Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Yes

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Prog, rock psychodeliczny i eksperymentalny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 12:50, 26 Wrzesień 2008 Temat postu: Yes

Kolejnym z największych zespołów prog rockowych który przedstawię na tym forum jest grupa Yes. Podobnie jak Genesis zespół ten jest znany szerszej publice głównie z okresu pop rockowego, z tą różnica że o ile Genesis Phila Collinsa gra znośnie, o tyle Yes z okresu Trevora Horna było potworne. Radiowy przebój Owner of a Lonley Heart przeraża pretensjonalnością, jest po prostu żenujący. Prawdziwe Yes grało muzykę z pogranicza rocka symfonicznego, art rocka i jazz rocka. Grali w nim wybitni instrumentaliści, którzy pod szyldem Yes tworzyli muzykę bardzo rozbudowaną, dość trudną, a przede wszystkim NIESAMOWITĄ! Zespół został założony w roku 1968 przez wokalistę Jona Andersona.

Dyskografia:

1969 – Yes
1970 – Time and a Word
1971 – The Yes Album
1972 – Fragile
1972 – Close to the Edge
1973 – Tales from Topographic Oceans
1974 – Relayer
1977 – Going for the One
1978 – Tormato
1980 – Drama
1983 – 90125
1987 – Big Generator
1991 – Union
1994 – Talk
1997 – Open Your Eyes
1999 – The Ladder
2001 – Magnification

Muzycy (o których chce wspomnieć) :

Jon Anderson (śpiew, gitara akustyczna, mandolina, harfa, instrumenty perkusyjne)
Bill Bruford (perkusja)
Peter Banks (gitara)
Steve Howe (gitara, śpiew)
Patrick Moraz (instrumenty klawiszowe)
Chris Squire (gitara basowa, śpiew)
Rick Wakeman (instrumenty klawiszowe)

Moim zdaniem najlepsze płyty Yes to Close to the Edge, Fragile i Relayer.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wasp
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 26 Mar 2007
Posty: 832
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Ústí nad Labem, CZ
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 17:50, 26 Wrzesień 2008 Temat postu:

A ja Yes nie lubię. Może i legenda progresji, świetny art rock itd, ale do mnie grupa nigdy nie przemawiała. Świetne rozwiązania aranżacyjne. Poza tym nic więcej mnie w muzyce tej grupy nie przyciągnęło.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:20, 26 Wrzesień 2008 Temat postu:

Wiele osób tak ma. Dla jednych Yes grało za wesoło, dla innych zbyt rozwlekle. Jak dla mnie ten zespół poza płytą Close to the Edge i może jeszcze Relayer jest bardzo dobry, ale już nie genialny.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bitter bitter lies
Wafel
Wafel



Dołączył: 15 Sie 2009
Posty: 198
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Śro 18:12, 26 Sierpień 2009 Temat postu:

dwie sprawy:

pierwsza - pogmatwane aranzacje, zachowujace jednak chwytliwosc, pewnego rodzaju celowosc i zamysl, przez co nie ma prawa sie wydawac, iz mamy do czynienia z graniem dla grania. calosc jest jednak podporzadkowana jakiemus celowi (patrz: zamysl), kompozycje trzymaja sie kupy.

druga - same wokale, jedyne w swoim rodzaju, jedyny chyba facet ktory ma prawo brzmiec jak baba i jest OK.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:21, 26 Sierpień 2009 Temat postu:

Sporo się u mnie zmieniło od kiedy zakładałem ten wątek. Przede wszystkim moim nowym numerem jeden z ich dyskografii jest Going for the One. Po drugie stwierdzam że "cyferki" to fajny album. Prosty i pop rockowy, ale sam w sobie niezły.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzyś
Wafel
Wafel



Dołączył: 02 Lip 2009
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:23, 26 Sierpień 2009 Temat postu:

Znam tylko Dramę i Close To The Edge. Pierwsza przypadła mi do gustu (Machine Messiah!) druga to legenda. Musiałbym się poważniej do tego zespołu zabrać.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 22:26, 26 Sierpień 2009 Temat postu:

To się zabierz bo warto. Yes z lat 71 - 77 to podstawa progresywnego rocka. Poza kontrowersyjnym Tales from Topographic Oceans są to co najmniej znakomite płyty, absolutne klasyki.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hardfan75
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 01 Paź 2008
Posty: 864
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:09, 10 Listopad 2009 Temat postu:

Niesamowite brzmienie, złożone kompozycje, niezwykle oryginalne linie wokalne i dośc nietypowe intrumentarium czynią z Going For The One absolutną klasykę nie tylko rocka ale całej muzyki w ogóle. Nie wiem czy jakikolwiek inny zespół byłoby stac na coś takiego.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:19, 10 Listopad 2009 Temat postu:

Hardfan75 napisał:
Niesamowite brzmienie, złożone kompozycje, niezwykle oryginalne linie wokalne i dośc nietypowe intrumentarium czynią z Going For The One absolutną klasykę


Niestety nie. Ciężko nazwać klasyką średnio znany album, a GFTO takim właśnie jest. To chyba moja ulubiona płyta Yes (nie mogę się zdecydować pomiędzy nim a Close to the Edge), piszę to żebyśmy się dobrze zrozumieli, ale nie można uznać za klasyk albumu do którego docierają niemal wyłącznie fani gatunku. No chyba że chodzi o klasyk "fachowy", ale takim jest każda płyta Yes od The Yes Album aż po Cyferki.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kapitan Wołowe Serce dnia Wto 19:19, 10 Listopad 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hardfan75
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 01 Paź 2008
Posty: 864
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:04, 10 Listopad 2009 Temat postu:

Kapitan Wołowe Serce napisał:
piszę to żebyśmy się dobrze zrozumieli, ale nie można uznać za klasyk albumu do którego docierają niemal wyłącznie fani gatunku.

Do większości płyt progresywnych docierają głównie ludzie zainteresowani czymś bardziej złożonym, niż "zwykły" rock. Dla przeciętnego zjadacza chleba ta muzyka jest za trudna w odbiorze.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:40, 10 Listopad 2009 Temat postu:

Hardfan75 napisał:
Kapitan Wołowe Serce napisał:
piszę to żebyśmy się dobrze zrozumieli, ale nie można uznać za klasyk albumu do którego docierają niemal wyłącznie fani gatunku.

Do większości płyt progresywnych docierają głównie ludzie zainteresowani czymś bardziej złożonym, niż "zwykły" rock. Dla przeciętnego zjadacza chleba ta muzyka jest za trudna w odbiorze.


Nie. W każdym gatunku są takie płyty-wizytówki . W rocku progresywnym to między innymi In the Court of the Crimson King, Thick as a Brick, Ciemna Strona Księżyca, The Wall czy Close to the Edge. To są prawdziwe klasyki, płyty których wstyd nie znać i które spodobają się prawie każdemu fanowi rocka (nie tylko progresywnego). Dwunastoletnie dzieci słuchające My Chemical Romance, Offspringa i Happysad nie są fanami rocka i to czy są w stanie słuchać jakiejś płyty czy nie nie ma nic do rzeczy. Fan rocka zna Close to the Edge. Może słyszał raz w życiu i mu się nie podobało, a może zna i bardzo lubi ale w Yes specjalnie się nie wgłębiał, ale zna. A Going for the One nie zna i nikt od niego tego nie wymaga. To żaden obciach nie znać tej płyty dla kogoś kto nie jest namiętnym fanem rocka progresywnego.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hardfan75
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 01 Paź 2008
Posty: 864
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:16, 10 Listopad 2009 Temat postu:

Kapituluję... Rzeczywiście ciężko uznać The Wall za album trudny w odbiorze. Znam takich, co twierdzą, ze kicz się z niego wylewa Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wix
Nosal
Nosal



Dołączył: 08 Wrz 2008
Posty: 27
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Pon 12:14, 24 Maj 2010 Temat postu:

Dejm, cóż za wybitny zespół. Prawie wszystkie płyty do roku 1977 sa genialne.
Na czele z Close to the edge, które mogę słuchać godzinami, Going for the one i koncertówką Yessongs. Poza tym "cyferki" jak to nazwał Kapitan, czyli 90125, to kawał dobrego popu. A owner of a lonely heart to bardzo przyjemna piosenka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
eddie
Wafel
Wafel



Dołączył: 28 Gru 2009
Posty: 408
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 08:40, 04 Wrzesień 2010 Temat postu:

Jeśli chodzi o Yes to bardzo lubie (przed wszystkim) dwie płyty: Close to the Edge i Going For The One

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 09:26, 04 Wrzesień 2010 Temat postu:

eddie napisał:
Jeśli chodzi o Yes to bardzo lubie (przed wszystkim) dwie płyty: Close to the Edge i Going For The One


Właściwie wszystkie z lat 70' - prócz Oceanu - są dobre. W latach 80' Drama jest fajna, Cyferki poniekąd również. Polecam także ich koncerty. Mnie już raczej odeszła taka muzyka i nie zdążyłem poznać wszystkich ważniejszych ich live albumów, ale pamiętam że Yessongs robił świetne wrażenie. Miał bardzo winylowy klimat, chociaż miejscami zespół brzmiał nie najlepiej. Bardzo zacny album.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:41, 04 Wrzesień 2010 Temat postu:

Dawno nie słuchałem Oceanów i rzeczywiście ten album jakoś mniej przypadł mi do gustu. Ty jednak sugerujesz, że jest zasadniczo zły. Jakie masz konkretnie zarzuty względem tego albumu? Oczywiście chodzi o takie, których nie można słusznie postawić pozostałym? Długość zapewne. Coś jeszcze?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 12:16, 04 Wrzesień 2010 Temat postu:

kobaian napisał:
Dawno nie słuchałem Oceanów i rzeczywiście ten album jakoś mniej przypadł mi do gustu. Ty jednak sugerujesz, że jest zasadniczo zły. Jakie masz konkretnie zarzuty względem tego albumu? Oczywiście chodzi o takie, których nie można słusznie postawić pozostałym? Długość zapewne. Coś jeszcze?


Zarzut długości w wypadku tego albumu jest znacznie głębszy niż odnośnie chyba wszystkich inny dwupłytpwców. Na Oceanach Yesi chcieli zostać Wagnerami rocka progresywnego. Tylko że Wagner, podobnie jak każdy / prawie każdy inny kompozytor muzyki klasycznej ma w ręku zasady budowy kompozycji i jak już skończy mu się temat to może się namyślić w którym kierunku jego dzieło powinno dalej iść i wówczas wykorzystuje te zasady (ewentualnie konstruuje własne). Zdaje się, Yes chcieli tutaj wymyślić zasady kompozycji od zera. Sprawia to, że jest to projekt już tak ambitny, że aż śmieszny. No i oczywiście nic im z tego nie wyszło. Próbowali wykorzystać psychodelę, jakieś niby rozbudowane smęcenie, ale tak naprawdę wyszedł im z tego gniot wszechczasów. Mieli pomysł na pięciominutowy utwór, a nagrali dwupłytowy album. Album dodajmy, który jest programowo nudny. Nigdy nie udało mi się za jednym podejściem przesłuchać tego w całości. Szczyt bezsensownego nadęcia i pustosłowia u którego podstaw leżało bezgraniczne samouwielbienie panów artystów...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kapitan Wołowe Serce dnia Sob 12:18, 04 Wrzesień 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
setezer
Wafel
Wafel



Dołączył: 07 Maj 2011
Posty: 493
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 00:07, 09 Maj 2011 Temat postu:

Mocne słowa krytyki, aż pomęczę Ocean na nowo, bo znam pobieżnie i skonfrontuję swoje zdanie z Twoim.

Dobrze znam tak naprawdę tylko Close to the Edge i Fragile - oba po prostu uwielbiam, szczególnie ten I. Gdy go I raz usłyszałem, a wtedy znałem tak naprawdę tylko King Crimson i Pink Floyd, których wówczas kochałem, to z miejsca sobie Yesi zasłużyli na miejsce obok, po tym jednym, pierwszym utworze, a płyta jeszcze trwała i trwała. Będę Yes jeszcze poznawał, to jest przede mną. Słuchałem na szybko wszystkich [link widoczny dla zalogowanych], ale muszę jeszcze im poświęcić czasu.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez setezer dnia Sob 22:19, 13 Sierpień 2011, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 09:31, 13 Maj 2011 Temat postu:

Najlepsze płyty Yes poza Close to the Edge i Fragile to Relayer i Going for The One. Poza tym nagrali jeszcze sporo dobrych rzeczy, ale już nie na takim poziomie, więc Setezerze, polecam Ci najpierw wgłębić się w te dwa, dopiero potem w kolejne...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 00:03, 16 Czerwiec 2011 Temat postu:

Tylko dla ludzi o mocnych nerwach:
[link widoczny dla zalogowanych]

Tak wygląda powrót do źródeł w wykonaniu klasyków proga. Niby znane patenty, a wszystko postawione na głowie, nijakie i bez sensu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Prog, rock psychodeliczny i eksperymentalny Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3 ... 14, 15, 16  Następny
Strona 1 z 16


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin