Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Foo Fighters

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Katastrofa budowlana
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
Cookie13
Wafel
Wafel



Dołączył: 10 Mar 2016
Posty: 174
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 20:21, 25 Marzec 2017 Temat postu:

Nickelback co prawda funkcjonują, ale popularni już nie są. Tym bardziej nie zaliczają się do dzisiejszych bohaterów "alternatywnej" młodzieży, bo ta woli Kings Of Leon. Chyba, że nie jestem na bieżąco i znowu jest ktoś nowy. Pewnie jest.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
RoryGallagher
Wafel
Wafel



Dołączył: 15 Lut 2017
Posty: 111
Przeczytał: 87 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 21:49, 25 Marzec 2017 Temat postu:

No dobra, ale co wynika z tego, że od 20 lat udaje im się sprzedawać to samo gówno?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5490
Przeczytał: 40 tematów

Pomógł: 35 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 23:28, 25 Marzec 2017 Temat postu:

Z mojej obserwacji Nickelback jest tak samo popularny jak Foo Fighters, może tak nie być, ale tak samo często przypadkowo słyszę ich kawałki. Evanesecne to chyba miało 1 numer znany, nie lećmy z one hit wonderami, to nie ta skala porównań.
Rijana i Bijons, a no i Lejdi Gaga nawet (ona jest tragiczna, a murzynki jeszcze coś tam zagrają czasem) istnieją w tym biznesie i to w mainstreamowym radiowym popie koło dekady i co? I nic. Nie ma to nic wspólnego z jakością.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3783
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 09:37, 26 Marzec 2017 Temat postu:

Bayer Full utrzymuje się na rynku jeszcze dłużej niż Foo Fighters. Co prawda na rynku lokalnym. Zestawmy go więc nie z wielkimi gwiazdami shit-rocka, ale z innymi przedstawicielami sceny, do której należy. I co z tego wynika? Że to disco-polo Bayer Fulla jest mniej disco-polowe od reszty?

Kiedyś odwiedził nasze forum taki gość Konik Polny łączący IQ Kłopotów z Myszami ze znacznie odeń podlejszym gustem, który upierał się, że jakieś podrzędne neoporogowe kapele są lepsze niż Arzachel czy The USA, bo tamte nagrały tylko po jednej płycie, a ci utrzymują się na rynku wiele lat. Mam nadzieję, że Cookie13 nie zamierza żyrować tego typu argumentów.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kobaian dnia Nie 09:38, 26 Marzec 2017, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 343
Przeczytał: 38 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 10:52, 26 Marzec 2017 Temat postu:

kobaian napisał:

Kiedyś odwiedził nasze forum taki gość Konik Polny łączący IQ Kłopotów z Myszami ze znacznie odeń podlejszym gustem, który upierał się, że jakieś podrzędne neoporogowe kapele są lepsze niż Arzachel czy The USA, bo tamte nagrały tylko po jednej płycie, a ci utrzymują się na rynku wiele lat. Mam nadzieję, że Cookie13 nie zamierza żyrować tego typu argumentów.


Wszystko zależy od kryteriów, jakimi ktoś chce się posłużyć do udowodnienia sobie i innym słuszności swojej tezy. Jeśli ktoś przyjmie sobie kryterium zasięgu oraz wpływu na kulturę/odbiorców, to ilość płyt w dyskografii a także ciągła aktywność artystyczna będzie potwierdzać czyjeś wyobrażenie tego, jaki wykonawca jest ważny dla danego rodzaju muzyki (czy muzyki w ogóle). Problem w tym, że odbiorcy posiadają różne pryncypia w ustalaniu sobie gradacji poszczególnych kryteriów w określaniu, jaki wykonawca jest dla nich ważny. I tu zaczynają się spory...
Bo, czy przeciwnik "lewackiego ścierwa", które determinuje system kultury zachodnioeuropejskiej, powinien przyjmować pod rozwagę takie kryterium "zasięgu oraz wpływu na kulturę/odbiorców" u potencjalnych wykonawców?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Nie 10:54, 26 Marzec 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3783
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:49, 26 Marzec 2017 Temat postu:

doggod napisał:
Problem w tym, że odbiorcy posiadają różne pryncypia w ustalaniu sobie gradacji poszczególnych kryteriów w określaniu, jaki wykonawca jest dla nich ważny. I tu zaczynają się spory...

Nie. W tym akurat wypadku problem leży po stronie braku uczciwości intelektualnej. Bo przecież ów miłośnik nowego progresu tak na prawdę nie kieruje się kryterium ile kto nagrał, w ocenie muzyki, której słucha. To jest typowy argument wyciągany tylko na doraźne potrzeby. Zazwyczaj wynika to z jednego z dwojga:
1) z głupoty - dyskutant naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że tym kryterium się wcale nie posługuje,
2) z hipokryzji - po prostu, tak bardzo zależy temu komuś na udowodnieniu swoich racji, że jest gotowy użyć każdego argumentu, nawet takiego, w który sam nie wierzy.

Oczywiście jest teoretycznie możliwe, że są jednostki, które konsekwentnie uznają twierdzenie, że jak coś się bardzo podoba i popularność tego się utrzymuje, to jest to dobre. Ale jakie jest prawdopodobieństwo spotkania osoby, która konsekwentnie i uczciwie stosuje takie kryterium? Na pewno zbyt małe, aby brać to poważnie pod uwagę.

Uczciwe argumenty zazwyczaj odwołują się do samej muzyki (że brzmi tak, albo inaczej, że użyte są takie, a nie inne środki wyrazu) lub do tego, co jej bezpośrednio towarzyszy (np. tzw. "przesłanie", tekst, kontekst, jakim dzieło powstaje, doniosłość dla powstawania następnych dzieł itp.). Nawet jeżeli trudno się z konkretnym argumentem z tej palety zgodzić, to przynajmniej można domniemywać, że dyskutant przedstawia szczerze to, co myśli. Natomiast powoływanie się na ilość sprzedanych płyt, czy długość pozostawania na rynku jest prawie zawsze nieszczere. Sądzę wręcz, że nawet ludzie wykazujący duży stopień konformizmu rzadko kierują się tym, jako kryterium, tylko zazwyczaj mają zbieżne gusta z resztą. Nawet osmoza nie polega przecież na uznaniu kryterium "powszechności" tylko na rzeczywistym dopasowaniu swojego gustu czy zdania do tego, co sądzą inni.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 343
Przeczytał: 38 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 14:05, 26 Marzec 2017 Temat postu:

kobaian napisał:
doggod napisał:
Problem w tym, że odbiorcy posiadają różne pryncypia w ustalaniu sobie gradacji poszczególnych kryteriów w określaniu, jaki wykonawca jest dla nich ważny. I tu zaczynają się spory...

Nie. W tym akurat wypadku problem leży po stronie braku uczciwości intelektualnej. Bo przecież ów miłośnik nowego progresu tak na prawdę nie kieruje się kryterium ile kto nagrał, w ocenie muzyki, której słucha. To jest typowy argument wyciągany tylko na doraźne potrzeby. Zazwyczaj wynika to z jednego z dwojga:
1) z głupoty - dyskutant naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że tym kryterium się wcale nie posługuje,
2) z hipokryzji - po prostu, tak bardzo zależy temu komuś na udowodnieniu swoich racji, że jest gotowy użyć każdego argumentu, nawet takiego, w który sam nie wierzy.

Oczywiście jest teoretycznie możliwe, że są jednostki, które konsekwentnie uznają twierdzenie, że jak coś się bardzo podoba i popularność tego się utrzymuje, to jest to dobre. Ale jakie jest prawdopodobieństwo spotkania osoby, która konsekwentnie i uczciwie stosuje takie kryterium? Na pewno zbyt małe, aby brać to poważnie pod uwagę.

Uczciwe argumenty zazwyczaj odwołują się do samej muzyki (że brzmi tak, albo inaczej, że użyte są takie, a nie inne środki wyrazu) lub do tego, co jej bezpośrednio towarzyszy (np. tzw. "przesłanie", tekst, kontekst, jakim dzieło powstaje, doniosłość dla powstawania następnych dzieł itp.). Nawet jeżeli trudno się z konkretnym argumentem z tej palety zgodzić, to przynajmniej można domniemywać, że dyskutant przedstawia szczerze to, co myśli. Natomiast powoływanie się na ilość sprzedanych płyt, czy długość pozostawania na rynku jest prawie zawsze nieszczere. Sądzę wręcz, że nawet ludzie wykazujący duży stopień konformizmu rzadko kierują się tym, jako kryterium, tylko zazwyczaj mają zbieżne gusta z resztą. Nawet osmoza nie polega przecież na uznaniu kryterium "powszechności" tylko na rzeczywistym dopasowaniu swojego gustu czy zdania do tego, co sądzą inni.


Skoro z takim przekonaniem i pewnością piszesz, że takie coś nie działa i jest to nieszczere, to wierzę ci na słowo Smile . Ufam, ze znasz się lepiej na ludziach niż ja i znasz ich prawdziwe motywacje Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Cookie13
Wafel
Wafel



Dołączył: 10 Mar 2016
Posty: 174
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 14:16, 26 Marzec 2017 Temat postu:

kobaian napisał:
Kiedyś odwiedził nasze forum taki gość Konik Polny łączący IQ Kłopotów z Myszami ze znacznie odeń podlejszym gustem, który upierał się, że jakieś podrzędne neoporogowe kapele są lepsze niż Arzachel czy The USA, bo tamte nagrały tylko po jednej płycie, a ci utrzymują się na rynku wiele lat. Mam nadzieję, że Cookie13 nie zamierza żyrować tego typu argumentów.


To jest oczywiście argument nie do obrony. Dün także wydali tylko jedną płytę (która nota bene sprzedała się po premierze w ilości ok. 1000 egzemplarzy i dopiero era Internetu wydobyła to arcydzieło z czeluści niebytu), ale za to jakże spektakularną. Śmiało też można założyć, że gdyby z prozaicznych względów nie byli zmuszeni do zarzucenia tworzenia muzyki i zajęcia się czymś bardziej dochodowym co zapewni im przeżycie, to jeszcze niejeden album na zbliżonym poziomie mogliby nagrać. A zatem ten akurat argument jest naprawdę lichy i łatwy do obalenia.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3783
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 14:20, 26 Marzec 2017 Temat postu:

doggod napisał:
Skoro z takim przekonaniem i pewnością piszesz, że takie coś nie działa i jest to nieszczere, to wierzę ci na słowo Smile . Ufam, ze znasz się lepiej na ludziach niż ja i znasz ich prawdziwe motywacje Wink


Ale to nie jest kwestia zaufania, tylko zobaczenia, jak ludzie posługujący się określonymi argumentami plączą się w zeznaniach. Albo w tym, że ci sami ludzie chwaląc coś, co im się podoba, nie posługują się kryterium "długotrwałości", "wielkiego zasięgu oddziaływania", "rozpoznawalności" itp, ale jak trzeba skrytykować coś, czego nie lubią - to już chętnie. Z mojego doświadczenia wynika, że sprawa dotyczy "Januszy proga", którzy z porównania Madonna vs. Marilion nie wyciągną wniosku "Madonna lepsza, bo bardziej popularna, szerzej oddziałuje itp", ale jak z porównania Marillion vs. Comus już im coś takiego wynika.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 343
Przeczytał: 38 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 14:29, 26 Marzec 2017 Temat postu:

kobaian napisał:

Ale to nie jest kwestia zaufania, tylko zobaczenia, jak ludzie posługujący się określonymi argumentami plączą się w zeznaniach. Albo w tym, że ci sami ludzie chwaląc coś, co im się podoba, nie posługują się kryterium "długotrwałości", "wielkiego zasięgu oddziaływania", "rozpoznawalności" itp, ale jak trzeba skrytykować coś, czego nie lubią - to już chętnie. Z mojego doświadczenia wynika, że sprawa dotyczy "Januszy proga", którzy z porównania Madonna vs. Marilion nie wyciągną wniosku "Madonna lepsza, bo bardziej popularna, szerzej oddziałuje itp", ale jak z porównania Marillion vs. Comus już im coś takiego wynika.


Bo wiesz, w tego typu przypadku pada nieśmiertelny argument: "A bo to inna muzyka. To jest pop i tego nie powinno się porównywać do ambitnej, niekomercyjnej muzyki". Ja w pełni się zgadzam, że tego typu argumentacja jest licha i nieadekwatna, ale uwierz mi, wielokrotnie z nią się spotkałem u wielu rozmówców. I wierz mi, mechanizm taki działa nie tylko wśród "Januszy proga", ale też u całkiem młodych, wydawać by się mogło, że otwartych fanów wszelkiej awangardy i undergroundu z noisem na czele. Magia nazwisk, względnej popularności wynikającej z pojawiania się w pewnych mediach, ilość nagranych płyt etc. robi spustoszenie w umysłach każdej niszy muzycznej.
W związku z tym sądzę, że to kryterium jest jednym z najważniejszych dla wielu ludzi, odbiorców. Widać to nawet w tym, co się najlepiej sprzedaje, które koncerty cieszą się największą popularnością.... I nie mam tu na myśli środowisk związanych z tzw. mainstreamem muzycznym czy artystycznym w ogóle.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Nie 14:51, 26 Marzec 2017, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3783
Przeczytał: 20 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 16:18, 26 Marzec 2017 Temat postu:

doggod napisał:

Bo wiesz, w tego typu przypadku pada nieśmiertelny argument: "A bo to inna muzyka. To jest pop i tego nie powinno się porównywać do ambitnej, niekomercyjnej muzyki". Ja w pełni się zgadzam, że tego typu argumentacja jest licha i nieadekwatna, ale uwierz mi, wielokrotnie z nią się spotkałem u wielu rozmówców.

Odnośnie "szczerości" winien jestem pewne wyjaśnienie. Ludzie nie zawsze ubierają swoje poglądy w najlepsze sformułowania, a to co mówią, nie zawsze odpowiada temu, co chcą powiedzieć. Mnie np. rzadko się zdarza, żeby pierwsze sformułowanie argumentu od razu trafnie obejmowało wszystkie aspekty tego, co mam do przekazania, często dopiero w dyskusji argument się szlifuje, pewne rzeczy są doprecyzowane. Myślę, że Tobie podobne zjawisko nie jest również obce.
Większość osób w ogóle się nawet nie zastanawia nad tym, w jakim stopniu to, co mówią, przekazuje to, co chcą powiedzieć. Często dochodzi w związku z tym do paradoksu, polegającego na tym, że ludzie szczerze wierzą, że wierzą w coś, w co tak naprawdę nie wierzą, bo powinni swoje argumenty sformułować inaczej, ale są zbyt leniwi, albo zbyt przyzwyczajeni do określonych sformułowań, by przeprowadzić taką autorefleksję. Paradoks ten skutkuje, że poglądy niektórych są zarazem szczere pod jednym względem i nieszczere pod innym.
Jeżeli spotykamy się z ewidentną niekonsekwencją w argumentacji mamy kilka wytłumaczeń:
1) Hipokryzja - czyli ktoś myśli inaczej, albo jest mu obojętne, ale próbuje nas do czegoś przekonać z innych względów. Do tej grupy zaliczałbym zarówno próby wciskania komuś bzdur z pełną świadomością, jak i w lżejszych przypadkach - uniesienie się ambicją i chwytanie się argumentu, byle tylko wyszło na jego.
2) Druga kategoria, to głupota, niewiedza bądź bezrefleksyjne potraktowanie tematu.
3) Przyjęcie dodatkowych przesłanek, podziałów, klasyfikacji etc., których rozmówca nie wypowiedział na początku, ale które trzeba przyjąć, by wyjaśnić, co ma na myśli.
W dobrze przeprowadzonej dyskusji, powinno prędzej czy później okazać się, z czym mamy do czynienia. Większość dyskusji, które ja toczyłem, kończyło się konkluzją, że raczej (1) lub (2). Jeżeli Tobie wychodziło, że (3), świadczy to zapewne, że miałeś ciekawszych rozmówców, albo po prostu masz skłonność do bardziej życzliwego interpretowania słów rozmówcy, niż ja.

Natomiast oczywiście występuje na tym świecie fanatycy, którzy np. rzeczywiście gotowi są w wypadku stwierdzenia niezgodności własnego gustu z gustem powszechnym, stwierdzić np., że mimo iż utwór do nich kompletnie nie przemawia i nie są w stanie odnaleźć w nim żadnych walorów stricte muzycznych lub "okołomuzycznych", to jednak ze względu na popularność, muszą przyznać mu ileś tam gwiazdek w recenzji. Ale obawiam się, że poza środowiskiem zawodowych recenzentów, dziennikarzy muzycznych itp. trudno jest spotkać podobne postawy.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kobaian dnia Nie 16:25, 26 Marzec 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
doggod
Wafel
Wafel



Dołączył: 04 Sty 2017
Posty: 343
Przeczytał: 38 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Nie 19:45, 26 Marzec 2017 Temat postu:

kobaian napisał:

Natomiast oczywiście występuje na tym świecie fanatycy, którzy np. rzeczywiście gotowi są w wypadku stwierdzenia niezgodności własnego gustu z gustem powszechnym, stwierdzić np., że mimo iż utwór do nich kompletnie nie przemawia i nie są w stanie odnaleźć w nim żadnych walorów stricte muzycznych lub "okołomuzycznych", to jednak ze względu na popularność, muszą przyznać mu ileś tam gwiazdek w recenzji. Ale obawiam się, że poza środowiskiem zawodowych recenzentów, dziennikarzy muzycznych itp. trudno jest spotkać podobne postawy.


Nie, oczywiście że nie o takich fanatykach myślałem. Miałem na myśli przysłowiowego "kowalskiego", który słucha mniej lub bardziej w zaangażowany sposób wybrany rodzaj muzyki czy ulubionych wykonawców. Jeśli jest to "kowalski" np. od popu lub prog rocka, prędzej czy później zetknie się on z innymi gatunkami muzycznymi (wykonawcami), cięższymi do przyswojenia, bardziej skomplikowanymi lub takimi, które całkowicie wymykają się ukształtowanej już wrażliwości tego odbiorcy. Jest to ważna konfrontacja, bo albo taki "kowalski" w transgresywny sposób przekroczy własne ograniczenia, albo w konserwatywny pozostanie przy tym, co już zna, co ma oswojone. Aby odrzucić to "obce ciało", niezrozumiałe i zagrażające temu wypracowanemu już bezpieczeństwu, tenże "kowalski" stara się wartościować muzykę. Oczywiście zwykle taki "kowalski" nie posiada wystarczającego aparatu pojęciowego, wiedzy i osłuchania, by to wartościowanie przeprowadzić na poziomie estetycznym, historycznym czy poznawczym, więc sięga po kryterium najłatwiejsze, najbardziej czytelne i na swój sposób empiryczne. Zatem status danego wykonawcy, jego zasługi, obecność w mediach, staje się tutaj głównym czynnikiem weryfikacyjnym, komu warto poświęcać czas, pieniądze i .... co jest najważniejsze w tym wszystkim, z kim się utożsamiać.... Bo, nie zapominajmy o tym, bardzo istotna w tym wszystkim jest również kwestia tożsamości społecznościowej, czyli tego stadnego instynktu. To dlatego wielu fanów w popie, ale nie tylko w tym otoczeniu, zwykle niewiele wie o danym wykonawcy czy danym rodzaju muzyki, bo nie sama muzyka jest tu ważna, tylko tęsknota za identyfikacją z wybraną społecznością. Stąd też to kryterium zasięgu i wpływu danego wykonawcy, jego liderowanie, jest tu tak ważne dla wielu odbiorców, bez podziału na gatunki muzyczne.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Nie 19:56, 26 Marzec 2017, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Katastrofa budowlana Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin