Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Marillion

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Prog, rock psychodeliczny i eksperymentalny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
Kłopoty z Myszami
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 534
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:29, 31 Grudzień 2016 Temat postu:

Filas napisał:
panie problemy, ale jak pan trollujesz to pan rób to subtelniej, o ile trollujesz

Przepraszam, chciałem podpuścić Kobaina ale się nie dał złapać Smile
Następny wpis jest natomiast na serio


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kłopoty z Myszami
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 534
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 13:31, 31 Grudzień 2016 Temat postu:

Na tym forum panuje pewna swoista specyficzna polityczna poprawność, która nakazuje hołubić wszystko co zostało nagrane w latach 70 (przy czym tym lepsze im w mniejszym nakładzie nagrane, a najlepiej jakby nie było wznowienia na CD), bez względu na to jaki to chłam, natomiast całkowicie deprecjonować muzykę ładną i przyjemną, ale nagraną już nieco później. Ofiarą tej polityki padł właśnie Marillion. Jest to zespół, który nagrał kilka całkiem dobrych płyt, kilkanaście, a może i kilkadziesiąt świetnych utworów, z których część trafiła na listy przebojów, co powinno być tylko dodatkowym atutem, a nie zarzutem, bo wcale się nie sprzedali, po prostu grali swoje.

Łatwo jest mędrkować teraz, z perspektywy youtubowego ściągacza drugiej dekady schizofrenicznego XXI wieku i narzekać na gusta redaktorów trójki z lat 80 czy 90, ale wtedy nic innego nie dało się wygrzebać. Nie można sobie było ściągnąć całego krautrocka w noc i potem szpanować, jak się zajebiście zna na muzyce. Ktoś miał znajomych za granicą, ci mu przywieźli parę płyt i i tak był przez to przekolesiem na całą Polskę. Pamiętam, że np. w połowie lat 90 myślałem, że Camel nagrał tylko trzy płyty studyjne i jechałem do księgarni do większego miasta, gdzie z Encyklopedii Rocka Weissa przyczajony, żeby mnie nikt nie widział spisałem sobie dyskografię Camela, zaskoczony, że tyle tego natrzaskali. Z perspektywy dzisiejszej wikipedi jest to niewiarygodne.

Lata 80 to oczywiście była popmizerota, ale ten Marillion to jednak nie była jakaś ulepszona wersja Modern Talking, próbowali cos zrobić, próbowali i co ważne im wyszło. Można odwrócić pytanie: a co wtedy robili wielcy z lat 70? Gdzie był Yes? Co robił Genesis? Co robił Pink Floyd? Gdzie Gentle Giant, gdzie VDGG? Jedynie KC się nie dał, ale przeniósł się do wymiaru, który chyba wielu fanom Epitafium do dziś nie podchodzi. Marillion walczyli na placu boju osamotnieni niczym Powstańcy Warszawy czy Obrońcy Westerplatte w ogromnie niesprzyjających warunkach i bez żadnych posiłków i zaplecza. Jak się później okazało walka ta była bezcelowa, ale to widzimy dopiero z perspektywy czasu.

Nie był to zespół całkowicie odtwórczy, jak niekiedy się sugeruje. Jest to oczywiście jakaś wersja Genesis, ale w stosunku do nich udało im się:
- unowocześnić brzmienie, a stare, fatalne brzmienie Genesis wielu osobom w ogóle nie wchodzi
- nagrać kilka udanych albumów koncepcyjnych, co Genesis nie wyszło
- zrobić ładne, ale nie szmirowate okładki (no dobra, na granicy, na granicy)
- uzupełnić niektóre wątki, których w Genesis zabrakło
- nagrać sporo udanych utworów, które z powodzeniem radziły sobie na listach przebojów, co progdinozaurom nie wyszło
- nagrywać melodyjne utwory, z czasem bowiem ta wiedza już całkowicie umarła (i to jest największa wina wszystkich postprogowców – niemożność nagrania melodyjnego utworu)

Co do nazewnictwa i zaszeregowania. Czy jest to rock progresywny, artrock, poprock? Zależy jak te pojęcia rozumieć, a każdy je rozumie po swojemu. Dla mnie progrock to też trzy pierwsze płyty Prodigy, do tej szufladki po prostu wrzucam wszystko, co nie jest ultrasztampowe i zachowawcze. Na pewno nie jest to pierwsza liga proga, jest to po prostu zespół, który nagrał kilka dobrych albumów wartych posłuchania, tak samo jak So Petera Gabriela czy BiA Dire Straits. Może nawet jest to i pop, ale taki, którego warto posłuchać, tak jak i np. Oldera ś.p. Georga M. też warto posłuchać.

Czy są szkodnikami, bo wszyscy się potem na nich wzorowali? To nie ich wina, po prostu tak wyszło, prawdą jest natomiast, że z progresywnym kłamstwem, które każe teraz traktować różne riwerszajsy jako równe bogom należy walczyć.

Winą ich jest na pewno to, że od 1995 r. nagrywają ciągle te same płyty, których w ogóle nie warto już słuchać, ale ten efekt działa na całej planecie, gdyż w mojej ocenie gdzieś tak ok. 1997 r. muzyka przestała istnieć.

Wiele w moim stosunku do Marillionu jest prywaty i sentymentu, gdyż był to pierwszy zespół, którego słuchałem na poważnie. Chwile z dzieciństwa, gdy pod kocem czytałem Tolkiena, a leciał Misplaced i Clutching to najmilsze moje wspomnienia. To wszystko się tak fajnie łączyło, ta muzyka pasowała do książki, do tego nazwy (sil)marillion, Hotel Hobbies – Hobbity), okładki były klimatowe, a świat bajkowy. Myślałem, że to jakiś zespół, który nagrywa muzykę do Tolkiena i w ogóle są jakimiś elfami i mieszkają w jakiejś wielkiej puszczy pośród paproci i krystalicznych strumieni. Gdy potem poznałem o czym naprawdę są te teksty, to je odrzuciłem, wolę moją wersję tolkienowską z dzieciństwa. No i oczywiście jest to idealny zespół do zakochiwania się w koleżankach z klasy, co też jest istotne.

Z innych jeszcze argumentów: czasem ma ochotę człek na coś lżejszego, a jak się jedzie nad morze z żoną i dziećmi to ciężko napierdalać Magusa.

Tak więc Marillion nagrał kilka albumów, które na pewno warto posłuchać. Oto moje rekomendacje:
1983 Script for a Jester's Tear 4,5
1984 Fugazi 4,5
1985 Misplaced Childhood 5+
1987 Clutching at Straws 5
1989 Seasons End 3,75 (niekonieczne, można, ale tylko dla niektórych utworów)
1991 Holidays in Eden 3,5 (niekonieczne, można, ale tylko dla niektórych utworów)
1994 Brave 5+ (jedna z najciekawszych płyt lat 90)
1995 Afraid of Sunlight 4
1996 Made Again 4 (koncert, ale należy traktować jako bardzo przyjemny przekrojowy zbiór przebojów grupy, właśnie w sam raz do auta)

Płyt po 1996 roku słuchać w ogóle nie warto ani zawracać sobie tym głowy.

Podsumowując: nie wstydźmy się słuchania Marillion, bo po prostu nagrali kilka dobrych płyt. Nie arcydzieł, ale dobrych płyt. I tyle.

Post Scriptum: ale ciekawi mnie jakbym odebrał Marillion, gdyby nie sentymenty z dzieciństwa. Gdybym znał już wszystko i dopiero teraz załączył sobie Script czy Misplaced po raz pierwszy w życiu. Czy by mnie odrzuciło czy jednak choć na chwilę przykuło uwagę? Nie wiem, ale wydaje mi się jednak, że chyba obiektywnie bym dał rade posłuchać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5490
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 14:03, 31 Grudzień 2016 Temat postu:

Cytat:
Na tym forum panuje pewna swoista specyficzna polityczna poprawność, która nakazuje hołubić wszystko co zostało nagrane w latach 70 (przy czym tym lepsze im w mniejszym nakładzie nagrane, a najlepiej jakby nie było wznowienia na CD), bez względu na to jaki to chłam, natomiast całkowicie deprecjonować muzykę ładną i przyjemną, ale nagraną już nieco później.


Jak się zaczyna od takich bzdur totalnych, to mi się nawet nie chce czytać co jest dalej.
Nikt tutaj nie hołubi żadnej muzyki tylko dlatego, że jest niszowa i mało znana, oczywiście jak się jest zjebem, to można tak to rozumieć, bo nie czai się, że poza mainstreamem jest cały kosmos muzyki i mainstream z tego kosmosu często wynika, więc bez znajomości mniej znanych rzeczy chuja wiesz o muzyce, ale to że coś jest mało znane nie czyni tego wcale dobrym, nikt nie jara się tutaj żadnym trzecioligowym soulem słuchanym przez 3 murzynów na krzyż, a późne fusion z lat 70' jest traktowane raczej źle niż dobrze, krytykuje się tutaj Yes, Camela, czy Deep Purple, oczywiście z rożnych pozycji i w różnych proporcjach, to przykłady które totalnie przeczą twojej durnej tezie, że cezura chronologiczna i niszowosć kogokolwiek tutaj obchodzą.
Nawet Marilion potrafi być tutaj chwalony za Fugazi, jako płyta pop, natomiast to, że w latach 80' powstało sporo ciekawszego od tego, zwykle nowofalowego popu, to że Marilion to muzyka dość nijaka, wtórna i zjadająca własny ogon, pełna naprawdę paskudnych banałów, podana w udających proga aranżacjach i uznawana przez masę ludzi za wspaniały zespół progresywny, powoduje, że zwyczajnie mamy tutaj bekę z fanów Marilion robiących z przeciętnej popowej kapeli bogów proga.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez zuy_pan dnia Sob 14:04, 31 Grudzień 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 2979
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 14:24, 31 Grudzień 2016 Temat postu:

Kłopoty z Myszami napisał:
Na tym forum panuje pewna swoista specyficzna polityczna poprawność, która nakazuje hołubić wszystko co zostało nagrane w latach 70 (przy czym tym lepsze im w mniejszym nakładzie nagrane, a najlepiej jakby nie było wznowienia na CD), bez względu na to jaki to chłam, natomiast całkowicie deprecjonować muzykę ładną i przyjemną, ale nagraną już nieco później. Ofiarą tej polityki padł właśnie Marillion. Jest to zespół, który nagrał kilka całkiem dobrych płyt, kilkanaście, a może i kilkadziesiąt świetnych utworów, z których część trafiła na listy przebojów, co powinno być tylko dodatkowym atutem, a nie zarzutem, bo wcale się nie sprzedali, po prostu grali swoje.


Tak, szczególnie, gdy połowa forum śmieje się z plastikowych murzynów, którzy grali fjużon, które na przykład Kapitanowi mocno się podoba. Ale cegła.

W ogóle kogo kurwa obchodzi, że 'w polsce było ciężko', skoro jakoś byli ludzie, którzy w temacie orientowali się mocno (i wcale nie mówię o przykładach z dupy, bo chociażby wiem, że cyrkulowały kasety z Henry Cow i podobnymi dziwactwami. Można? Można!), tak więc twierdzenie, że 'nie jest szkodnictwem, bo dobrze, że cokolwiek było' jest z dupy wyjęte i o kant dupy rozbić. Widać nikomu tak naprawdę nie zależało na przedstawianiu wielu ciekawych zjawisk, co jest smutne, ale twierdzenie, że w 'epoce internetu to wszyscy zblazowani i tylko się mądrzą' jest zupełnie głupie i nie na miejscu, bo nikt nie broni całej reszcie się dokształcać.

Brzmi trochę jak "no kurwa jak to mam się teraz douczyć skoro trzydzieści lat temu nie mogłem a teraz jestem głupszy od młodych skoro wtedy i tak wpakowałem w to więcej czasu". Pierdolenie bez sensu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Filas dnia Sob 14:28, 31 Grudzień 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5490
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 14:38, 31 Grudzień 2016 Temat postu:

Na tym forum jest Mahawisznu, człowiek który dawno temu zajmował się taką muzyką i mógł? Mógł i tyle.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MadziaHuzarZKosmetologii
Wafel
Wafel



Dołączył: 30 Lis 2016
Posty: 398
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 15:43, 31 Grudzień 2016 Temat postu:

Filas napisał:
połowa forum śmieje się z plastikowych murzynów


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
abcd
Nosal
Nosal



Dołączył: 08 Cze 2012
Posty: 90
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:48, 31 Grudzień 2016 Temat postu:

Poza tym, pisze że tutaj wychwala się tylko muzę z lat 70 i to nie fair, po czym stwierdza że dla niego muzyka skończyła się w 97 Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 2979
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 16:01, 31 Grudzień 2016 Temat postu:

abcd napisał:
Poza tym, pisze że tutaj wychwala się tylko muzę z lat 70 i to nie fair, po czym stwierdza że dla niego muzyka skończyła się w 97 Very Happy


O kurwa, nie zauważyłem.

Nie no, to już jest przegięcie pały.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3783
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:09, 31 Grudzień 2016 Temat postu:

Problem ze szkodnictwem Marillion polega na tym:

Cytat:
1985 Misplaced Childhood 5+


Marillion nagrał dwie pierwsze płyty oraz nie wydaną na LP suitę Grendel i to był rock progresywny rzeczywiście. Lepszy, czy gorszy, ale na tych płytach znajdowały się utwory, które spełniają przynajmniej kryteria gatunku. Na MC nie kojarzę ani jednego utworu cechującego się złożoną strukturą, albo jakimiś szczególnie wyszukanymi rozwiązaniami. Za to mamy trzy przeboje - dwa bardzo znane i jeden mniej i mnóstwo nudnej, rozwlekłej i nijakiej muzyki instrumentalnej. Coś co obok proga nawet nie leżało robi za klasyka.

Cytat:
Można odwrócić pytanie: a co wtedy robili wielcy z lat 70? Gdzie był Yes? Co robił Genesis? Co robił Pink Floyd? Gdzie Gentle Giant, gdzie VDGG?

Uważam, że A momentary lapse of reason nie jest szczególnie wybitną płytą Floydów, ale i tak jest lepsza od każdej płyty Marillion, którą tu wymieniłeś. Jeżeli ma jakieś wady, to płyty Marillion też je podzielają.

Natomiast nie trzeba daleko szukać, by znaleźć w latach 80' znacznie lepsze odpowiedniki proga niż Marillion. Dead Can Dance nagrało wtedy niemalże gotyk-rockową "Ciemną Stronę". Znacznie bardziej niesztampową muzykę od okropnego zespołu na M. grały również Cocteau Twins, King Crimson, Talking Heads, Bauhaus o awangardzie typu Eskaton, Thinking Plague, Univers Zero, Art Zoyd, czy Shubb Nigurath w ogóle nie wspominając. Także wybór stylizującego się na prog popowego pitolenia jako substytutu proga z lat 70' uważam albo za uleganie sentymentom młodości, albo po prostu za kłopoty z uszami.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kłopoty z Myszami
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 534
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 10:26, 01 Styczeń 2017 Temat postu:

Marillion to Marillion i jak ktoś ma ochotę to niech sobie posłucha, a jak nie to nie.
Mam pytanie natomiast do Kobaiana z czystej ciekawości: kiedy wiedza o tych zespołach, które wymieniasz (Eskaton, TP, Art Zoyd, SN) i możliwość ich słuchania (nawet poprzez zwykłe ściąganie) dotarła do Polski. Jak to oceniasz?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kłopoty z Myszami dnia Nie 10:27, 01 Styczeń 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3783
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 11:39, 01 Styczeń 2017 Temat postu:

Kłopoty z Myszami napisał:
Mam pytanie natomiast do Kobaiana z czystej ciekawości: kiedy wiedza o tych zespołach, które wymieniasz (Eskaton, TP, Art Zoyd, SN) i możliwość ich słuchania (nawet poprzez zwykłe ściąganie) dotarła do Polski. Jak to oceniasz?

Mam taki zwyczaj, że nie zgaduję, gdy chodzi o fakty empiryczne, a skądinąd wiem, że do mnie akurat dotarła dużo później.

Zasadniczo powszechny dostęp do wiedzy o różnych kapelach progresywnych pojawił się w momencie powstania Progarchives. Niestety nie odnalazłem informacji, kiedy ten portal został założony. Osobiście korzystałem z internetu po łączu TPSA pod koniec lat 90', a szerokopasmowe łącze mam od 2002 bodajże. Natomiast problem w Polsce nie dotyczył zwykłych słuchaczy, tylko przede wszystkim różnych takich Kaczkowskich, Beksińskich i innych radiowych guru, którzy mogli sobie w swoich audycjach puszczać wszystko, ale awangardy nie lubili, albo uważali, że publika tego nie łyknie.

Natomiast jeszcze czymś innym jest umiejętność odróżniania nawet najładniejszego popu od proga. Nie wiem, jakim cudem Kayleight mogła wydać komuś "klasykiem proga", bo przecież to nawet w zestawieniu z najbardziej chwytliwymi balladami Crimsonów brzmi biednie. Napisałeś gdzieś, że mógłbyś nawet the Prodigy uznać za prog. Ok, jak rozumiem dlatego, że na tle tanecznej muzyki elektronicznej, brzmi jakoś inaczej i ciekawiej. (Choć na tle sceny brytyjskiej, to nie był wcale wyjątek). Natomiast, jak udowodniono, czego twoje uszy jakoś nie wyłapały, Marillion grał tak, że można mu podmienić wokal na Lady Gagę, a skoro na nią to zapewne jeszcze na 100 innych przebojów pop, bez zaburzenia harmonii czy rytmiki. Więc co niby było takiego wyjątkowego w tej muzyce?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Malkolit
Wafel
Wafel



Dołączył: 14 Sty 2016
Posty: 280
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: GOP
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:32, 01 Styczeń 2017 Temat postu:

Cytuję Kobaiana, ale wypowiedź kieruję raczej do Kłopotów:

kobaian napisał:
Problem ze szkodnictwem Marillion polega na tym:

Cytat:
1985 Misplaced Childhood 5+


Średni album, nie wiem, czym tu się zachwycać.

Cytat:
Natomiast nie trzeba daleko szukać, by znaleźć w latach 80' znacznie lepsze odpowiedniki proga niż Marillion. Dead Can Dance nagrało wtedy niemalże gotyk-rockową "Ciemną Stronę". Znacznie bardziej niesztampową muzykę od okropnego zespołu na M. grały również Cocteau Twins, King Crimson, Talking Heads, Bauhaus o awangardzie typu Eskaton, Thinking Plague, Univers Zero, Art Zoyd, czy Shubb Nigurath w ogóle nie wspominając. Także wybór stylizującego się na prog popowego pitolenia jako substytutu proga z lat 70' uważam albo za uleganie sentymentom młodości, albo po prostu za kłopoty z uszami.


Można też sięgnąć do rzeczy trochę mniej ambitnych, ale też na poziomie (bo to bardziej porównywalne do Marillionu; rzecz jasna Dead Can Dance czy Cocteau Twins stoją wyżej) - czyli do softrocka i popu z lat 80.:

Midnight Oil - Species Deceases z mocarnym Herculesem na czele
Midnight Oil - Diesel And Dust
Dire Straits - Brothers in Arms
czy nawet
Depeche Mode - Black Celebration (bo świetne brzmienie)
Debbie Harry - Koo Koo (na tym albumie słychać podobne dźwięki do zaprezentowanych przez Marillion na Fugazi)
This Mortal Coil
no-man - ((Speak)) - wydane w 1999, ale materiał w większości jest z lat 80.

Ja generalnie jestem chyba jednym z bardziej ukierunkowanych (na pewno w tej chwili, nie wiem, co będzie później) na pop użytkowników, ale MCh i w ogóle Marillion jest dość przeciętne. No nie trafia do mnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kłopoty z Myszami
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 534
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:32, 01 Styczeń 2017 Temat postu:

Odpowiadam zbiorczo i zadaję pytania Kobainom, Malkolitom i innym, którzy uczestniczą w tworzeniu tego Marillionowego przemysłu pogardy:
1) Nie wydaje mi się, żeby Zeuhl jako taki był komukolwiek znany, nawet Herosom z Trójki, przed 2000 rokiem, czyli kiedy odpalono na dobre Skynet, tzn. Internet. W tym sensie na pewno ich rozgrzeszam w latach 80 i w dużej mierze w 90 też. Po 2000 roku natomiast powinni zostać straceni za kontrrewolucyjną działalność. Jeśli jednak mylę się co do daty objawienia się sceny zeulowej i około w Polsce to mnie poprawcie, to w sumie ciekawa sprawa.
2) MLOR jest jedną z najgorszych płyt Pink Floyd, sorki, ale każda z czterech Marillionowych płyt z lat 80 jest od tego dużo lepsza, nawet jeżeli będziemy je mierzyć w skali popowości.
3) Co to jest „Gotyk Rockowa Ciemna Strona”? Dead Can Dance lubię, ale takiego arcydzieła jednak nie kojarzę, proszę o wskazanie mi tej nieznanej płyty.
4) W swoim przemyśle pogardy wobec Marillion poszliście jednak nieco za daleko. Dead Can Dance, Cocteau Twins i This Mortal Coil to 4AD, nazywanie tego progiem, jakkolwiek szerokie to pojęcie, brzmi jednak dziwne. 4AD to 4AD, tak jak folk to folk.
5) Tak samo i zrównywanie tego biednego Marilliona do popu z lat 80 jest mimo wszystko dziwne. Czy Debbie Harry robiła kolorowe pseudoyesowskie okładki z błaznami? Czy Midnight Oil posiada w swoim repertuarze sola gitarowe a`la Hackett czy Gilmour? Czy Samanta Fox tworzyła concept albumy o utraconej miłości czy alkoholiźmie?
6) Czy ja powiedziałem gdzieś, że Kayleigh to archetyp progrocka???
7) Po co słuchać Marillion? Bo nagrali kilka fajnych płyt i wiele pięknych utworów.
8 Oczywiście wiele jest albumów z lat 80, także popowych, które warto posłuchać, z tego też powodu bez sensu jest ad hoc odrzucać Marillion, który na tym tle prezentuje się jednak dużo, dużo ciekawiej
9) Ja np. z lat 80 polecam Depeche Mode, chyba najlepsze co w latach 80 powstalo
10) Swoją drogą ciekawie byłoby zrobić plebiscyt „Rok 1985” albo „Rok 1987”
11) Ta Debbie Harry jest fest chujowa
12) Eskaton brzmi okopnie, tak jak i cały Zeuhl, ale dobra, zmęczę te zespoły co podałeś Kobainie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kłopoty z Myszami dnia Nie 23:33, 01 Styczeń 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 2979
Przeczytał: 41 tematów

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 00:10, 02 Styczeń 2017 Temat postu:

Kłopoty z Myszami napisał:

4) W swoim przemyśle pogardy wobec Marillion poszliście jednak nieco za daleko. Dead Can Dance, Cocteau Twins i This Mortal Coil to 4AD, nazywanie tego progiem, jakkolwiek szerokie to pojęcie, brzmi jednak dziwne. 4AD to 4AD, tak jak folk to folk.


W wątku o post-punku krąży teoria, że post-punkowcy przejęli pałeczkę po progrockerach i zaczęli grać swoją wizję proga, zmieniając estetykę, ale nadal szukając na nowo. Weź Tuxedomoon i powiedz, że w zasadzie nie jest progresywne. Tak samo jak Dead Can Dance i Cocteau Twins też odkywały nowe rejony.

Plebiscyty dojdą do 1985 o ile tego dożyjemy Razz

Ale przecież lata '80 stoją setkami chujowych solówek gitarowych, bo to było wtedy 'na czasie', w sensie wszyscy imitatorzy Van Halena i podobne konowały.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Filas dnia Pon 00:12, 02 Styczeń 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kłopoty z Myszami
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 534
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:18, 02 Styczeń 2017 Temat postu:

A, jeszcze się miałem spytać co oznacza zwrot "Plastikowe murzyny"? Może też warto posłuchać?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8701
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 54 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:30, 02 Styczeń 2017 Temat postu:

Chodzi o dojrzałe i późne fusion (przy czym to późniejsze z niż lata 70' na ogół jest tak złe, że o nim w ogóle nie mówimy), czyli tą mieszankę funku, jazzu, rocka, soulu co się ją grało coraz bardziej od 72, a od połowy dekady to był we fusion nurt w zasadzie dominujący. Chodzi po prostu o takie coś:

https://www.youtube.com/watch?v=9ZZeMHDlPq4


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kłopoty z Myszami
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 534
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:27, 02 Styczeń 2017 Temat postu:

Eeee, no to zajebiste!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Malkolit
Wafel
Wafel



Dołączył: 14 Sty 2016
Posty: 280
Przeczytał: 26 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: GOP
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:36, 02 Styczeń 2017 Temat postu:

Kłopoty z Myszami napisał:
Odpowiadam zbiorczo i zadaję pytania Kobainom, Malkolitom i innym, którzy uczestniczą w tworzeniu tego Marillionowego przemysłu pogardy:
1) Nie wydaje mi się, żeby Zeuhl jako taki był komukolwiek znany, nawet Herosom z Trójki, przed 2000 rokiem, czyli kiedy odpalono na dobre Skynet, tzn. Internet. W tym sensie na pewno ich rozgrzeszam w latach 80 i w dużej mierze w 90 też. Po 2000 roku natomiast powinni zostać straceni za kontrrewolucyjną działalność. Jeśli jednak mylę się co do daty objawienia się sceny zeulowej i około w Polsce to mnie poprawcie, to w sumie ciekawa sprawa.
2) MLOR jest jedną z najgorszych płyt Pink Floyd, sorki, ale każda z czterech Marillionowych płyt z lat 80 jest od tego dużo lepsza, nawet jeżeli będziemy je mierzyć w skali popowości.
3) Co to jest „Gotyk Rockowa Ciemna Strona”? Dead Can Dance lubię, ale takiego arcydzieła jednak nie kojarzę, proszę o wskazanie mi tej nieznanej płyty.
4) W swoim przemyśle pogardy wobec Marillion poszliście jednak nieco za daleko. Dead Can Dance, Cocteau Twins i This Mortal Coil to 4AD, nazywanie tego progiem, jakkolwiek szerokie to pojęcie, brzmi jednak dziwne. 4AD to 4AD, tak jak folk to folk.
5) Tak samo i zrównywanie tego biednego Marilliona do popu z lat 80 jest mimo wszystko dziwne. Czy Debbie Harry robiła kolorowe pseudoyesowskie okładki z błaznami? Czy Midnight Oil posiada w swoim repertuarze sola gitarowe a`la Hackett czy Gilmour? Czy Samanta Fox tworzyła concept albumy o utraconej miłości czy alkoholiźmie?
6) Czy ja powiedziałem gdzieś, że Kayleigh to archetyp progrocka???
7) Po co słuchać Marillion? Bo nagrali kilka fajnych płyt i wiele pięknych utworów.
8 Oczywiście wiele jest albumów z lat 80, także popowych, które warto posłuchać, z tego też powodu bez sensu jest ad hoc odrzucać Marillion, który na tym tle prezentuje się jednak dużo, dużo ciekawiej
9) Ja np. z lat 80 polecam Depeche Mode, chyba najlepsze co w latach 80 powstalo
10) Swoją drogą ciekawie byłoby zrobić plebiscyt „Rok 1985” albo „Rok 1987”
11) Ta Debbie Harry jest fest chujowa
12) Eskaton brzmi okopnie, tak jak i cały Zeuhl, ale dobra, zmęczę te zespoły co podałeś Kobainie.


O jakim przemyśle pogardy Ty piszesz? No po prostu nie każdemu się ten zespół podoba albo też raczej nie każdy uważa go za wybitny. Sam wyraźnie zaznaczyłem, że uważam ich za zespół na przyzwoitym poziomie.

1) Ale z pojawieniem się Internetu i rozpowszechnieniem muzyki tą drogą można poznawać zupełnie nietypowych, mało znanych twórców tak, jakby właśnie teraz tworzyli
3) Within The Realm of the Dying Sun, jedna z najpiękniejszych płyt lat 80., gorąco polecam. Zresztą. Aion jest równie dobry.
4) 4AD promowało wspaniałą muzykę, tyle, że inną od rockowych gigantów lat 70. To jest inna estetyka, ale poziom też w wielu wypadkach bardzo wysoki
5) Nie lubię okładek Marillionu, okropne są; Blondie za to wydało Autoamerican z taką okładką:
[link widoczny dla zalogowanych]
Chyba jest ładniejsza.
Sola gitarowe nie są wyznacznikiem dobrej muzyki (inaczej dojdziemy do absurdu pt. John Petrucci); trudno, żeby te nowofalowe zespoły stawiały na długie i robudowane solówki, skoro nie takie były założenia ich twórczości (większość piosenek grupy Garretta to protest-songi, oni zresztą wyrośli z punku; Blondie zawsze mieli w sobie wiele z kabaretu i nie tylko)
Cool Dla Ciebie tak, dla mnie na przykład nie; kwestia preferencji
9) Z DM jest taki problem, że ich utwory mają wprawdzie potężne i oryginalne brzmienie,
https://www.youtube.com/watch?v=bLPdFr2yMMs
ale gorzej z kompozycjami (masa piosenek opartych na kilku tylko motywach ze sztandarowym przykładem Personal Jesus) i tu Dead Can Dance wypada znacznie lepiej
11) Być może nie odpowiada ci nowa fala; aczkolwiek tak ostra opinia to chyba przesada


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5490
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:02, 02 Styczeń 2017 Temat postu:

Jak może mu nie odpowiadać nowa fala jak jara się Depeche Mode?

Typ nie rozumie, że post-punk jest zjawiskiem analogicznym jeżeli nie do proga, to do zmian w muzyce z połowy lat 60'. W latach 60' zaczęto rock, folk i blues mieszać i wzbogacać o różne rzeczy, 10 lat później to samo zrobiono z punkiem.

Dead Can Dance spełnia podstawowe kryterium proga, wzbogaca muzykę o nowe zjawiska, w tym przypadku jest to łączenie syntezatorowych brzmień rocka gotyckiego z wpływami muzyki celtyckiej i średniowiecznej muzyki poważnej, w sposób jakiego nikt przed nimi nie próbował. Połączenie jest nadzwyczaj udane i w najlepszych momentach nawet lepsze od DSOTM, ale jak dla kogoś prog to tylko symfonicy, to co to za dyskusja?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kłopoty z Myszami
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 534
Przeczytał: 7 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:34, 02 Styczeń 2017 Temat postu:

Ale jak ktoś się spyta czego słuchasz i odpowiesz mu "rocka progresywnego", a on się pyta, a co w szczególności "no, ten no, Dead Can Dance" to jednak brzmi to nieco dziwnie. Nazwa 4AD na określenie tego typu muzyki jest zrozumiała dla wszystkich i tu akurat nie ma co robić rewolucji.
Nie przeczę jednak, że DCD wszystkie wymagane kryteria RP spełnia i do tego jest fajne.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Prog, rock psychodeliczny i eksperymentalny Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 6 z 7


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin