Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Renaissance

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Prog, rock psychodeliczny i eksperymentalny
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
stary znajomy
Wafel
Wafel



Dołączył: 06 Cze 2013
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Neostrada
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 06:32, 21 Czerwiec 2013 Temat postu: Renaissance

Nie znalazłem wątku o tym bardzo słynnym progresywnym zespole i się zdziwiłem. Osobiście miałem w życiu okres przepadania za nimi, ale wtedy troszkę czego innego szukałem w rocku progresywnym, niż obecnie. Byłem na etapie odkrywania tej mainstreamowej części prog-rocka.
Niewątpliwie jest to muzyka szalenie przyjemna dla ucha, imitująca muzykę klasyczną, robi wrażenie dostojnej i szlachetnej. Niestety jednak, z czasem stwierdziłem, że to wszystko troszkę "gra pozorów". Powiedziałbym nawet, iż Renaissance jawi mi się nieco jako rockowy odpowiednik tzw. "epic metalu" - zespołów pokroju Blind Guardian, Rhapsody, *Lubię przy ludziach dotykać swojego Wacława* i Symphony X. Po pierwsze - dostrzegam podobnie absurdalny poziom patosu i ten ultraprzygodowy klimat. Po drugie - muzyka tego zespołu, podobnie jak w przypadku takiego Rhapsody, pozuje na znacznie szlachetniejszą niż jest, poprzez bardzo proste środki, takie jak duży udział klasycznych instrumentów (w Rhapsody - skrzypce, w Reinaissance - pianino) oraz patetyczny, paraoperowy śpiew. Daje to jednak efekt dość powierzchowny, bo muzycznie utwory Renaissance są ładne i zgrabne, ale nie wyróżniają się niczym wybitnym.
Oczywiście nie przyrównuję Renaissance do wymienionych zespołów metalowych - między tymi dwiema kategoriami jest wielka przepaść. Niemniej, zauważam pewne podobieństwa, które troszkę mnie irytują. Mimo to, od czasu do czasu lubię posłuchać Renaissance, zwłaszcza albumu Ashes Are Burning. Fani grupy za najbardziej kultowy album uznają jego następnik, czyli Turn of the Cards, dla mnie jest to jednak niemal kopia poprzednika.

Dyskografia:

Renaissance (1969)
Illusion (1971)
Prologue (1972)
Ashes Are Burning (1973)
Turn of the Cards (1974)
Scheherazade & Other Stories (1975)
Live at Carnegie Hall (1976)
Novella (1977)
In the Beginning (1978)
A Song for All Seasons (1978)
Azure d'Or (1979)
Rock Galaxy (1980)
Camera Camera (1981)
Time-Line (1983)
Tales of 1001 Nights, Vol. 1 (1990)
Tales of 1001 Nights, Vol. 2 (1990)
Other Woman (1995)
Da Capo (1995)
King Biscuit Flower Hour (album live) (1997)
King Biscuit Flower Hour, Vol. 2 (album live) (1997)
Day of the Dreamer (2000)
Unplugged - Live at the Academy of Music... (2000)
Tuscany (2001)
Can You Hear Me (album live) (2002)
Blessing in Disguise (2002)
Renaissance (2002)
Renaissance (Collectors' Choice) (2002)


A co Wy sądzicie?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 08:33, 21 Czerwiec 2013 Temat postu:

Jak zaczynałem się wgłębiać w rock progresywny byłem nimi zafascynowany. Dziś uważam, że nie da się tego słuchać. Połączenie najbardziej kiczowatej i pretensjonalnej muzyki klasycznej i rockowej, w coś tak nadętego i bezjajecznego, że głowa mała. Jeden z większych progowych koszmarków jakie znam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
stary znajomy
Wafel
Wafel



Dołączył: 06 Cze 2013
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Neostrada
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 04:40, 22 Czerwiec 2013 Temat postu:

Ja aż tak negatywnie ich nie oceniam. Właściwie oceniam ich raczej pozytywnie - grają zgrabną, przyjemną dla ucha i przecież dość złożoną, porządną muzykę, tyle że niektóre cechy ich twórczości mnie irytują. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mierzą dużo wyżej niż są w stanie sięgnąć - próbują imitować muzykę klasyczną, a pani Haslam sili się na quasioperowy śpiew, symulując przy tym jakiś niesamowity profesjonalizm, którego tak naprawdę jej brakuje i tę techniczną niedoskonałość w różnych momentach słychać. Irytuje mnie też trochę klimat tej muzyki - nieustanny, sztucznie podtrzymywany patos rodem z bajek typu Pocahontas.
Niemniej, raz na dłuższy czas, jak puszczę sobie jakieś Ashes Are Burning, to słucha mi się tego bardzo przyjemnie. Normalny, porządny prog-rock. Tylko po prostu nadużywać się nie powinno, bo w nadmiarze może poważnie irytować.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez stary znajomy dnia Sob 04:41, 22 Czerwiec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 08:18, 22 Czerwiec 2013 Temat postu:

Znam tę kapelę słabo, ale to co słyszałem to był głównie mega-kicz, przy którym nawet kapele neoprogowe wypadają lepiej. Bo neoprog najczęściej tylko nudzi. A to rani uszy każdym dźwiękiem.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
stary znajomy
Wafel
Wafel



Dołączył: 06 Cze 2013
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Neostrada
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 03:10, 23 Czerwiec 2013 Temat postu:

E tam, przesadzacie lekko. Rani uszy? Ja to odbieram inaczej: dla ucha jest to wszystko bardzo miłe (przynajmniej od czwartego albumu), tyle że ten właśnie kicz i karykaturalny patos trochę rażą... ale bardziej "intelektualnie", niż słuchowo. Nie wiem, jak to ująć. No, irytują na podobnej zasadzie jak zachowanie Emersona, Lake'a i Palmera na scenie.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 09:03, 23 Czerwiec 2013 Temat postu:

Nie wiem. Mnie nie jest potrzebny żaden namysł aby stwierdzić, że np. to:
https://www.youtube.com/watch?v=M5d0n3A9FiM
jest jedną z najbardziej kiczowatych rzeczy, jakie słyszałem w rocku progresywnym. Pendragon to przy tym zdaje się mały pikuś. Nie słucha mi się tego dobrze w żadnym momencie, ale gdy przychodzi do refrenu to już skręca.

Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że to schyłkowe dzieło. Ale, z tego co się zorientowałem, w czasach tzw. świetności grali bardzo podobnie.

I w dodatku w wypadku tej kapeli trudno mi wyróżnić jakiś jeden określony element, który decyduje o "kiczowatości". Mam wrażenie, że o tym decyduje przede wszystkim bezguście kompozytora, który elementy "klasyczne" z rockowymi miesza w sposób bardzo prostacki i dobiera instrumentację tak, aby efekt braku dobrego smaku spotęgować. Na dokładkę otrzymujemy jeszcze manieryczny śpiew.

Prawdopodobnie gdyby wziąć niektóre melodie, normalnie je zaaranżować i wykonać, mógłby wyjść z tego może i całkiem spoko pop. Niestety ktoś postanowił, że zespół będzie gwiazdą proga...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kobaian dnia Nie 09:17, 23 Czerwiec 2013, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
stary znajomy
Wafel
Wafel



Dołączył: 06 Cze 2013
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Neostrada
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:52, 23 Czerwiec 2013 Temat postu:

Posłuchałem tego Twojego linka, ale... no, aż tak tragicznie w okresie ich "świetności" nie było Laughing To, co podesłałeś, to rzeczywiście miażdży, ale jednak w latach '70 grali o wiele przyzwoiciej. Choć z pewnością jakieś podobieństwa widać. Ale np. takie Can you understand wydaje mi się zupełnie ładne, tyle że... no właśnie, kiczu w tym siedzi spora ilość (nadmierny patos i dość powierzchowna imitacja muzyki klasycznej), a do tego makabryczne skojarzenia z *Lubię przy ludziach dotykać swojego Wacława*.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:02, 23 Czerwiec 2013 Temat postu:

Włączyłem se Carpet of the Sun - wszystko spoko, ale tym to jakąś reklamę co najwyżej czy cuś. Takie to wesołe, że aż tęczą obsrałem fotel. Nie, w sumie nie spoko - co to jest do jasnej cholery?

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Filas dnia Nie 18:03, 23 Czerwiec 2013, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:23, 23 Czerwiec 2013 Temat postu:

Jak dla mnie ze wszystkiego co od nich słyszałem broni się głównie ten kawałek - https://www.youtube.com/watch?v=s1XeEx-Aruc . MA sporo mankamentów, ale też kilka dużych zalet.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
stary znajomy
Wafel
Wafel



Dołączył: 06 Cze 2013
Posty: 159
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Neostrada
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:23, 23 Czerwiec 2013 Temat postu:

No, "Trip to the fair" jest niezłe.

Filas - Yes też są weseli do bólu, a jakoś nas to chyba nie boli. Problem z Renaissance nie polega raczej na radosnym nastroju (bo akurat jest go umiarkowana ilość w ich twórczości), tylko na tym, o czym już mówiłem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 19:29, 23 Czerwiec 2013 Temat postu:

Filas napisał:
Włączyłem se Carpet of the Sun

Gdyby pozostali przy takich prostych piosenkach nie miałbym do nich pretensji. Generalnie mam wrażenie, że gdyby powstrzymali zapędy do parodiowania klasyków i zmienili nieco instrumentarium mogli by być spox kapelą folkowo-popową.

Oczywiście jasne jest dla mnie, że w latach 70 wszystko było w muzyce lepsze, więc i Renaissance siłą rzeczy też. Tyle że w zapodanym przeze mnie utworze jest po prostu kwintesencja wszystkiego tego, co można temu zespołowi zarzucić.

W każdym razie po przesłuchaniu kilku ich dzieł z różnych okresów nie mam ochoty na dalsze zgłębianie ich twórczości.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vilverin
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 02 Kwi 2013
Posty: 2423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wielkie Księstwo Krakowskie/Królestwo Galicji i Lodomerii.
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 20:10, 26 Lipiec 2013 Temat postu:

A ja ich lubię. Bardzo. Bardzo bardzo. Najbardziej Proloque chyba.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Aras
Wafel
Wafel



Dołączył: 05 Paź 2012
Posty: 237
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:12, 30 Lipiec 2013 Temat postu:

Ja też ich lubię za Szeherezadę. Zresztą tylko ten jeden album znam.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vilverin
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 02 Kwi 2013
Posty: 2423
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Wielkie Księstwo Krakowskie/Królestwo Galicji i Lodomerii.
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:19, 30 Lipiec 2013 Temat postu:

Myślę że wbrew temu co napisane jest w tym temacie, warto zapoznać się z albumami renesansu z lat 70.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kraken
Nosal
Nosal



Dołączył: 20 Cze 2016
Posty: 69
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:10, 23 Czerwiec 2016 Temat postu:

Znam ich album "Scheherazade and Other Stories". Bardzo ciekawa, ambitna i wartościowa muza, ale barwa głosu wokalistki średnio mi odpowiada.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Malkolit
Wafel
Wafel



Dołączył: 14 Sty 2016
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: GOP
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 17:30, 17 Wrzesień 2016 Temat postu:

Sądzę, że Szeherezada to jedna z piękniejszych płyt rocka symfonicznego, jakie było mi dane usłyszeć. Za to takie Ashes Are Burning pretensjonalne jest niemożliwie, no nie da się tego wysłuchać na raz. Turn of the Cards ma świetne momenty, ale ma też gorsze. Generalnie sądzę, że jest to nieco bardziej przerysowane nawet niż ELP. Chwilami wręcz mało przypomina rocka, mocno eksponuje zaś te "prawie-klasyczne elementy). Annie Haslam ma mocny głos, ale śpiewa na granicy możliwości. Oryginalny zespół, ale nie wszystko, co oryginalne, jest wielkie. A tu są wielkie momenty i momenty lipne.

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Malkolit dnia Sob 17:52, 17 Wrzesień 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:15, 17 Wrzesień 2016 Temat postu:

Oni, ole dobrze sobie przypominam uważali, że wcale nie grają rocka tylko muzykę poważną, ale na elektrycznych instrumentach. Wydawało im się, że grają klasycyzm i romantyzm i coś tam jeszcze (neoklasycyzm pewnie) i tylko przypadkiem brzmiało to jak rock symfoniczny.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Malkolit
Wafel
Wafel



Dołączył: 14 Sty 2016
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: GOP
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:25, 17 Wrzesień 2016 Temat postu:

Rozmach godny muzyki poważnej, ale z wykonaniem już znacznie gorzej, gdzieś w połowie Ashes Are Burning to słychać najlepiej. Zauważyłem, że w zasadzie nie ma tam gitary.
Ciekawe jest to, co sądzili, ale chyba im nie wyszło. Faktycznie przywodzi na myśl muzykę XIX-wieczną, cały ten rozmach, ten dramatyczny śpiew i podniosły nastrój utworów.

Po iluś tam miesiącach słuchania stwierdzam, że bardzo lubię symfoników (pewnie dzięki mamie, która kocha muzykę poważną, zwłaszcza Bacha, Mozarta i Haydna), folkrockowe granie też bardzo przypadło mi do gustu (Króla i Van der Graafa sobie zostawię w większych dawkach na późną jesień/zimę, wtedy mi podobne klimaty wchodzą najlepiej), Giganci i Canterbury są w dechę. Teraz czas ugruntować to, co się poznało, ale niespiesznie, nie ma się z czym spieszyć.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 18:59, 17 Wrzesień 2016 Temat postu:

Ty, to czekaj - polecę Ci kilka (ale tym razem naprawdę kilka Wink ) płyt, które sam z pewnością chciałbym poznać w czasach, w których zaczynałem interesować się progiem. Chyba, że wszystko to znasz, ale jeśli nie to sprawdź w wolnej chwili. Same przyjemne rzeczy:

Arzachel - Arzachel (1969)
East of Eden - Mercator Projected (1969)
Grobschnitt - Solar Music - Live (1978)
Steve Hackett - Voyage of the Acolyte (1975)
Bo Hansson - Sagan om ringen (1970)
Harmonium - Les cinq saisons (1975)
Hawkwind - Warrior on the Edge of Time (1975)
Igra Staklenih Perli - Igra staklenih perli (1979)
Manfred Mann's Earth Band - Solar Fire (1973)
Phoenix - Cantofabule (1975)
Procol Harum - Live in Concert With the Edmonton Symphony Orchestra (1972)
Procol Harum - Grand Hotel (1973)
Skaldowie - Krywań, Krywań (1973)
T2 - It'll All Work Out in Boomland (1970)
Tangerine Dream - Cyclone (1978)
Traffic - The Low Spark of High Heeled Boys (1971)
Vangelis O. Papathanassiou - Earth (1973)
Yezda Urfa - Sacred Baboon (1989 [1975])

Miłej zabawy.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:19, 19 Wrzesień 2016 Temat postu:

Malkolit napisał:
Rozmach godny muzyki poważnej, ale z wykonaniem już znacznie gorzej, gdzieś w połowie Ashes Are Burning to słychać najlepiej. Zauważyłem, że w zasadzie nie ma tam gitary.
Ciekawe jest to, co sądzili, ale chyba im nie wyszło. Faktycznie przywodzi na myśl muzykę XIX-wieczną, cały ten rozmach, ten dramatyczny śpiew i podniosły nastrój utworów.

Dla mnie jest to jeden z najmniej słuchalnych zespołów zaliczanych do rocka progresywnego, jakie znam. Muzyka ich brzmi jak parodia samej siebie. Pretensjonalni, niezbyt utalentowani instrumentaliści w połączeniu z charakterystyczną, nieco zmanierowaną wokalistką wyśpiewującą bzdety nadające się co najwyżej na zabawianie kuracjuszy w domu zdrojowym w Krynicy.
Zaprawdę powiadam wam, że wolałbym już spędzić upojny wieczór z muzyką Marilion, niż z tym czymś. Bo średnio pasujący mi rock i tak jest lepszy od niezbyt pasującego mi rocka zmieszanego z koszmarną parodią muzyki poważnej.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Prog, rock psychodeliczny i eksperymentalny Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin