Vitousa i Yamashty poza 30-tka. No i
Cytat:
Mingus, Charles - Mingus at Antibes (30 pkt)
bylem jedyny, ktory dal temu albumowi punkty...

Aaa a co z Niemenem robimy?? Bo chyba dalem mu punkty w tym roczniku


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez gery dnia Czw 17:05, 31 Sierpień 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pivip
Nosal
Nosal



Dołączył: 22 Lip 2018
Posty: 26
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 15:12, 21 Grudzień 2021 Temat postu:

Dodać Ramones do plebiscytu na album roku 1976 to trochę tak jakby dodać "Głębokie gardło" do plebiscytu na film roku 1972 - w końcu tak samo kultowe, wpływowe i chujowe (w przypadku filmu nawet dosłownie hehehe)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Wto 10:20, 28 Grudzień 2021 Temat postu:

pivip napisał:
Dodać Ramones do plebiscytu na album roku 1976 to trochę tak jakby dodać "Głębokie gardło" do plebiscytu na film roku 1972 - w końcu tak samo kultowe, wpływowe i chujowe (w przypadku filmu nawet dosłownie hehehe)


Se


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Sob 12:08, 11 Czerwiec 2022, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pivip
Nosal
Nosal



Dołączył: 22 Lip 2018
Posty: 26
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 03:13, 29 Grudzień 2021 Temat postu:

doggod napisał:
Serio?




doggod napisał:
A co twoim zdaniem stanowi kryterium do oceny, co jest, a co nie jest chujowe?

Serio? Rozczarowałeś mnie tym tekstem gościu troszkę, wybacz jak źle to zinterpretowałem, ale zabrzmiało to jak jakieś nosalowe pierdolenie, że o gustach się nie dyskutuje!!!1! i dla każdego chujowe może być co innego. Dla formalności: muzyka posiada cechy, które świadczą o jej wartości niezależnie od opinii poszczególnych słuchaczy, np. oryginalność, złożoność, wirtuozeria wykonania itp. Ramones jakie jest, każdy słyszy. Wątpię, czy kiedykolwiek w historii muzyki zapisał lub zapisze się równie amatorsko i prymitywnie grający wykonawca. Serio, chyba jedyna obiektywna zaleta tego gówna to ta cała wpływowość (bo nie liczę przyjemności ze słuchania, która jest mniej więcej na poziomie disco polo), więc swoje porównanie do klasyku pornosa uważam za ze wszech miar trafione. Już prędzej dodałbym na listę koncertówki Lynyrd Skynyrd (ta może by nawet by mi weszła na listę, bo rocznik wyjątkowo kiepski, chyba najgorszy z lat 70., a grają na gitarkach całkiem fajowo) i Renaissance albo nawet chałturzenie Thin Lizzy i Judas Priest, bo one też są dość znane (na RYMie są nawet w rankingu przed Ramones), a przynajmniej w miarę słuchalne.

Jak teraz patrzę, to Kansas też bym wywalił xD Raz na jakiś czas se nawet potupię nogą przy Keri on maj cośtam san, nie mówię, że nie (aczkolwiek wciąż uważam to za dużo bardziej wysublimowaną przyjemność od jarania się Ramones), ale obiektywnie trudno się nie zgodzić z jednym z forumowiczów, że
RoryGallagher napisał:
"Leftoverture" to pretensjonalny gniot, udający ambitne dzieło, a tak naprawdę będący bogato (i strasznie kiczowato) zaaranżowaną wersją prymitywnego amerykańskiego rocka.


Ale nie no, dodawajcie se co chcecie, w sumie było minęło, wątpię czy będą tu jeszcze jakiekolwiek plebiscyty... a szkoda


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez pivip dnia Śro 03:15, 29 Grudzień 2021, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 07:06, 29 Grudzień 2021 Temat postu:

pivip napisał:

Serio? Rozczarowałeś mnie tym tekstem gościu troszkę, wybacz jak źle to zinterpretowałem, ale zabrzmiało to jak jakieś nosalowe pierdolenie, że o gustach się nie dyskutuje!!!1! i


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Nie 07:05, 03 Kwiecień 2022, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pivip
Nosal
Nosal



Dołączył: 22 Lip 2018
Posty: 26
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:17, 29 Grudzień 2021 Temat postu:

doggod napisał:
twój wszechwiedzący ton

No błagam, akurat na tym forum spodziewałbym się, że mogę pisać w takim tonie, jaki mi się podoba i nikt się do tego nie dopieprzy. Myślałem, że i tak już nikt tu nie wejdzie, więc mogę sobie trochę pofolgować, a tu klops.

doggod napisał:
Możesz wskazać w takim razie, pomijając twoją czy moją opinię, skąd pozyskujesz wiedzę na temat tego, jakie cechy powinna mieć "muzyka"

Dziwne pytanie. Z głowy. Osiągnięcie czegoś zbliżonego do obiektywnej oceny to kwestia wyrobienia sobie wrażliwości, zdobycia wiedzy, osłuchania itp. Nie uważam się za nieomylnego, ale wydaje mi się, że umiem już oddzielić ziarno od plew.

doggod napisał:
Czy na pewno oryginalność musi decydować?

Nie musi, ale jak najbardziej może.

doggod napisał:
Czy czwarty lub drugi album Led Zeppelin jest oryginalny względem pierwszego? Moim zdaniem nie

Moim zdaniem też nie i m.in. dlatego są to dwa najgorsze z pierwszych czterech albumów Sterowców. Troszkę się rozczarowałem, jak zobaczyłem, że w plebiscycie na album roku 1969 wyżej daliście ten zdecydowanie słabszy, trochę zubożały z wpływów blues rocka, bez czegoś tak zajebistego, jak "Dazed and Confused", za to z nudną solówką perkusyjną.

doggod napisał:
Czy kolejne albumy Beefhearta czy Zappy są oryginalne względem poprzednich?

WTF, to jedni z ostatnich wykonawców, których użyłbym w takim pytaniu. Ich twórczość jest na tyle odrębna od reszty muzyki, że trudno byłoby wyczerpać jej potencjał na jednym albumie, więc nawet gdyby nagrywali cały czas tę samą płytę, to ich muzyka byłaby bardziej oryginalna od niejednego popularnego rockowego wykonawcy. I tak, uważam, że nawet jeśli ulegli w końcu typowemu dla rockowych wykonawców wypaleniu, to do końca starali się urozmaicać w jakiś sposób graną muzykę. U Beefhearta jedyna płyta, której zarzuciłbym pewną wtórność wobec poprzedniczki to "Lick My Decals Off, Baby", natomiast nawet w latach 70. i 80. starał się on pozostać na czasie poprzez dodanie do swej twórczości wpływów m.in. post-punku czy zolo. U Zappy, to w ogóle nie ma nawet o czym mówić, nie bez powodu mówi się o nim, że nigdy nie zagrał niczego dwa razy tak samo. Na poszczególnych płytach słychać wpływy m.in. bluesa, rocka, jazzu, muzyki współczesnej, awangardy, muzyki lat 60. czy doo-wopu. Nie wiem, jak można mu zarzucić brak oryginalności, czy to względem innych muzyków, czy swoich wcześniejszych dokonań.

doggod napisał:
Czy wreszcie muzyka rockowa jest oryginalna, skoro właściwie cały gatunek jest miksturą kilku innych trendów muzycznych?

No na pewno bardziej oryginalna od Ramones, które jest niczym więcej, jak zagranym na nowo rock and rollem z lat 50. Poza tym te bardziej interesujące zespoły rockowe, jak np. Black Sabbath na "Vol. 4" i Led Zeppelin na trójce (piszę tylko o hard rockowych, o reszcie już mi się nie chce, ale długo by wymieniać) próbowały urozmaicić muzykę jakimiś niebanalnymi wpływami.

doggod napisał:
Czy minimal music oraz ambient są złożone? A zatem muzyka La Monte Younga czy Terry’ego Rileya powinna zostać odrzucona pod tym względem, bo nie jest złożona. Sięgając bliżej muzyki rockowej, Faust, Pere Ubu, Minimal Compact czy Swans również redukowali świadomie "złożoność", oczywiście na tyle, na ile formuła rocka na to pozwalała, ale jednak.

Tu nawet bym się z tobą zgodził, prostota może być użyta jako środek wyrazu, o ile nie jest wynikiem braku umiejętności instrumentalistów, jak u Ramones, ale celowym wyborem. Tak jak na takim "Pink Flag" Wire, które niby też razi punkową prostotą, ale jednocześnie jest to muzyka znacznie bardziej przemyślana i pomysłowa, przez co sprawdza się jako muzyka rozrywkowa. Mimo wszystko, poleganie na prostocie często kończy się popadaniem w banał (zwł. w muzyce rozrywkowej), a "piękno tkwi w prostocie" uważam za jedno z najgłupszych powiedzeń na temat sztuki.

doggod napisał:
Wymaga absolutnie minimum umiejętności

No widzisz, problem w tym, że goście z Ramones nie posiadali nawet tego minimum. Beatlesi albo Floydzi w latach 60. przynajmniej nadrabiali braki talentu muzycznego kreatywnością, o Ramones trudno coś takiego powiedzieć.

doggod napisał:
Al Di Meola czy Yngvie Malmsteen

Gościu, poważnie zestawiasz Di Meolę z tym szarpidrutem Malmsteenem? Di Meola nie był wybitnym muzykiem, ale nawet na tych tandetnych albumach Return to Forever ('Romantic Warrior", pierwsza połowa "No Mystery") nie odwalał takiej pajacerki i masturbacji gitarowej jak Malmsztin. Szkoda, że nie dałeś w to miejsce Satrianiego albo Vaia, co byłoby mniejszym wstydem. Tacy popisujący się grajkowie zwykle są stawiani w ścisłym topie gitarzystów, ale ja mam opory przed nazywaniem ich wirtuozami z powodu samej techniki. Dla mnie do osiągnięcia mistrzowskiego kunsztu w grze na instrumencie potrzeba czegoś więcej - wyczucia, rozpoznawalnego stylu i/lub talentu kompozytorskiego, czegoś, co odróżnia choćby Hendrixa od właśnie takich szpanerów.

Wiadomo, że uprościłem sprawę i żaden z wymienionych przeze mnie elementów sam w sobie nie jest gwarancją, że muzyka będzie miała wartość artystyczną. Jeśli o to ci chodziło, to masz rację. Chciałem o tym wspomnieć, ale wydawało mi się to dość oczywiste. Jednak obecność kilku takich elementów (a także wielu niewymienionych) sprawia, że jednak jakaś wartość artystyczna w tym jest, mniejsza lub większa. I działa to też w drugą stronę. Zręcznie unikasz tego, co dla mnie od początku było clou - co miałoby w takim razie stanowić o wartości muzyki Ramones? Nie wiem już sam, czy masz do mnie żal, bo uraziłem twoją skrytą głęboko sympatię do Ramąsów, czy chcesz się tylko przyjebać dla samego przyjebania.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez pivip dnia Śro 14:22, 29 Grudzień 2021, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 15:08, 29 Grudzień 2021 Temat postu:

[quote="pivip"]
doggod napisał:
twój wszechwiedzący ton


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Nie 07:05, 03 Kwiecień 2022, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pivip
Nosal
Nosal



Dołączył: 22 Lip 2018
Posty: 26
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:56, 29 Grudzień 2021 Temat postu:

doggod napisał:
To nie jest dopieprzanie, tylko stwierdzenie faktu. Można sobie różne tu pozy przybierać - pożytecznego idioty, buca, śmieszka lub jeszcze innego kretyna. Jak wspomniałem wcześniej - otwarte forum umożliwia ludziom zaprezentowania swojej unikalnej idiotyczności, ale też stwarza okazję do komentowania ich postaw. Komentowanie nie oznacza dopieprzania, tak jak krytyka nie oznacza hejterstwa lub trollizmu.

No dobra, to komentuj se, nie zabraniam ci. Choć szczerze, to nie za bardzo widzę, gdzie ty tu widzisz wywyższanie się, chyba nie w samym tym, że nazwałem kogoś nosalem, to raczej ty używasz czasem nieco protekcjonalnego tonu. Adnotacja po napisaniu całości: w tym komentarzu pozwoliłem sobie na nieco więcej, bo straciłem na niego w chuj czasu i zaczyna mnie to już irytować.

doggod napisał:
A już myślałem, że z dupy

https://www.youtube.com/watch?v=d0tXMiRWZqk

doggod napisał:
widząc twoje zacietrzewienie w ocenie muzyki Ramones, intuicja podpowiada mi, że kierujesz się złudzeniem jakoby "osiągnąłeś coś zbliżonego do obiektywnej oceny".

Jak moją opinię nazywasz zacietrzewieniem, to ciekawe, jak nazwałbyś swoją. Napisałem trochę dla jaj krótki komentarz, a to ty się zesrałeś, że ktoś śmiał nazwać muzykę chujową i ja tylko odpowiadam. I źle ci ta intuicja podpowiada, to, że napisałem, że "Osiągnięcie czegoś zbliżonego do obiektywnej oceny to kwestia wyrobienia sobie wrażliwości, zdobycia wiedzy, osłuchania itp.", nie oznacza, że sam uważam, że taką osiągnąłem. To, że nie znajduję na jakimś albumie cech, które według mojej wiedzy są wartościowe, nie znaczy, że nie mogę się mylić. Jak mówi "klasyk": https://www.youtube.com/watch?v=wf4o6rYaPCI&t=5s

doggod napisał:
To, że nie jestem ich fanem, nie oznacza, że nie potrafię wyczuć znaczenia i wartości tej muzyki w kontekście określonych warunków społecznych i zapotrzebowania na taką a nie inną muzykę. A czy kunszt wykonawczy Ramones jest na niższym poziomie niż ten, który dotyczy King Crimson czy Zappy, to jest zupełnie drugorzędne, ponieważ dla tych, którzy kochali i kochają Ramones, aspekt wirtuozerii ma całkowicie nieistotne znaczenie.

XDDD Ty tak na poważnie? Przecież muzyki słucha się dla przyjemności! Ty czerpiesz przyjemność ze swoich, dziwnych zespołów, a jakimś prostakom, którzy chcą sobie poskakać do prymitywnego rzępolenia radość sprawia Ramones. O co w ogóle ci chodzi? Jasne, każdy może sobie słuchać czego lubi, ale to przecież nie znaczy, że to wszystko ma taką samą wartość. I w dupie mam to, co myślą o takiej muzyce jej fani. Jedni ludzie jedzą homara albo francuskie sery, a inni wolą wyroby czekoladopodobne i parówki z Biedronki.
Zresztą zrozumiałbym jeszcze, gdyby ktoś bronił w ten sposób muzyki Sex Pistols albo Dead Kennedys, bo choć nie uważam jej za zbyt słuchalną, to przynajmniej rzeczywiście była ona taka, jaki miał być punk - bezpośrednia, wulgarna, buntownicza. Ale Ramones, wbrew otoczce punkowych buntowników, grało jakieś infantylne piosenki dla dzieciaków.

doggod napisał:
Skoro nie musi, tylko może, to dlaczego oryginalność ma decydować o tym, by muzykę Ramones uznać za niewartościową?

A gdzieś napisałem, że ma? Nie wiem, skąd wziąłeś to, że musi o tym decydować, oryginalność to jedna z cech, które mogą być obiektywnymi walorami dzieła, a tfurczość Ramones nią nie dysponuje i tyle.

doggod napisał:
Więc sam widzisz, że istnieją różnice w postrzeganiu tego, co jest wartościowe, a co nie. I twoje kryteria oceny oraz kwalifikowania tego, co jest wartościowsze, a co nie można o kant dupy rozbić. Nie zastanawiasz się nad tym, że trochę rozjeżdża ci się to, co myślisz i do czego jesteś przekonany, z tym jak to jest postrzegane przez innych ludzi?

Co ma piernik do wiatraka xD Przecież wiadomo, że indywidualna ocena nigdy nie będzie w pełni obiektywna, co nie wyklucza tego, co napisałem o obiektywnych kryteriach oceny. Widzę, że wystarczy tylko napisać, że ocena nie jest dla ciebie czymś w pełni subiektywnym i już ludzie piszą do ciebie, jakbyś uważał swój gust za prawdę objawioną... Jest parę albumów, których geniuszu nie rozumiem, nawet wśród tych, które tutaj są cenione, jednak zawsze potrafię przyjąć do wiadomości, że to mogą być arcydzieła. Więc nie, nic mi się nie rozjeżdża.

doggod napisał:
Sorry, ale twoje zapewnienie, że coś "ci się wydaje", albo enigmatycznie tłumaczysz coś "wyrobieniem wrażliwości", jest zwyczajnie słabe i w ogóle nie stanowi poważnego potwierdzenia tego, co piszesz

Znowu się chamsko czepiasz słówek, napisałem tylko, że wydaje mi się, że umiem już oddzielić ziarno od plew, bo gdybym napisał wprost, że umiem to zrobić, to pewnie znowu zarzuciłbyś mi "wszechwiedzący ton". I nie wiem, co jest enigmatycznego w "wyrobieniu sobie wrażliwości".

doggod napisał:
Jednocześnie w tym samym miejscu piszesz o "zdobywaniu wiedzy". Więc się pytam, jakiej wiedzy? O czym?

Głównie wiedzy o historii/teorii muzyki. Przeczytałem parę książek o muzyce, czytałem (i do dziś czytam) blogi z recenzjami osób posiadających dużą wiedzę na ten temat, trochę dowiedziałem się też z tego forum, czytałem je od dość dawna, chociaż nie pisałem (i w sumie żałuję, że przy tym nie zostałem...).

doggod napisał:
Poza tym, nie wiem dlaczego zwracasz się do mnie w liczbie mnogiej, skoro ja z tymi plebiscytami nie mam nic wspólnego.

Nie wiem, może dlatego, bo w głosowaniu brali udział inni członkowie forum i zwróciłem się do wszystkich jako grupy? Nie wiem, czy brałeś w nich udział, mam to w dupie, ale widziałem, że komentowałeś tam coś, więc nie pisz, że nie miałeś z nimi nic wspólnego.

doggod napisał:
No widzisz, a ja użyłem i jestem przekonany w tej ocenie.

Jak jesteś taki przekonany, to szkoda, że nie odniosłeś się do reszty tego akapitu.

doggod napisał:
Możemy sobie teraz się licytować, który z nas spędził więcej godzin na słuchaniu muzyki, jakiej to pełniejszej wiedzy nie zdobył czy też w jakich to warunkach nie ukształtowało się swojej wrażliwości/ Brniemy w tego typu licytację?

Po chuj, nie wiem w ogóle, czy chce mi się tracić czas na "dyskusję" z tobą i tak poza nami przeczyta to pewnie max. parę osób. Gdyby napisał to jakiś anonim bez aktywności na forum, to pomyślałbym, że to troll i olałbym go ciepłym moczem.

doggod napisał:
A ty jesteś gruntownie wykształconym muzykiem, który ma w paluszku cały warsztat wykonawczy gry na gitarach i perkusji czy innych instrumentach, i doskonale wiesz, kto ma umiejętności, a kto nie?

Argument typu Tylko piekarze mają prawo krytykować piekarzy. Żenada.

doggod napisał:
Ja słuchając Ramones nie odnoszę wrażenia, by nie potrafili grać na swoich instrumentach.

To umyj uszy xD Nie trzeba nawet ich słuchać, by do tego dojść, wystarczy poczytać, że to, który z nich grał na jakim instrumencie zostało w gruncie rzeczy wybrane drogą przypadku i już czerwona lampka powinna się zaświecić.

doggod napisał:
Nie mają umiejętności Malmseena, Vaia czy Al di meoli, ale muzyka Ramones do mnie jakoś bardziej przemawia, niż do trójki tu wymienionej.

Skąd wiesz, jak przemawia ona do tych gości? Jak masz z takimi gwiazdami kontakty, to szanuję w opór. A jeśli jednak miałeś na myśli, że muzyka Ramones bardziej do ciebie przemawia niż ich muzyka, to z pierwszą dwójką w sumie nawet bym się zgodził, Ramąsi przynajmniej nie byli tak pretensjonalni w tym, co grali.

doggod napisał:
Tak, w zakresie wirtuozerskiego posługiwania się gitarą. I nawet jeśli ten pierwszy cieszy się w pewnych kręgach estymą "więlkiego gitarzysty", to dla mnie on jest takim samym efekciarskim chałturnikiem, jak ten pierwszy. Sorry, ale tak moja wiedza, wrażliwość i nie wiem co tam jeszcze uznajesz za fundament swojej "obiektywności", mi podpowiada.

Nie musisz mnie przepraszać za chujowy gust xD Najbardziej znane płyty tego gościa mogą rzeczywiście niektórych odrzucić swoim latynoskim klimatem i zauważyłem, że Polaczki-cebulaczki często mają problem, żeby docenić taką muzykę jak ta albo "Sketches of Spain", więc kto wie, może kiedyś jeszcze ci się spodoba.

Aaaaaa dobra, to ty byłeś tym gościem, który zaproponował to chujwieco Reeda do plebiscytu na album roku. To wiele wyjaśnia. Nie wiem, co trzeba by mieć zamiast uszu, żeby dać to na poważnie do topu rocznika, ale tobie pewnie wystarczy, że coś jest wpływowe i już musi być na liście.

Ale szanuję, że tak długo ci się chciało wgl takiego gówna bronić xD


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez pivip dnia Śro 18:10, 29 Grudzień 2021, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 18:56, 29 Grudzień 2021 Temat postu:

pivip napisał:
Napisałem trochę dla jaj krótki komentarz, a to ty się zesrałeś,


Aha,


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Sob 12:08, 11 Czerwiec 2022, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
pivip
Nosal
Nosal



Dołączył: 22 Lip 2018
Posty: 26
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:46, 30 Grudzień 2021 Temat postu:

doggod napisał:
Aha, dla jaj, faktycznie, szkoda czasu na ciebie.

Miałem nadzieję, że rozruszam chociaż chwilowo forum, ale liczyłem na coś więcej niż jakiegoś pajaca, który będzie truł mi dupę, bo śmiałem skrytykować gniota. Zresztą nawet, jak zauważyłem, że ty odpisałeś, to liczyłem na więcej, bo w swym spierdoleniu miałeś czasem przebłyski merytoryczności i fajności (jeden komentarz nawet polubiłem, bo mnie rozśmieszył).

doggod napisał:
Właśnie to znaczy. Wszystko potencjalnie ma taką samą wartość. Wartość dopiero się pojawia, gdy jeden z drugim idiotów stara się udowodnić, który z nich uważa się za bardziej wiarygodnego w hierarchii społecznej.

Pewna doza subiektywizmu w ocenie dzieła muzycznego czy innego zawsze pozostanie. To bezsporny fakt. Problem jest taki, by ten subiektywizm ograniczać kosztem określonych "wartości", dzięki którym możemy osiągnąć wysoki poziom obiektywizmu. W przypadku dzieła muzycznego, jest to trudniejsze niż w przypadku innych rodzajów sztuki, ale wciąż do osiągnięcia. Możemy np. przyjąć sobie kryterium estetyczne, czyli analizować dane dzieło pod względem zróżnicowania aranżacyjnego, bogactwa użytych środków dźwiękowych, użytych technik kompozycyjnych. Ktoś, kto zna się na danej muzyce, kto zna te wszystkie niuanse tworzenia "bebechów" muzycznych, jest w stanie w obiektywny sposób zanalizować wybrane dzieło muzyczne. Jest to czynność sprawdzalna i nie da sie tu oszukac, kierując sie swoimi sympatiami lub antypatiami. Oczywiście nieuczciwy krytyk muzyczny może wciskać tu kit na oczy lub uszy niezorientowanego odbiorcy, ale ten bardziej ogarnięty szybko zweryfikuje wiarygodność takiego krytyka. Innymi kryteriami oceny, moze być na przykład "oryginalność" danego dzieła. Tutaj tak samo jest to sprawdzalne. Oczywiście moga pojawiać sie jakieś niuanse w ocenie, jak bardzo dane dzieło jest oryginalne, bardzo, troche, czy wcale... To wszystko można jakos zweryfikować i subiektywizm może dotyczyc jedynie ogólnej oceny, ze zamiast 7 na 10 punktów, ktos dałby 8/10 czy 6/10, ale jesli jest racjonalnie, obiektywnie postzregane dzieło, to do ogólnych wniosków analitycznych powinna nastąpić zgoda.

Wiesz, kto to napisał? Bo jeśli ktoś poprawnie to oznaczył w cytacie (czemu usunąłeś tamte posty? Wstydziłeś się tego? Akurat w tym tekście nie ma niczego wstydliwego, w odróżnieniu od tych wysrywów, które mi tutaj serwujesz), to zrobił to niejaki doggod. No jak dla mnie, to temu, kto to napisał o wiele bliżej do mojego punktu widzenia. Nie wiem już, o chuj tu w ogóle chodzi, czy trollujesz mnie, czy może po prostu cofnąłeś się w rozwoju przez ten czas i stałeś się jednym z tych wszystkich ignorantów, którzy twierdzą, że o gustach się nie dyskutuje i muzyki słucha się dla przyjemności.

doggod napisał:
Poczytaj se Richarda Shustermana.

Dzięki za polecajkę, poczytam sobie.

doggod napisał:
Ty sam, ze sobą polemizujesz?

Nie, po prostu omawiam sprawę z różnych punktów widzenia, ale dla apologety Ramones może to być zbyt trudne do zrozumienia i przetrawienia.

doggod napisał:
Ja nie bronię Ramones, tylko kwestionuje twoje tępe wymądrzanie się, które nie posiada żadnych podstaw, poza tymi, które sobie przypisałeś z dupy.

Cały czas piszesz o jakimś urojonym wymądrzaniu się, samemu bynajmniej nie będąc pod tym względem świętym. Źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz, taka prawda.

doggod napisał:
Na tym polega muzyka rockowa od początku jej istnienia. Jest dedykowana dzieciakom.

Od początku? Chyba raczej na początku. No chyba, że jedyna muzyka rockowa, którą znasz to Ramones oraz jego nieświadome inspiracje (czyli jakiś prostacki rock and roll/big bit) i następcy. Rozumiem, że jazz polega dla ciebie na byciu muzyką rozrywkową, bo kiedyś murzyni tańcowali do niego w piwnicach? A może rock progresywny to dla ciebie też muzyka dedykowana dzieciakom?

doggod napisał:
Oryginalność nie jest obiektywną cechą dzieła. Jest w 99% przypadków subiektywną cechą.

XD No tak, bo to, czy bardziej oryginalna jest muzyka Zappy czy AC/DC, jest przecież zupełnie subiektywne. No chyba, że to akurat ten 1%... Poza tym, gdyby oryginalność była subiektywna, to wpływowość tym bardziej by nią była.

doggod napisał:
A gdzie ty tu widzisz chamstwo?

Wszędzie, w przypisywaniu mi wymyślonych cech, na które nie masz żadnych dowodów, w cytowaniu wyrwanym z kontekstu, w odpowiadaniu tylko na te części komentarzy, na które ci pasuje, w końcu w tym, że w ogóle przypierdalasz się tak naprawdę nie wiadomo o co.

doggod napisał:
Podaj przykład autorów i ich książek, w których podjęto temat kryteriów oceny dzieła muzycznego

Od wyboru do koloru, a to tylko po polsku:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]

doggod napisał:
Będę pisał tak, bo nie brałem udziału w tych plebiscytach.

XD To w takim razie kibic, który był na meczu, nie miał z nim nic wspólnego, bo nie brał w nim udziału, tak? Udowodniłem ci, że gadasz farmazony i dalej brniesz w swoje kłamstwo, to już naprawdę trzeba być debilem.

doggod napisał:
A ty możesz tu rozmawiać z duchami.

No, już mnie nawet jeden taki zaczepił, wyjątkowo uparty, upiór pierdolony.

doggod napisał:
A kto ma wiedzieć Ja? Jak nie chcesz dyskutować, to po otwierasz dupę?

To ty otwarłeś do mnie dupę, dzbanie xD

doggod napisał:
Żenadą jest koleś, który nie ma żadnych kwalifikacji a nawet podstaw w przeczytanej literaturze branżowej, a wypowiada się, jakby był jakimś autorytetem. To jest dopiero żenada!

Piszesz oczywiście o sobie, prawda? Chuja o mnie wiesz, a masz czelność pisać takie oszczerstwa. Ha tfu ci na mordę.

doggod napisał:
To ty wypowiadasz się o muzyce, bez jej słuchania? Gratuluję żenady.

Słuchałem tego gówna wielokrotnie, czasem nawet wbrew swojej woli, więc proszę, zamknij ryj.

doggod napisał:
Nie zamierzam.

Napisałeś sorry, więc chyba jednak zamierzałeś.

doggod napisał:
Ale uzurpuję sobie prawo do tego, aby określić twój gust mianem kiczu o pseudointelektualnej ambicji. Czyli, mówiąc prościej, typowa chujoza.

No OK, masz prawo. Nie wiem, gdzie ty w tym niby widzisz kicz, ale nieważne.

doggod napisał:
Wątpie, a wręcz jestem pewien, że nie ma na szans. Ale wyrażam taką samą nadzieję skierowaną w twoim kierunku a propos Lou Reeda. Choć, i tu, jestem pewien, że ty za głoopi jesteś jednak na Metal Machine Music.

XDDD za głupi, żeby docenić godzinę napierdalania gitarowych sprzężeń, no tak, bo to przecież takie genialne (pewnie pseudoawangardowe twory Lennona i Ono to też są dla ciebie arcydzieła?). Grateful Dead parę lat wcześniej pokazało, jak takie eksperymenty powinny wyglądać, tam rzeczywiście brzmi to intrygująco i nie nudzi, bo wie, kiedy się skończyć. zuy_pan i nihil reich ładnie cię tam podsumowali. No ale przecież oni też pewnie są na to za głupi, nie?

doggod napisał:
Ja też nie wiem. I tak oto doszliśmy do licytacji, czyj gust jest bardziej osrany, zamiast skupić się na kryteriach oceny dzieła muzycznego. Tak to jest, jak się ruszy gówno.

No i fajnie, jeśli ktoś próbuje kwestionować wszystkie obiektywne kryteria oceny dzieła, to wiadomo, że tak to się skończy. Nie ma sensu tego ciągnąć. Nie pozdrawiam i życzę z wyprzedzeniem chujowego nowego roku. EOT.

Aha, jeszcze jedno:
doggod napisał:
nie oznacza, że nie potrafię wyczuć znaczenia i wartości tej muzyki w kontekście określonych warunków społecznych i zapotrzebowania na taką a nie inną muzykę. A czy kunszt wykonawczy Ramones jest na niższym poziomie niż ten, który dotyczy King Crimson czy Zappy, to jest zupełnie drugorzędne, ponieważ dla tych, którzy kochali i kochają Ramones, aspekt wirtuozerii ma całkowicie nieistotne znaczenie.

Nie uważasz, że gdyby podmienić pewne wyrazy na ich filmowe odpowiedniki, to to samo można by napisać o „Głębokim gardle”? Pisz se o mnie, co chcesz (i tak już nie przeczytam xD), ale przyznaj, że moje porównanie było zajebiste.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 461
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 18:48, 30 Grudzień 2021 Temat postu:

pivip napisał:
który będzie truł mi dupę, bo śmiałem skrytykować gniota.


Nie


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Sob 12:07, 11 Czerwiec 2022, w całości zmieniany 13 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Plebiscyty Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 18, 19, 20  Następny
Strona 19 z 20


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin