Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

David Lynch

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Inne dziedziny sztuki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 00:26, 29 Październik 2014 Temat postu:

Kika napisał:

Kobajan:
Muzykę traktuję odrębnie odnośnie bólu tyłka odnośnie zabawy. Nie chce mi się rozpisywać na ten temat.

Problem w tym, że Twój argument jest i tak inwalidą ze względu na samą formę, a nie treść. A to, że inaczej traktujesz muzykę, a inaczej film dowodzi tylko braku konsekwencji w myśleniu.

Poza tym jeszcze raz spytam: Czy jak oglądasz Bergmana, gdzie masz same psychoanalityczne albo egzystencjalne wynurzenia poszczególnych postaci, też nie zwracasz uwagi na treść dialogów, monologów, tylko się rozrywasz? Wynurzeń ci za mało, bo to taka fajna rozrywka jest na to patrzeć?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Carpetcrawler
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 16 Maj 2011
Posty: 2249
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Litwini wracali?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 14:48, 29 Październik 2014 Temat postu:

Co do Lyncha to ja właśnie zacząłem poznawać go od Twin Peaks. I uważam ten serial za jego największe dokonanie. Moja opinia jest raczej mało popularna, ale uważam, że serial nie był za długi, a sezon drugi wcale nie był gorszy od pierwszego. Własnie dopiero od momentu gdy dowiadujemy się kto zabił Laurę jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że w tym serialu chodzi o coś więcej, a rozszyfrowanie zagadki jej śmierci i znalezienie zabójcy właściwie nie miało znaczenia. Może rzeczywiście inni reżyserowie (zwłaszcza Keaton) za bardzo rozwijała wątki romansowo - kiczowate, ale przecież ten serial od początku obracał się w takiej konwencji, i to Lynch ją narzucił. A zakończenie i dwa ostatnie odcinki to istny majstersztyk rozwijania fabuły i zakończenia serialu, którym Lynch cudownie zagrał wszystkim na nosie.

Co do innych jego filmów to obejrzałem wszystkie oprócz Diuny i tego najnowszego z polskimi aktorami. Wielka trójka to oczywiście Zagubiona autostrada, Mulholland i Człowiek słoń. Z tym, że najlepszy klimat był w Zagubionej, najlepsza fabuła w Mulhollandzie, a Człowiek był dobrze zrealizowanym filmem biograficznym, który wzruszał, ale nie był przerysowany i kiczowaty.
Głowa do wycierania to chyba jego najmocniejszy film. Ascetyczny, postindustrialny klimat. Lynch nie musiał za bardzo już mieszać z fabułą byśmy czuli się jak w jakimś koszmarze. Bardzo dobry film.

Trochę niżej bym ocenił Prostą historię - film o niczym, oraz Dzikość serca, gdzie poza rolą Dafoe'a i muzyką Isaaka niewiele mnie zaciekawiło, a zakończenie mocno rozczarowało.

Natomiast w ogóle nie podobał mi się film Blue Velvet, nie czuję go i gdyby ktoś był tak dobry i mi powiedział co w nim jest wspaniałego, to chętnie obejrzę go jeszcze raz.

PS. z niecierpliwością czekam na nowy sezon Twin Peaks, oby nie okazał się tak rozczarowujący jak Ogniu, krocz za mną!


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Carpetcrawler dnia Śro 14:48, 29 Październik 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 02:07, 30 Październik 2014 Temat postu:

Carpetcrawler napisał:
Trochę niżej bym ocenił Prostą historię - film o niczym,

Film właściwie o tym samym, co jego pozostałe dzieła, tyle że jest dla odmiany, jak sama nazwa wskazuje, "prostą historią" a nie porąbaną.

Carpetcrawler napisał:
Natomiast w ogóle nie podobał mi się film Blue Velvet, nie czuję go i gdyby ktoś był tak dobry i mi powiedział co w nim jest wspaniałego, to chętnie obejrzę go jeszcze raz.


Poza tym, że to pewnie jeden z najważniejszych filmów w historii kina, to pewnie niewiele. Wink Ucho w trawie - tym symbolem można byłoby podsumować właściwie całą twórczość Lyncha. Pięknie zobrazowana toksyczna relacja między Frankiem a Dorothy. Piękny, a zarazem przewrotny film o wchodzeniu w wiek dorosły.

Carpetcrawler napisał:
z niecierpliwością czekam na nowy sezon Twin Peaks, oby nie okazał się tak rozczarowujący jak Ogniu, krocz za mną!

Ogniu krocz ze mną może nie był rewelacyjny, jako całość sama w sobie, ale wiele wyjaśniał, jeżeli chodzi o symbolikę Twin Peaks i o co reżyserowi w tym serialu chodziło. Osobiście całkiem ten film lubię, choć oczywiście daleko mu do najwybitniejszych dzieł.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Carpetcrawler
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 16 Maj 2011
Posty: 2249
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Litwini wracali?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 10:39, 30 Październik 2014 Temat postu:

Cytat:
Poza tym, że to pewnie jeden z najważniejszych filmów w historii kina


Dlaczego?

Cytat:
Ogniu krocz ze mną może nie był rewelacyjny, jako całość sama w sobie, ale wiele wyjaśniał


I właśnie to wyjaśnianie to jego największy minus. Odarł serial z całej tajemniczości. Poza tym Laura była w tym filmie tak wkurwiająca, że sam z chęcią bym ją zabił.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:10, 30 Październik 2014 Temat postu:

Carpetcrawler napisał:
Cytat:
Poza tym, że to pewnie jeden z najważniejszych filmów w historii kina


Dlaczego?


Choćby ze względu na samo "ucho w trawie". Nie ma zbyt wiele filmów, gdzie jakiś użyty symbol wchodzi do kanonu metafor, które każdy wykształcony człowiek znać powinien. Po prostu niektóre sceny weszły do kanonu i nic na to nie poradzisz, bez względu na to jak bardzo ci się ten film nie podoba. Na podstawie jedynie tego krótkiego fragmentu, można by zapewne doktorat z filmoznawstwa napisać:

https://www.youtube.com/watch?v=wDEzzFtrCTs

Carpetcrawler napisał:
I właśnie to wyjaśnianie to jego największy minus. Odarł serial z całej tajemniczości. Poza tym Laura była w tym filmie tak wkurwiająca, że sam z chęcią bym ją zabił.

Przyznam się kiedyś, że na forum miłośników Twin Peaks, zdarzało mi się rozmawiać z panienkami, które były miłośniczkami nieznanego i uważały, że w ogóle filmów Lyncha nie należy interpretować, bo się odziera je z TAJEMNICY, ale przyznam się, że na tym forum, wśród stałych bywalców, nie spodziewałem się zobaczyć wypowiedzi w podobnym tonie.

Filmy Lyncha zawierają tajemnicę, w tym sensie, że nie masz nic podane na tacy, że jest wiele niedopowiedzeń i możliwość różnorakich interpretacji. I FWWM tego nie zmienia. Natomiast gdy już masz jakąś interpretację, pozwala ją dopracować.

Pierwsza rzecz - to postacie BOBA i MIKE'A, które wyraźnie są ukazane jako coś na kształt freudowskiego Id i Superego. Widać to choćby w scenie, w której MIKE wrzeszczy na Lelanda i w tej gdzie goni BOBa, który urwał się mu z łańcucha. Nidzie w Twin Peaks nie bylo to aż tak ładnie ukazane, bo oczywiście trzeba było zamiast tego np. nakręcić kilka bardzo wiele wnoszących odcinków o romansie niewydarzonego Harleyowca z jakąś laską z innego miasta.

Druga rzecz - to piękne ukazanie postaci Laury i Lelanda. Lynch dokonuje w tym filmie daleko posuniętej destrukcji podmiotu, czego w serialu również nie widać. W serialu Laurę poznajesz z różnych sprzecznych opowieści, ale pytanie, kim była tak naprawdę pozostaje sensowne. Po FWWM widzisz, że nie. Laska jest równie autentyczna we wszystkich swoich wcieleniach - i jako pilna uczennica, i jako dziwka i jako głupia blondi wciągająca dragi z Bobbym i jako troskliwa przyjaciółka Donny. Jest w dodatku jeszcze wyraźna sugestia, że jak się odrze człowieka z tych wszystkich ról nie pozostaje już nic, albo przynajmniej nic, co chcielibyśmy naprawdę poznać.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kobaian dnia Czw 11:11, 30 Październik 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Carpetcrawler
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 16 Maj 2011
Posty: 2249
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Litwini wracali?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:48, 30 Październik 2014 Temat postu:

Cytat:
Jest w dodatku jeszcze wyraźna sugestia, że jak się odrze człowieka z tych wszystkich ról nie pozostaje już nic, albo przynajmniej nic, co chcielibyśmy naprawdę poznać.
I może dlatego tak życzyłem jej śmierci w tym filmie.

Poza tym, nie powiedziałem, że filmów Lyncha nie należy interpretować. Wiadomo, że należy. Po prostu uważam, że Ogniu, krocz...przynajmniej dla mnie był niepotrzebny i pamiętam, że żałowałem gdy go obejrzałem. Według mnie poza kilkoma zjebanymi epizodami miłosnymi serial był idealny i nie trzeba było nic do niego dodawać, a film to takie trochę odcinanie kuponów. Zresztą to samo można powiedzieć o 3 sezonie, ale tam ma być już zupełnie nowa sprawa podobno.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:59, 30 Październik 2014 Temat postu:

Carpetcrawler napisał:
Według mnie poza kilkoma zjebanymi epizodami miłosnymi serial był idealny i nie trzeba było nic do niego dodawać.

W moim przekonaniu w całym drugim sezonie było tylko kilka kluczowych odcinków, reszta była po prostu niepotrzebnym rozmienianiem na drobne fajnego pomysłu.
Te kluczowe odcinki to oczywiście
- pierwszy, czyli "zmartwychwstanie" Coopera
- aresztowanie Lelanda
- odkrycie, kto strzelał do Coopera
- ostatni odcinek czyli wizyta Coopera w Chatach.

Biorąc pod uwagę, że nie można było zrobić serialu na podstawie jedynie tych odcinków, ile można było sensownie dokręcić nieco słabszych w wymowie? Może 5 czy 6. Ja zawsze miałem wrażenie, że ostatni odcinek, to usilna próba naprawienia przez Lyncha tego, co w drugim sezonie zepsuto.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Carpetcrawler
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 16 Maj 2011
Posty: 2249
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Litwini wracali?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:26, 30 Październik 2014 Temat postu:

A ja zawsze odnosiłem wrażenie, że taki był celowy zamiar Lyncha by przez cały sezon działo się nie za dużo, a w ostatnim odcinku aż za nadto.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:02, 30 Październik 2014 Temat postu:

Carpetcrawler napisał:
A ja zawsze odnosiłem wrażenie, że taki był celowy zamiar Lyncha by przez cały sezon działo się nie za dużo, a w ostatnim odcinku aż za nadto.

Problem w tym, że to wrażenie nie koniecznie jest zgodne z relacjami z tego, jak ten film powstawał. Lynch tu prawie do niczego, poza kilkoma kluczowymi odcinkami nie przyłożył ręki. Oczywiście możemy przypuszczać, że jako ktoś kto podpisał się pod tym własnym nazwiskiem, jakąś pieczę nad tym sprawował.
Pytanie też, dlaczego pierwszy sezon jest tak gęsty w porównaniu z drugim?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kłopoty z Myszami
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 561
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:21, 12 Styczeń 2017 Temat postu:

https://www.youtube.com/watch?v=_65SnZuL6tU

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kłopoty z Myszami dnia Pią 01:59, 17 Listopad 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
romanzkrainydeszczowców
Wafel
Wafel



Dołączył: 26 Lip 2014
Posty: 384
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:07, 23 Styczeń 2017 Temat postu:

Wyczekuję nowego sezonu
https://www.youtube.com/watch?v=ujHWq5y9-8Q


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:22, 25 Maj 2017 Temat postu:

Mam dwa pierwsze odcinki nowego Twin Peaks za sobą i mieszane uczucia.

Z jednej strony cieszy mnie obcowanie ze specyficznym światem Lyncha, gdyż dawno jego dzieł nie oglądałem. Z drugiej niepokoi mnie wrażenie "powtórki z rozrywki". Mamy intrygę związaną z morderstwem, jak żywo przypominającą Zagubioną Autostradę. Następnie pojawia się motyw z Mulholland Drive. Motyw sobowtóra wydaje się jak na razie dziwnie płaski, tzn. jak na mój gust sobowtór to ktoś, kto się podszywa, stara się do pewnego momentu udawać oryginał, tu Żły-Cooper nikogo nie udaje po prostu morduje wszystko co się rusza z zimną krwią. Niektóre sposób wprowadzania niektórych metafor i symboli wydaje mi się też dość toporny. Np. padają słowa "Twój sobowtór nie istnieje" i następnie rozlatuje się podłoga pod Dobrym-Cooperem.

Ciekaw jestem jak to się jeszcze rozwinie, na razie jednak trochę trąci festiwalem Lynchowskich fajerwerków.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Masterbrewer
Nosal
Nosal



Dołączył: 07 Kwi 2016
Posty: 18
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 20:47, 25 Maj 2017 Temat postu:

A mi po obejrzeniu pierwszych trzech odcinków wydaje się, że to będzie lepsze niż stare Twin Peaks (choć trochę dawno je oglądałem). I to nawet zakładając, że przymykamy oko na drugi sezon. Właśnie dlatego, że Lynch czerpie ze swoich filmów, nie tylko ostatnich kilku, ale nawet wyraźnie z Głowy do wycierania (sekwencja otwierająca epizod 3). Stare Twin Peaks było wybitne jak na serial (właściwe to trochę mało powiedziane - uważam je za jedyny serial w historii ludzkości, którego oglądanie nie jest stratą czasu), ale to ciągle był serialowy serial. W nowym póki co widzę ambitniejsze podejście, zarówno pod względem narracji, jak i czystej kinematografii, bardziej wymagające (choć przyznam, że motyw sobowtóra póki co trochę oczywisty). No, może jest odrobinę zbyt efekciarsko... niemniej jeśli mniej więcej tak to będzie wyglądać do końca, to utwierdzę się w przekonaniu, że Lynch mimo popularności wśród odbiorców czysto popkulturowych to jeden z bardzo nielicznych reżyserów, którzy zasługują na miano artysty; nie chodzi nawet o efekt, ale o ambicje.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5826
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:05, 25 Maj 2017 Temat postu:

Ja na razie to kupuję. Pierwsze dwa odcinki są dużo bardziej efekciarskie niż 3 i 4, więc jak obejrzysz to też trochę to zmieni Twoje odczucia. Tak samo te wszystkie cytaty coraz bardziej wydają mi się być czymś mocno autoironicznym, a nie odgrzewaniem motywów tak po prostu. Jak obejrzysz jeszcze 3 i 4, to pewnie też to zauważysz, szczególnie dobitnie świadczy w tyn rozmowa Cole'a z Albertem na parkingu, nie będę spoilował, ale zwróć uwagę na nią.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 446
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 22:18, 25 Maj 2017 Temat postu:

kobaian napisał:

Ciekaw jestem jak to się jeszcze rozwinie, na razie jednak trochę trąci festiwalem Lynchowskich fajerwerków.


Nie wiem, czy to są fajerwerki, czy po prostu konsekwentny styl tego reżysera. Wiadomo, że Lynch od pewnego czasu (powiedzmy od czasu 'Mulholland Drive", choć bardziej mam na myśli "INLAND EMPIRE" oraz jego ostatnie etiudy filmowe i serial "Rabbits") tworzy filmy, które wybitnie wymykają się standardom estetycznym i formalnym, które dominują we współczesnym kinie. Zresztą Lynch wrócił tak naprawdę do początków swojej kariery, gdy tworzył eksperymenty filmowe.
W każdym razie ja bardzo się cieszę, że trzeci sezon TP zrywa niemalże kompletnie z mitem tego serialu sprzed 26 lat. Cieszę się, że Lynch kontynuuje to, co zrobił w INLAND EMPIRE i na kanwie poetyki tego dzieła, przekształcił stare "Twin Peaks" w nowy twór filmowy. W dwóch pierwszych sezonach TP najbardziej lubiłem sceny z udziałem karła, olbrzyma, Boba i całej tej ferajny z "innego świata", szczerze nudząc się i przeklinając te wszystkie puste wypełniacze opery mydlanej i ckliwe do granic możliwości wątki miłosne wśród twinpeaksowej młodzieży. I póki co, ten nowy sezon, wychodzi na przeciw moim oczekiwaniom. Uwielbiam ten jego świat symboli.. uwielbiam rozkminiać znaczenia liczb, pozornie nieistotnych czy absurdalnych gestów, słów... Z całym przekonaniem mogę zapewnić, że tam wszystko ma swój sens, często sięgając do złożonych kwestii filozoficznych, psychologicznych i kulturoznawczych.
Jedynym, jak na razie małym minusem jest to, że Lynch trochę przegiął w nagromadzaniu tutaj odwołań i autocytatów z własnych filmów. Niby zawsze to robił, ale czynił to jednak w bardziej subtelny i wyważony sposób, a tutaj mamy prawdziwy zalew tych wszystkich przetworzonych jego lajtmotywów z poprzednich filmów. Poniekąd go rozumiem, biorąc pod uwagę to, że serial ten jest jego ostatnim dziełem filmowym... Należy więc to traktowac jako swoistą klamrę spinającą i podsumowującą cały dorobek artystyczny (nie tylko filmowy), tworząc z niego jednocześnie pewnego rodzaju spójną mitologię, której elementy konsekwentnie wypełniały każde dzieło z osobna.
Jak na razie jestem pod ogromnym wrażeniem tego sezonu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Czw 22:24, 25 Maj 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 23:31, 25 Maj 2017 Temat postu:

doggod napisał:
kobaian napisał:

Ciekaw jestem jak to się jeszcze rozwinie, na razie jednak trochę trąci festiwalem Lynchowskich fajerwerków.


Nie wiem, czy to są fajerwerki, czy po prostu konsekwentny styl tego reżysera.

Konsekwentny styl reżysera to jedno a pomysł, żeby kolejna opowiadania historia była kumulacją poprzednich i była przedstawiona przy pomocy znanych środków w nowej konfiguracji to drugie. Weźmy np. Zagubioną Autostradę i Mulholland Drive. Widać konsekwencję, ale oba filmy przedstawiają różne historie. O Inland Empire już się tego nie da powiedzieć, bo elementy historii z Mulholland Drive się tu powtarzają. Tu jak na razie ciężko mi wskazać cokolwiek, co nie jest powtórką. Mam nadzieję, że rozwinie się to w coś, co będzie miało mimo wszystko autonomiczny charakter.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 446
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 23:54, 25 Maj 2017 Temat postu:

kobaian napisał:
O Inland Empire już się tego nie da powiedzieć, bo elementy historii z Mulholland Drive się tu powtarzają


Tak, jak elementy "Lost Highway" powtarzają się w "Mulholland Drive". Właściwie od Twin Peaks Lynch załapał bakcyla eksploracji rozpadu osobowości człowieka, który mu towarzyszył przy kolejnych filmach. Rozwijał ten temat coraz bardziej... Wprawdzie temat multiplikacji postaci (kobiety) w "Mulholland Drive" się pojawił po raz pierwszy (hmmm. w sumie to już w TP temat Laury i jej złożoności osobowościowej pojawił się wcześniej) , ale w "Inland Empire" nabrał chyba jeszcze bardziej wieloznacznej i złożonej formy.
Mi w każdym razie nie przeszkadza to, że Lynch wałkuje ten temat tak często. Ważne, że za każdym razem jest to ciekawa historia, którą chce się zgłębić.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 16:53, 26 Maj 2017 Temat postu:

doggod napisał:
kobaian napisał:
O Inland Empire już się tego nie da powiedzieć, bo elementy historii z Mulholland Drive się tu powtarzają


Tak, jak elementy "Lost Highway" powtarzają się w "Mulholland Drive". Właściwie od Twin Peaks Lynch załapał bakcyla eksploracji rozpadu osobowości człowieka, który mu towarzyszył przy kolejnych filmach. Rozwijał ten temat coraz bardziej... Wprawdzie temat multiplikacji postaci (kobiety) w "Mulholland Drive" się pojawił po raz pierwszy (hmmm. w sumie to już w TP temat Laury i jej złożoności osobowościowej pojawił się wcześniej) , ale w "Inland Empire" nabrał chyba jeszcze bardziej wieloznacznej i złożonej formy.
Mi w każdym razie nie przeszkadza to, że Lynch wałkuje ten temat tak często. Ważne, że za każdym razem jest to ciekawa historia, którą chce się zgłębić.

No tylko, że teraz nie wiadomo jeszcze, czy jest ciekawa. Dla mnie największy wkład Lyncha w sztukę filmową polega na tym, że nie stara się ukazywać rzeczywistości obserwowanej z punktu widzenia niezależnego obserwatora, tylko projekcje wyobrażeń samych przedstawianych postaci, ich marzenia, koszmary, błędy poznawcze, rozpad ich wizji świata, budowanie tej wizji na nowo w momencie, gdy stara legła w gruzach itp. Lynch wypracował środki, dzięki którym można byłoby opowiedzieć multum różnych historii. Tymczasem powtarza bez przerwy podobne historie, wychodzące od znużenia codziennym życiem, rozpad związku, marzenie o lepszej rzeczywistości, zdrada, zazdrość a na koniec szał, który kończy się destrukcją. Różnica między Zagubioną Autostradą a Mulholland Drive polegała na tym, że motywem przewodnim pierwszego filmu jest męska zazdrość, a drugiego - kobiece marzenie. Inland Empire jest o tyle podobne do Mulholland Drive, że znów punktem wyjścia jest marzenie. O ile w MD to ambitne marzenie o wielkiej karierze, tak w IE jest to marzenie kury domowej, by uciec od nudy i rutyny dnia codziennego. Znów w nowym Twin Peaks pojawia się w czwartym odcinku motyw domowej rutyny - perypetie "dobrego"-Coopera vs. pociąg do tego, by robić to, co się w danym momencie chce, bez żadnych ograniczeń "zły"-Cooper. Dalsze odcinki pokażą, czy będzie to coś zasadniczo nowego, czy tylko powtórka z rozrywki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 446
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pią 18:05, 26 Maj 2017 Temat postu:

kobaian napisał:

No tylko, że teraz nie wiadomo jeszcze, czy jest ciekawa.


No dla mnie jest, jak napisałem, póki co. Poza tym, dla odmiany, głównym bohaterem tu jest facet - nie kobieta Smile

kobaian napisał:

Tymczasem powtarza bez przerwy podobne historie, wychodzące od znużenia codziennym życiem, rozpad związku, marzenie o lepszej rzeczywistości, zdrada, zazdrość a na koniec szał, który kończy się destrukcją


Biorąc pod uwagę jedynie jeden z poziomów interpretacji, zapewne masz rację. Problem w tym, że wielu będzie miało inne spojrzenie na to, na czym polega w ich mniemaniu konstrukcja historii w lynchowskich filmach. Na przykład INLAND EMPIRE, to o czym napisałeś, owszem, może i stanowi jakis punkt wyjścia w fabule, ale w moim przekonaniu pod tym wierzchnim przykryciem błahej historii, akcenty położone są na zupełnie inne sprawy, które akurat mnie bardziej intrygują i powodują, że moje zainteresowanie na nich sie właśnie koncentruje, a nie na banalnych perypetiach jakiejś kury domowej.


kobaian napisał:

Różnica między Zagubioną Autostradą a Mulholland Drive polegała na tym, że motywem przewodnim pierwszego filmu jest męska zazdrość, a drugiego - kobiece marzenie.



Zazdrość odgrywa istotną rolę również w Mulholland Drive, a bohatera Zagubionej Autostrady też gubią marzenia. Akurat pod tymi względami oba filmy są bardzo podobne do siebie. Różni te filmy co innego, diametralnie, w jednym dochodzi do zbrodni z zazdrości, a w drugim - do samobójstwa z powodu marzeń. Choć.... hmmm... chyba w obu przypadkach problem jest jednak wspólny - brak akceptacji siebie.


kobaian napisał:

O ile w MD to ambitne marzenie o wielkiej karierze, tak w IE jest to marzenie kury domowej, by uciec od nudy i rutyny dnia codziennego.



Ja całkowicie inaczej odbieram INLAND EMPIRE. Dla mnie jest to film o lęku przed śmiercią, o ucieczce przed swoją przeszłością, o mechanizmach pojawiania się wyrzutów sumienia...
Ale oczywiście nie na tym to polega, by teraz się licytowac, jak diametralnie różnie można odbierać filmy Lyncha. Sprawa jest prosta, każdy widzi w tych filmach to, co chce zobaczyć Smile I może na tym polega jego fenomen?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Pią 18:27, 26 Maj 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:31, 26 Maj 2017 Temat postu:

doggod napisał:

Na przykład INLAND EMPIRE, to o czym napisałeś, owszem, może i stanowi jakis punkt wyjścia w fabule, ale w moim przekonaniu pod tym wierzchnim przykryciem błahej historii, akcenty położone są na zupełnie inne sprawy, które akurat mnie bardziej intrygują i powodują, że moje zainteresowanie na nich sie właśnie koncentruje, a nie na banalnych perypetiach jakiejś kury domowej.

Ja tam twierdzę, że perypetie kury domowej, gdy bierze się za ich przedstawienie Lynch, przestają być banalne, choć pozostają wciąż perypetiami kury dsomowej.

doggod napisał:
kobaian napisał:

Różnica między Zagubioną Autostradą a Mulholland Drive polegała na tym, że motywem przewodnim pierwszego filmu jest męska zazdrość, a drugiego - kobiece marzenie.



Zazdrość pojawia się również w Mulholland Drive, a bohatera Zagubionej Autostrady też gubią marzenia. Akurat pod tymi względami oba filmy są bardzo podobne do siebie.

Tylko że w ZA zazdrość jest właściwie kluczem do wytłumaczenia wszystkiego, co tam oglądamy, a w MD - elementem. W MD marzenie to podstawa, a zazdrość jest jego wynikiem. W MD zazdrość gubi ostatecznie bohaterkę, natomiast bohater ZA jest zgubiony właściwie od początku fabuły i to nawet nie tyle, przez własną zazdrość, co niefrasobliwość (wyłączenie alarmu, gdyż zbyt często się włączał). Marzenie pozwala natomiast na chwilowe oderwanie się od rzeczywistości, pojawia się, gdy już nie można odwrócić biegu spraw.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Inne dziedziny sztuki Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Następny
Strona 2 z 9


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin