Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Archive

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Rock, metal
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3802
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 01:27, 23 Marzec 2013 Temat postu:

lomyrin napisał:
kobaian napisał:
Problem tylko w tym, że skoro takie Portishead nagrywa całe płyty, które są znakomitym kawałkiem trip-hopu, to po co słuchać kapeli, która ma jeden może i niezły utwór w całym swoim repertuarze.


(album)

Zwykle to jest tak że Archive się słucha jak się nie zna niczego innego więęęęc...

Ale ja trochę tego nie rozumiem, bo zawsze wydawało mi się, że Portishead jest bardziej znanym zespołem niż Archive, o których zapewne poza słuchaczami Trójki lub ludźmi zainteresowanych współczesnym progresem pies z kulawą nogą nie słyszał.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lomyrin
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 30 Lis 2012
Posty: 1097
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Sob 10:37, 23 Marzec 2013 Temat postu:

Czy ja wiem? Zazwyczaj jakakolwiek próba zainteresowania się muzyką rozrywkową na poważnie wiąże się (w Polsce) z zaznajomieniem się z ofertą Trójki (a szczególnie z Topem Wszechczasów), która jest ostatnim bastionem "dobrej i wartościowej" muzyki, broniącym się resztką sił przed nawałą jednorazowych hitów typu "Ona tańczy dla mnie". A w tym środowisku Archive jest bardzo faworyzowane. Poza tym ostatnimi czasy zespół wydał parę płyt z którymi dość intensywnie koncertuje w Polsce, bo tu ma nadmuchaną popularność.

Nikt nie mówił, że Archive warto słuchać dla Londinium. Generalnie to nie warto w ogóle, jednak ja uważam, że właśnie na debiucie grali najciekawszą muzykę, co chyba też chciał powiedzieć kolega przedmówca.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 561
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 59 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:16, 23 Marzec 2013 Temat postu:

Moim zdaniem Archive i Portishead łączy jedna rzecz - są to wykonawcy przereklamowani. To przykład jak na tle całej tej mizernej kondycji współczesnego popu i rocka kreuje się nowe zjawiska artystyczne. To tylko fragment większej całości, bo przecież od razu na myśl przychodzą inni mesjasze nowej muzyki (Dream Theater, Porcupine Tree lub solowy Wilson). Portishead nie jest wprawdzie niewolniczo zanurzony w przeszłości jak inni wymienieni wykonawcy, ale także nie jest to żadna rewelia, którą można by się specjalnie ekscytować.

Czwarta lokata Archive w Topie Wszech Czasów to dla mnie prawdziwa zagadka. Jeśli jednak popatrzymy na całe to zestawienie przestaje to być specjalne zaskakujące. Skoro czołowe lokaty przypadły także takim grupom jak Nirvana, Guns N' Roses czy też Cranberries to w sumie czemu nie Archive. Takie podsumowanie to tylko zabawa, ich wiarygodność jest niewielka, trudno je poważnie traktować. W zasadzie to i tak nie ma co narzekać, bo gdyby podobne zestawienie zorganizował RMF lub Radio Zet dopiero byłoby ciekawie... Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3802
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 11:21, 27 Marzec 2013 Temat postu:

mahavishnuu napisał:
Moim zdaniem Archive i Portishead łączy jedna rzecz - są to wykonawcy przereklamowani. To przykład jak na tle całej tej mizernej kondycji współczesnego popu i rocka kreuje się nowe zjawiska artystyczne.

Pomieszanie z poplątaniem. Portishead to zespół, który obok Massive Attack, spopularyzował trip-hop. Jest jednym z najważniejszych przedstawicieli gatunku. Archive to jakieś popłuczyny, które zdobyły popularność w momencie, gdy o trip hopie zaczęto zapominać. O ile Portishead można uznać za kreowanie nowego zjawiska artystycznego, o tyle Archive niczego tak naprawdę nie wykreowało.

Druga sprawa, to rzekoma mizerna kondycja rocka i popu. Okres w którym te gatunki były w dobrej kondycji jest naprawdę krótki. Krótszy od dekady. I to dotyczy rocka, bo w popie zawsze rzeczy lepsze mieszały się z totalną chałą. I biorąc pod uwagę całokształt, to czym pop i rock były i są, Portishead i tak się wybija in plus. Nie wiem, co prawda, może Ty należysz akurat do tych, który na poważnie uważają, że taneczne podrygi ABBY, czy innych bogów muzyki pop są lepsze od tego, co prezentuje Portishead. Ja akurat nie sądzę.

Cytat:
To tylko fragment większej całości, bo przecież od razu na myśl przychodzą inni mesjasze nowej muzyki (Dream Theater, Porcupine Tree lub solowy Wilson).


Zupełnie nie widzę związku. Dream Theater to takie podejście do grania charakterystyczne dla ELP przeniesione w gorsze czasy niż złote lata 70', gdzie pewien poziom do pewnego momentu trzeba było trzymać, bo konkurencja wymuszała. Porcupine Tree to nudne naśladowanie Floydów, psychodelii i innych takich.

Cytat:
Portishead nie jest wprawdzie niewolniczo zanurzony w przeszłości jak inni wymienieni wykonawcy, ale także nie jest to żadna rewelia, którą można by się specjalnie ekscytować.

Czyli parafrazując: Portishead jest zupełnie inne, ale właściwie takie same. Szkoda, że z Twojego wywodu wciąż nie wiadomo, co ma Portishead do nowego progresu.

Cytat:
Czwarta lokata Archive w Topie Wszech Czasów to dla mnie prawdziwa zagadka. Jeśli jednak popatrzymy na całe to zestawienie przestaje to być specjalne zaskakujące. Skoro czołowe lokaty przypadły także takim grupom jak Nirvana, Guns N' Roses czy też Cranberries to w sumie czemu nie Archive.

A dla mnie jest. Nie zaskakuje mnie to, że wygrywają przeboje, nawet grane przez przeciętne albo wręcz słabe kapele. Natomiast "Again" to jest mega nuda brzmiąca jak przegadana kompilacja innych rzeczy, które jakoś tak wysokiej lokaty nie zajęły.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kobaian dnia Śro 11:21, 27 Marzec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 561
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 59 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 00:45, 28 Marzec 2013 Temat postu:

kobaian napisał:

Pomieszanie z poplątaniem. Portishead to zespół, który obok Massive Attack, spopularyzował trip-hop. Jest jednym z najważniejszych przedstawicieli gatunku. Archive to jakieś popłuczyny, które zdobyły popularność w momencie, gdy o trip hopie zaczęto zapominać. O ile Portishead można uznać za kreowanie nowego zjawiska artystycznego, o tyle Archive niczego tak naprawdę nie wykreowało.




Pewnie, że Portishead jest bardziej oryginalny niż Archive. Tyle że to nie musi od razu oznaczać, że ich muzyka ma jakieś szczególne walory artystyczne. Jest to po prostu uwspółcześniona odmiana szeroko pojętego popu (tak było przynajmniej wtedy, gdy powstawała w latach 90-tych). Ich utwory nie cechują się jakąś szczególna finezją, nie znajduję w nich także nic specjalnie frapującego w warstwie brzmieniowej, ani aranżacyjnej. Ot, muzyka ze sporym potencjałem komercyjnym, nadająca się dobrze na listy przebojów, na których zresztą często gościła. Znam osobiście dwie osoby, które lubią ten zespół. Żadna z nich nie wychodzi w swoich zainteresowaniach poza szeroko pojęty pop. Portishead świetnie zresztą mieści się w tej formule muzycznej.




kobaian napisał:

Druga sprawa, to rzekoma mizerna kondycja rocka i popu. Okres w którym te gatunki były w dobrej kondycji jest naprawdę krótki. Krótszy od dekady. I to dotyczy rocka, bo w popie zawsze rzeczy lepsze mieszały się z totalną chałą.




Co do popu i rocka to moja uwaga dotyczyła czasów współczesnych – to że obecnie nie wygląda to najlepiej słychać aż nadto wyraźnie. O całym ciągu rozwojowym tych nurtów na przestrzeni kilkudziesięciu lat nie wspominałem, bo nie ma sensu zawierać ich w kilku zdaniach. Byłoby to zbyt dużym uproszczeniem..


kobaian napisał:

Zupełnie nie widzę związku. Dream Theater to takie podejście do grania charakterystyczne dla ELP przeniesione w gorsze czasy niż złote lata 70', gdzie pewien poziom do pewnego momentu trzeba było trzymać, bo konkurencja wymuszała. Porcupine Tree to nudne naśladowanie Floydów, psychodelii i innych takich.




Nie porównywałem tych zespołów do siebie, tylko wskazałem je jako przykłady mesjaszy nowej muzyki – tak są widziani przez swoich fanów lub szerzej, zwolenników rocka neoprogresywnego. Dla nich są oni odnowicielami formuły progresywnego grania. Porównanie ELP z Dream Theater jest zasadne tylko w kontekście pewnej skłonności do epatowania wirtuozerią, natomiast biorąc pod uwagę ich dorobek i wpływ na rozwój gatunku to są to rzeczy nieporównywalne.




kobaian napisał:

Czyli parafrazując: Portishead jest zupełnie inne, ale właściwie takie same. Szkoda, że z Twojego wywodu wciąż nie wiadomo, co ma Portishead do nowego progresu.



Przecież moją intencją nie było zestawianie Portishead z rockiem neoprogresywnym. Był on tylko wymieniony z innymi wykonawcami, aby zilustrować pewne zjawisko, które w skrócie można określić tak: ,,na bezrybiu i rak ryba”.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3802
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 16:16, 28 Marzec 2013 Temat postu:

mahavishnuu napisał:
Pewnie, że Portishead jest bardziej oryginalny niż Archive. Tyle że to nie musi od razu oznaczać, że ich muzyka ma jakieś szczególne walory artystyczne. Jest to po prostu uwspółcześniona odmiana szeroko pojętego popu (tak było przynajmniej wtedy, gdy powstawała w latach 90-tych). Ich utwory nie cechują się jakąś szczególna finezją, nie znajduję w nich także nic specjalnie frapującego w warstwie brzmieniowej, ani aranżacyjnej. Ot, muzyka ze sporym potencjałem komercyjnym, nadająca się dobrze na listy przebojów, na których zresztą często gościła. Znam osobiście dwie osoby, które lubią ten zespół. Żadna z nich nie wychodzi w swoich zainteresowaniach poza szeroko pojęty pop. Portishead świetnie zresztą mieści się w tej formule muzycznej.

Na tym forum natomiast jesteś chyba pierwszą osobą, która zgłasza obiekcje względem Portishead. Zaletą tego zespołu jest to, że jego komercyjna muzyka ma mimo wszystko charakter klubowo-kameralny a nie estradowy. Jest prosta, ale lepsza od większości tego, co w muzyce pop powstawało i było lansowane, od "szilawzju jejeje" poczynając na "Pokerface" kończąc. Nie jest to muzyka równie interesująca jak Soft Machine, ale przynajmniej dla mnie w niczym nie gorsza niż, dajmy na to, dokonania The Rolling Stones z okresu świetności. Gdy słucham Stonesów nie oczekuję, że Bóg wie co przede mną odkryją i podobny stosunek mam do Portishead.

Cytat:
Porównanie ELP z Dream Theater jest zasadne tylko w kontekście pewnej skłonności do epatowania wirtuozerią, natomiast biorąc pod uwagę ich dorobek i wpływ na rozwój gatunku to są to rzeczy nieporównywalne.

No oba zespoły są wpływowe, temu nie można zaprzeczyć. Obydwa są złożone z niczego sobie instrumentalistów. Głównym celem artystycznym obydwu zespołów był albo i jest muzyczny onanizm. Obydwa zespoły mimo niezłej wiedzy i umiejętności jej członków mają problem z komponowaniem naprawdę od początku do końca udanych rzeczy (takie zdarzają się im jedynie sporadycznie), co dziwi biorąc pod uwagę, że ich często mniej wykształconej konkurencji sprawiało to jakoś mniejszą trudność.
Różnice widzę trzy:
- ELP miało konkurencję w postaci innych grup progresywnych, przez co nie zdobyli, tak jak Dream Theater, statusu szkodnika proga.
- Styl DT jest raczej kompilacją różnych nurtów, podczas gdy ELP coś tam niby sami wymyślili. Choć z drugiej strony uważam, że nie było w tym nic takiego, bez czego świat by się nie obył.
- Choć zasadniczo wpływ obu zespołów rozciąga się na nurty proga, których akurat nie lubię, to jednak wpływ na Italieńców nie hańbi, natomiast wpływ na zespoły pokroju Symphony X już tak.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 561
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 59 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:34, 28 Marzec 2013 Temat postu:

kobaian napisał:

Na tym forum natomiast jesteś chyba pierwszą osobą, która zgłasza obiekcje względem Portishead. Zaletą tego zespołu jest to, że jego komercyjna muzyka ma mimo wszystko charakter klubowo-kameralny a nie estradowy. Jest prosta, ale lepsza od większości tego, co w muzyce pop powstawało i było lansowane, od "szilawzju jejeje" poczynając na "Pokerface" kończąc. Nie jest to muzyka równie interesująca jak Soft Machine, ale przynajmniej dla mnie w niczym nie gorsza niż, dajmy na to, dokonania The Rolling Stones z okresu świetności. Gdy słucham Stonesów nie oczekuję, że Bóg wie co przede mną odkryją i podobny stosunek mam do Portishead.



Podejrzewam, że chodzi tu o kwestie pokoleniowe. Dla Was być może jest to miłe wspomnienie wczesnej młodości, gdy zaczynaliście słuchać muzyki, wychodząc między innymi od popu. Ja, gdy ukazała się pierwsza płyta Portishead od dawna słuchałem już rocka progresywnego, zaczynałem wchodzić w rejony canterberyjskie, jazz-rockowe i inne dziwadełka awangardowe. Dlatego Portishead wydał mi się wtedy czymś pospolitym. Nie odpowiadało mi także brzmienie tej muzyki, typowe dla lat 90-tych.


kobaian napisał:

No oba zespoły są wpływowe, temu nie można zaprzeczyć. Obydwa są złożone z niczego sobie instrumentalistów. Głównym celem artystycznym obydwu zespołów był albo i jest muzyczny onanizm. Obydwa zespoły mimo niezłej wiedzy i umiejętności jej członków mają problem z komponowaniem naprawdę od początku do końca udanych rzeczy (takie zdarzają się im jedynie sporadycznie), co dziwi biorąc pod uwagę, że ich często mniej wykształconej konkurencji sprawiało to jakoś mniejszą trudność.
Różnice widzę trzy:
- ELP miało konkurencję w postaci innych grup progresywnych, przez co nie zdobyli, tak jak Dream Theater, statusu szkodnika proga.
- Styl DT jest raczej kompilacją różnych nurtów, podczas gdy ELP coś tam niby sami wymyślili. Choć z drugiej strony uważam, że nie było w tym nic takiego, bez czego świat by się nie obył.
- Choć zasadniczo wpływ obu zespołów rozciąga się na nurty proga, których akurat nie lubię, to jednak wpływ na Italieńców nie hańbi, natomiast wpływ na zespoły pokroju Symphony X już tak.



ELP jest praktycznie „od zawsze” wymieniany w gronie tych 5-6 najważniejszych i najbardziej wpływowych zespołów progresywnych, biorąc pod uwagę jego mainstreamowy nurt. Canterbury, RIO i inne co bardziej eksperymentalne nurty to już inna bajka, lepiej rozpatrywać je oddzielnie. Czasem mówi się o nich, że są przereklamowani, jednak faktem jest, że przez większość krytyków muzycznych i znawców tematu są zaliczani do progresywnej elity. Moim zdaniem przypadku w tym nie ma. W końcu sam Emerson jest jednym z ,,akuszerów” całego progresywnego nurtu. To on wraz z The Nice współtworzył estetyczne podwaliny tej muzyki. Takie grupy jak Yes czy Genesis niemało na tym skorzystały. Muzyka ELP jest dość ekstrawagancka, dlatego siłą rzeczy budzi kontrowersje, to rzecz jak najbardziej normalna. To że byli jedną z najbardziej wpływowych grup progresywnych w latach 70-tych także nie brało się z niczego.

Swoją drogą jeszcze w latach 90-tych miałem sposobność poznać osobiście Carla Palmera. To bardzo sympatyczny facet, nie dostrzegłem u niego żadnych przejawów gwiazdorzenia, zachowywał się bardzo naturalnie. Spytałem go nawet o różne grupy, które na przestrzeni lat czerpały pełnymi garściami z ich muzyki. Najbardziej zabawne jest to, że większości z nich wcale nie znał. Gdy zapytałem go o szwedzki Par Lindh Project, pomyślał, że pomyliłem się i chodzi mi o Alan Parsons Project. Smile Był on nawet bardziej kontaktowy niż Bill Bruford, z którym także miałem do czynienia. Bill jest bardziej „angielski”, troszkę nieprzystępny, choć także z dużym poczuciem humoru. Opowiadał, bez żadnego zadęcia i emfazy o swoich dokonaniach z Yes i King Crimson.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3802
Przeczytał: 22 tematy

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 20:31, 28 Marzec 2013 Temat postu:

mahavishnuu napisał:
Podejrzewam, że chodzi tu o kwestie pokoleniowe. Dla Was być może jest to miłe wspomnienie wczesnej młodości, gdy zaczynaliście słuchać muzyki, wychodząc między innymi od popu. Ja, gdy ukazała się pierwsza płyta Portishead od dawna słuchałem już rocka progresywnego, zaczynałem wchodzić w rejony canterberyjskie, jazz-rockowe i inne dziwadełka awangardowe. Dlatego Portishead wydał mi się wtedy czymś pospolitym. Nie odpowiadało mi także brzmienie tej muzyki, typowe dla lat 90-tych.

Wspomnienia można mieć różne. Niektórzy np. wspominają jak słuchali Rhapsody i teraz im głupio. Portishead zdecydowanie nie należy do tej samej kategorii. To jest coś do czego miło się wraca. W sumie tej muzyce nie można nic zarzucić. Jeżeli utwór trwa 4 minuty to jest tu materiał na utwór trwający 4 minuty.
Dla porównania Archive ma pomysł na utwór 3 minutowy, a trwa on 10 minut. Poza tym Archive kojarzy mi się jeszcze z pewnym trendem, którego nie lubię, polegającym na ratowaniu rockowego trupa przez mieszanie go z nurtami aktualnie popularnymi - w tym wypadku z trip-hopem. Uważam, że mieszanie rocka z muzyką elektroniczną najczęściej jedynie obnaża ubóstwo rocka. Bo często twórcy tzw. "nowych brzmień" są zdecydowanie mniej ograniczeni. Oni mogą wydobyć wszystko co chcą ze swoich instrumentów albo użyć dowolnego sampla. A rockowcy muszą rzępolić na gitarach bez względu na to, czy to ma w danym momencie sens, czy nie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
konik polny
Wafel
Wafel



Dołączył: 17 Lut 2013
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:03, 30 Marzec 2013 Temat postu:

Czy słuchanie muzyki typu Rhapsody jest gorsze niż słuchanie Niemena. A co wtedy gdy się słucha i tego i tego.
Ja mając już prawie pół wieku za sobą nie dzielę muzyki na taką jaką słuchałem ale teraz bardzo wydoroślałem i zasłuchuję się w czymś innym "lepszym". Takie gadanie jest bez sensu. Co się stanie gdy taki młodzik uważąjący się dziś za słuchacza inteligentniejszej muzyki będzie miał te 50 lat. Bardzo mnie to ciekawi.
Wielu wykonawców nie słucham już od lat, a innych zaczynam nie słuchać a jeszcze innych dopiero zaczynam słuchać. Jednak nie uważam, że muzyku typu Rhapsody jest gorsza od Mahavishnu. Ona jest skierowana do innych wnętrz i gustów na tą chwilę.
Nie przyszłoby mi do głowy patrzeć na ludzi pod względem inteligencji muzycznej, czyli słuchacz power metalu to mniej rozgarnięty słuchacz od tego co słucha jazzu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3056
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 22:43, 30 Marzec 2013 Temat postu:

Tym niemniej są pewne kryteria, które jasno określają na przykład stopień zaawansowania muzyki, jej rozbudowanie i zaawansowanie (tak techniczne jak i kompozycyjne) czy łatwość jej odbioru - nie chcę udawać wykształciucha, bo nie jestem, niemniej takowe kryteria istnieją i są zupełnie niezależne od 'wnętrz i gustów'.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
konik polny
Wafel
Wafel



Dołączył: 17 Lut 2013
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 00:05, 31 Marzec 2013 Temat postu:

Stopień zaawansowania muzycznego nie musi iść w parze z tym kim się jest. Wykształcenie nie daje nam absolutnie prawa do patrzenia sie na drugich z innej pozycji niż jeden poziom. To tylko mentalność dzisiejszego społeczeństwa takie kryteria wprowadziła. Znam wykształconych ludzi którzy słuchają "ładnej muzyki" jak to okreslają. Znam także ludzi prostych, którzy siedzą w różnej maści muzyce i wiedzą co w trawie piszczy. Czy pan Fripp jest w stosunku do p BonJovi na jakimś wyższym poziomie , czy Wakeman jest lepszy "mądrzejszy" od jakiegokolwiek innego instrumentalisty tylko dlatego, że ma wykształcenie muzyczne. Nie!! I ten i ten może wydać słaby album i tu nie ma żadnej róznicy. Zaawansowanie oczywiście istnieje. Jest ono uzaleznione od gatunku muzycznego. Diana Krall to wokalistka jazzowa - Ewa Bem także, czy ich stopień zaawansowania jest różny. Nie!! Obie śpiewają jazz i chcą to robić jak najlepiej. Mahavishnu Orchestra to także jazz ale dodatkowo połączony z rockiem, czy on jest on ma wyższe kryterium w stosunku do wokalistek. Nie!!! one i członkowie zespołu chcą robić to co umieją jak najlepiej.
AC/DC - Iron Maiden - Dream Theater to zespoły grające ten lub zbliżony gatunek muzyczny. Czy DT są na wyzszym poziomie niż AC/DC, mało kto powie tak.
Michael Jackson był mistrzem w swoim gatunku, Madonna też i Miles Davis także. Czy jest między nimi jakaś intelektualna różnica. Ktoś Bacha nazywa geniuszem ale zespól Abba już nie. Ja intelektualnej różnicy nie widzę. W żadnym przypadku zaawansowanie muzyki nie idzie w parze zaawansowaniem umysłowym człowieka.


Post został pochwalony 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3056
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 00:23, 31 Marzec 2013 Temat postu:

Ja nawiązuję jedynie do tego, że wbrew pozorom SĄ kryteria do oceny obiektywnej muzyki. Także pomysłowość, chociażby. I to ona jest motorem napędowym wielu artystów w rozmaitych gałęziach, chciałoby się niestety powiedzieć, przemysłu muzycznego. Jak ktoś napierdala po raz n-ty to samo, to nikt z jakimś, powiedzmy, 'sensowniejszym' oglądem na muzykę go nie wynosi na wyżyny. I tu jest chyba pies pogrzebany: twórczy artysta nie musi stawiać na odtwórczość, dlatego też jest w stanie pewne rzeczy 'zasłonić' (jak właśnie brak wykształcenia muzycznego)

W ogóle nie wiem skąd wyciągasz temat wykształcenia, bo kompletnie nie o tym miałem zamiar wspominać - zaawansowanie wcale nie musi iść wraz z wykształceniem muzycznym, tak mi się zdaje, bo dobrze wykształcony muzyk postawi nieraz na minimalizm - chyba.

Pomińmy fakt tego, że pewnych rzeczy nie możemy jasno ocenić (wszak nie mamy wstępu do głów artystów), ale artyści jasno nastawiający na prosty zysk moim zdaniem są z biegu przegrani. Dlaczego? Jeżeli ktoś ma mnie traktować jak krowę, z której można doić pieniądze za coś, co urąga godności człowieka swoim poziomem, to ja automatycznie tą osobę skreślam. Ciężko jest takich wyłapywać, ale mimo wszystko niektórzy nawet się z tym zasadniczo nie kryją. Kto ewidentnie leci na hajs, ten powinien przepaść w odmętach historii i spłonąć w ogniach piekielnych.

I mimo wszystko jestem zdania, że człowiek WYKSZTAŁCONY (a nie z papierami) ma jak najbardziej prawo do obnoszenia się z tym i patrzenia na innych z góry. Umiem, posiadłem wiedzę, przekazuję ją innym - mam prawo. Wobec ludzi, którzy znają się na czym innym nie należy patrzeć z góry, chyba, że robią z siebie ekspertów (tak jak ja teraz, uhihihi Rolling Eyes ) w czymś, na czym się nie znają. Chorymi są ci, którzy twierdzą usilnie, że między ludźmi nie ma różnic.

tl;dr: tak, masz rację, ale ciastka są smaczne, a niektórzy lecą tylko na hajs i napierdalają ciągle to samo i tego nie lubię. inni wiedzą, że minimalizm jest bardziej spox i nie kombinują, bo i tak se poradzą. also, wykształceni z faktycznym wyszktałceniem a nie papierami mają prawo patrzeć z góry.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Filas dnia Nie 00:27, 31 Marzec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
konik polny
Wafel
Wafel



Dołączył: 17 Lut 2013
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 00:28, 31 Marzec 2013 Temat postu:

Kto dla przykładu.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3056
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 00:32, 31 Marzec 2013 Temat postu:

Kto ma prawo patrzeć z góry czy co?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5735
Przeczytał: 8 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 00:41, 31 Marzec 2013 Temat postu:

konik polny napisał:
Czy słuchanie muzyki typu Rhapsody jest gorsze niż słuchanie Niemena. A co wtedy gdy się słucha i tego i tego.
Ja mając już prawie pół wieku za sobą nie dzielę muzyki na taką jaką słuchałem ale teraz bardzo wydoroślałem i zasłuchuję się w czymś innym "lepszym". Takie gadanie jest bez sensu. Co się stanie gdy taki młodzik uważąjący się dziś za słuchacza inteligentniejszej muzyki będzie miał te 50 lat. Bardzo mnie to ciekawi.
Wielu wykonawców nie słucham już od lat, a innych zaczynam nie słuchać a jeszcze innych dopiero zaczynam słuchać. Jednak nie uważam, że muzyku typu Rhapsody jest gorsza od Mahavishnu. Ona jest skierowana do innych wnętrz i gustów na tą chwilę.
Nie przyszłoby mi do głowy patrzeć na ludzi pod względem inteligencji muzycznej, czyli słuchacz power metalu to mniej rozgarnięty słuchacz od tego co słucha jazzu.



Ty byś się lepiej już zaczął przebierać za babę, bo z takiego gadania to nic ciekawego nie będzie.

Cytat:
I ten i ten może wydać słaby album i tu nie ma żadnej róznicy.


Tylko Bon Jovi nie może wydać dobrego albumu (i nigdy nie wydał), bo nie umie, a Fripp wydał kilka świetnych, bo umiał. Czyli jednak jest różnica. Talentu nie poznaje się po tym że komuś się zdarzy potknąć, ale po tym że zdarzy mu się zrobić coś dobrego, a wielki talent gdy dobre przeważa nad złym.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3056
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 00:42, 31 Marzec 2013 Temat postu:

Zuy, nawet nie próbuj, bo zaraz będzie 'ale świetne/nieświetne zależy od gustuf'... LEGENDARNY "ARGUMENT".

Osobiście, powiedzmy, że uznaję pewne muzykensy jako przejściowe (pover metyle, jakieś poppunki czy coś), które prawie nikogo nie omijają - ale to nie świadczy, że taki Sabaton jest dobry, bo połowa przez niego musi przejść - nie, bo druga połowa na nim stanie! To nadal gówno. Gówno, zarówno aspektami obiektywnymi (jak pomysł), tak i subiektywnymi.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Filas dnia Nie 00:46, 31 Marzec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
konik polny
Wafel
Wafel



Dołączył: 17 Lut 2013
Posty: 132
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 01:03, 31 Marzec 2013 Temat postu:

Fripp wydał wiele dobrego a dla innych wiele gówna. Dlaczego tak się dzieje?
Bon Jovi nagrał parę dobrych płyt i bzdury gadasz,że nie umie. Zapytaj Frippa czy to proste nagrać album czy przebój co zna cały świat. Nie wszystko co znane jest złe.
Ilu ludzi zna Frippa a ilu Jona? Popularność nie jest miarą, ale zapewniam was że trudniej
wykonawcom typu Bon Jovi stanąć na wysokości zadania niż panu Frippowi. Ten kawał dobrej muzyki pana Frippa jest dla wielu niezrozumiałym bełkotem. Dla profesorów którzy się wykształcili przez innych profesorów, aby na nie profesorów patrzeć z góry,
także. Takie patrzenie z góry na innych daremne bo i tak to samo czeka każdego.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez konik polny dnia Nie 01:03, 31 Marzec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Niepokonany Herakles
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 15 Gru 2009
Posty: 6134
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 54 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowy Tomyśl
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 01:05, 31 Marzec 2013 Temat postu:

Nie wiem o co kaman z tymi intelektualnymi roznicami miedzy artystami, ale ktos kto stawia pod tym wzgledem takiego Frippa na rowni z innymi rockmenami, ten chyba ciezko sie uderzyl w glowe, albo nigdy nie czytal lub nie ogladal wywiadu z nim.
Juz sam fakt ze na koncertach siedzi na krzesle, a nie lata z gola klata po scenie o czyms swiadczy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3056
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 14 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 01:06, 31 Marzec 2013 Temat postu:

No tak, i tak wszystkich nas zastąpią jeszcze mądrzejsi. "Argument" z przebojami dla mnie jest w ogóle nie na miejscu, nic nie wnosi do dyskusji. Niech to sobie będzie niezrozumiały bełkot (o ile to wszystko służy do rozumienia - ja jestem prosty chłopina, szukałbym znaczeń jakbym umiał), przystępne nie znaczy dobre.

No, świadczy. Dla zwykłego cebulaka, że to nudziarz a nie trórokman (tak jak Ty kiedyś, Ivoire? Embarassed ).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Filas dnia Nie 01:07, 31 Marzec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Niepokonany Herakles
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 15 Gru 2009
Posty: 6134
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 54 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowy Tomyśl
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 01:13, 31 Marzec 2013 Temat postu:

konik polny napisał:
zapewniam was że trudniej
wykonawcom typu Bon Jovi stanąć na wysokości zadania niż panu Frippowi. Ten kawał dobrej muzyki pana Frippa jest dla wielu niezrozumiałym bełkotem.


No nie wiem, oni maja calkiem inne zadania. Bon Jovi musi nagrac spoko hit na lato, a potem jakas wytwornia musi go promowac miesiacami gdzie sie da.

Fripp stawia sobie cele inne, laczy rockowy rozkurwiatorx ze scian marshalli z kwartetem smyczkowym.

Wiec z jednej strony masz bezmozgi przemysl muzyczny wokol Bon Joviego i jego piosenek-produktow, a z drugiej eremite Frippa z Les Paulem i muzyka.

Jesli nie dostrzegasz tu roznicy jakosciowej to masz tyle rozumu co konik polny.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Rock, metal Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następny
Strona 4 z 8


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin