Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Czy niejaranie się jazzem pre-elektrycznym to coś złego?

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Jazz, jazz-rock
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
Lady Vengeance
Wafel
Wafel



Dołączył: 28 Cze 2015
Posty: 444
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 6 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 23:33, 25 Maj 2016 Temat postu: Czy niejaranie się jazzem pre-elektrycznym to coś złego?

Dzisiaj słuchałam tej audycji b-side z kolegami o Milesie. Zauważyłam, jak wielu ludzi podnieca się jego starymi płytami, m.in. pisali o tym na fejsie Radia Jazz.fm czy pisali im w mailach - w każdym razie padło to na antenie.

Poza forum też mam jakichś tam znajomych (oczywiście głównie internetowych) co niby "interesują się jazzem" - ale ci wszyscy ludzie mają jeden punkt styczny - dla nich jazz to się kończy pod koniec lat 60. Już znacznie bardziej wolą smooth jazz (z tym saksofonem z filmów erotycznych czy panienką szepczącą mądre słowa do melodii przy pianinie) od elektrycznych nagrań Davisa czy Hancocka (a takie On The Corner to w ogóle rzadko widzę kogoś kto lubi, i jeśli już, to chyba tylko na tym forum).

Nie mówię że nie podoba mi się nic co nagrano w latach 40. czy 50., wręcz przeciwnie, dixieland jest uroczy, cool jazz bardzo ładny, ale to się nijak ma do tego, co było później. (w sumie z tych starych artystów to najbardziej lubię Billie Holiday - niesamowity klimat przez jej interpretacje).

Skąd w ogóle w ludziach ta niechęć do jazzu elektrycznego? A może to ja coś przegapiam?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5826
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:41, 26 Maj 2016 Temat postu:

Na tym forum większość chyba woli jazz elektryczny albo free jazz niż wcześniejsze rzeczy, ja sam mam problem nawet z tym, żeby słuchać tak w pełni bebopów i innych takich, druga połowa lat 50 kiedy to wszystko zaczyna ewoluować powoli w to co później już w latach 60 się rozwijało, to już spoko, to czuję, to rozumiem, chociaż ciągle bardziej porywa mnie to co ci wielcy różni jazzmani robili nieco później, bo np taki Coltrane wiadomo, że najlepsze rzeczy nagrał tuż przed śmiercią, Miles w okresie pre-elektrycznym, ale już w latach 60 też był ciekawszy.
Natomiast już wszystko przed bebopem, tradycyjny jazz, to dla mnie jest soundtrack do starego filmu, albo nie wiem, ale jest to zwykle dość prosta muzyka taneczna jednak, więc nawet jak jest spoko, to jest to raczej odpowiednik, np funku, niż coś co można odnieść do późniejszego jazzu, który jednak gdzieś coraz bardziej wytracał "utylitarność", no bo sorry, ale nie potańcujesz do Kulu Se Mama (Nawet do mocno funkowego On The Corner byłoby ciężko, może do Headhunters by się dało, bo tam są już takie stricte funkowe motywy, co by je można do rapu samplować, więc moze brejk densa dałoby się odwalić, ale to jest muzyka innego ciężaru gatunkowego, dość celowo urozrywkowiona i mniej w tym jazzie jazzu).

Wydaje mi się, że powinno być odwrotnie niż mówisz i większość ludzi powinna łatwiej rozumieć jazz nowoczesny i nie wiem, czy w przypadku ludzi którzy dorzucają całą jazzową warstwę awangardy, eksperymentu, mieszanek itd i słuchają smooth jazzu i "jazzu wokalnego" i innych takich rzeczy to jest troszkę snobizm typu "słucham jazzu, jestem fajny", bo to jest jednak muzyka dość łatwa i prosta, czasem prostacka (smooth jazz to przecież muza pościelowo-kotletowa, najniższy szczebel), więc nie trzeba się wysilać, ale można mówić, że się słucha jazzu. Pewnie są i tacy co słuchają jazzu nowoczesnego dla snobizmu, pewnie są to ludzie typu "tylko hard free jazz, czysty hałas", ale to jednak bardziej wymagające jest, żeby wysłuchać Brotzmana a posłuchać big bandu czy jakiejś śpiewającej babeczki.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 17:54, 26 Maj 2016 Temat postu:

Ja w jazzie najbardziej lubię to, jak ta muzyka wchłaniała wszelkie inne nurty i przerabiała je po swojemu. Tradycyjny jazz nie grzeje mnie bardziej niż, powiedzmy sobie, tradycyjny rock w stylu co mniej wybitnych płyt The Rolling Stones. Posłuchać czasem można, zaparzyć sobie dobrą kawę do tego i wlać do eleganckiej filiżanki - byłoby akurat.
Natomiast co do Milesa, mam tu nieco odmienne zdanie niż zuy. Miles z Kind of Blue mi się podoba, Miles elektryczny - też, natomiast Miles z okresu bezpośrednio przedelektrycznego niezbyt do mnie przemawia. Nie, żeby był jakiś zły, ale poza Nefertiti, nic nie zrobiło na mnie naprawdę wielkiego wrażenia. Uważam, że konkurencja w postaci Coltrane'a, Mingusa, czy innych takich miała w latach 60' znacznie więcej ciekawego do zaoferowania. Co ciekawe, gdy przychodzi oceniać dorobek z lat 50' wolę Milesa od Johna, ale gdy chodzi o lata 60' muzyka Johna przemawia do mnie znacznie bardziej. W erze elektrycznej Miles oczywiście znów nie ma sobie równych.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5826
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 18:38, 26 Maj 2016 Temat postu:

Mi się wydaje, że w latach 60' po prostu Miles ma większą konkurencję.

A jestem ciekaw czy jakby Coltrane nie umarł sobie przedwcześnie, to czy by zaczął grać elektryczny jazz. Chociaż do niego akurat bardziej spiritual by pasował z tych późniejszych odmian.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:06, 04 Czerwiec 2016 Temat postu:

Ej, ale co to właściwie jest dla Was "tradycyjny" i "nietradycyjny" jazz?

Dla mnie wszystko to, co grano po IIWŚ to jazz nowoczesny i chyba nawet tak to się na ogół klasyfikuje. Jeżeli chodzi o Orlean i Chicago, to dla mnie to jest na ogół totalnie nieciekawe, w ogóle się w to nie zagłębiam i raczej nie planuję niczego tu zmieniać.

Jeżeli chodzi o jazz powojenny, to w zasadzie wszystko tutaj mniej lub bardziej lubię - poza swingiem, ale to przedwojenny wynalazek i zwykłym big bandem, ale to też chyba sięga korzeniami lat dwudziestych. Może rzeczywiście jakieś wczesne bebopy z lat 40 mnie nie kręcą specjalnie, ale już lata 50' były spoko. Charlie Parker trąbił prawie współcześnie, chociaż dawno temu. Dizzy Gillespie, Thelonious Monk, Max Roach, Charles Mingus, czy nawet już dosyć archaiczny Coleman Hawkins to naprawdę fajna muzyka. Jeżeli ktoś nie potrzebuje, żeby w każdym utworze, którego słucha grano sto akordów na minutę, pierdziano futurystycznie brzmiącym syntezatorem i budowano soundtrack pod wycieczkę na haju do obserwatorium astronomicznego nie powinien mieć żadnych problemów z zainteresowaniem się jazzem nowoczesnym w całości.

Natomiast sytuacja odwrotna, będąca punktem wyjścia do dyskusji wynika po prostu z niechęci do muzyki rozrywkowej, która nie jest sprzed stu lat i nie adresowano jej do naszych pradziadów we frakach, albo nawet jeszcze wcześniejszych pokoleń. Niektórzy tak mają, ale to raczej rzadkość.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kapitan Wołowe Serce dnia Sob 15:09, 04 Czerwiec 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 17:21, 04 Czerwiec 2016 Temat postu:

A Wesa Montgomery'ego może słuchałeś, Kapitanie? Przymierzam się do tego wafla z gitarą od długiego czasu i chyba w końcu powędruję.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Filas dnia Sob 17:22, 04 Czerwiec 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 20:47, 04 Czerwiec 2016 Temat postu:

Filas napisał:
A Wesa Montgomery'ego może słuchałeś, Kapitanie?


Oczywiście.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Jazz, jazz-rock Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin