Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Deep Purple - "Made in Japan" (1972)

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> CD i DVD / Płyty starsze
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
eddie
Wafel
Wafel



Dołączył: 28 Gru 2009
Posty: 408
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 18:16, 10 Marzec 2010 Temat postu: Deep Purple - "Made in Japan" (1972)

Made In Japan. Który szanujący się fan muzyki rockowej nie zna tej płyty? Koncert, który odbył się w sierpniu 1972 roku w Japonii to już dzisiaj kanon. Obowiązkowa jazda nie tylko dla fanów Deep Purple. Już od pierwszych dźwięków Highway Star ta muzyka wciąga. W Japonii towarzyszyła Purplom jakaś niesamowita energia. Zagrali tak fenomenalnie, że w zasadzie nigdy potem już nie udało im się powtórzyć tego wyczynu. Są tu oczywiście indywidualne popisy, a także improwizacje. Doskonała solówka Blackmore'a w Highway Star, świetne popisy Iana Paice'a na perkusji w The Mule, imponujące dialogi gitarowo-hammondowe Blackmore-Lord, w końcówce "Smoke On The Water", niesamowite gitarowo-wokalne dialogi Blackmore-Gillian w Strange Kind Of Woman i porywające,rozimprowizowane Space Truckin' trwające prawie 20 minut.Wszystkie kompozycje w porównaniu z ich studyjnymi odpowiednikami są co najmniej 5 razy lepsze. Reasumując: tej płyty po prostu nie godzi się nie znać!!! Najlepsza koncertówka wszech czasów!!!

1."Highway Star" 6:43
2."Child in Time" 12:17
3."Smoke on the Water" 7:36
4."The Mule" 9:28
5."Strange Kind of Woman" 9:52
6."Lazy" 10:27
7."Space Truckin'" 19:54


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 19:15, 10 Marzec 2010 Temat postu:

Jedna z lepszych rockowych koncertówek. O ile pamiętam był to pierwszy album Purpli jaki poznałem. Trochę popsuli The Mule. Ian Paice, przy całym moim szacunku do niego to jednak nie Buddy Rich, więc słuchanie jego sola przez dziesięć minut nie jest zbyt przyjemne. A Poza tym Mule to chyba najlepszy ich kawałek i wolałbym żeby zagrali go porządnie, a nie sprowadzili do roli intra i outra oplatającego naparzanie na perce. Ale cóż, poza tym album faktycznie wyśmienity i absolutnie kultowy. Szkoda że płyt studyjnych nie nagrywali w takim stylu (tak naćpani), bo mogli stać się potęgą acid rocka Wink

Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kapitan Wołowe Serce dnia Śro 19:15, 10 Marzec 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Krzyś
Wafel
Wafel



Dołączył: 02 Lip 2009
Posty: 314
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:41, 10 Marzec 2010 Temat postu:

Mi się najbardziej tu podoba Lazy, lekko bluesowe, ze świetną melodią i wstępem na klawiszach. Album znam dosyć długo, zdecydowanie ich najlepsza koncertówka, która potwierdza, że utwory z Machine Head lepiej sprawdzały się live.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Rune of Torment
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 30 Lip 2008
Posty: 3698
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 17 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Edo
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 00:00, 11 Marzec 2010 Temat postu:

Jeden z moich ulubionych albumów w ogóle. Czy koncertowych czy studyjnych. Swojego czasu dzień bez Made In Japan był dla mnie dniem straconym. Do tego stopnia, że znałem na pamięć wszystko, łącznie z solówką Paice'a. Dlatego przystopowałem, ale kocham nadal.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pawliq88
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1347
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa

PostWysłany: Pią 09:18, 31 Maj 2013 Temat postu:

Jedna z najlepszych koncertówek choć zdecydowanie przejadła mi się już. Fajna sołowa na bębnach w The Mule Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 09:35, 31 Maj 2013 Temat postu:

Pawliq88 napisał:
Fajna sołowa na bębnach w The Mule Very Happy


Jesteś perkusistą, czy naprawdę aż tak kochasz Purpli? Very Happy Nigdy nie mogłem jej słuchać za bardzo Wink W ogóle rockowi perkusiści mnie nudzą jak idą na solo...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pawliq88
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1347
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa

PostWysłany: Pią 09:39, 31 Maj 2013 Temat postu:

Bingo! trochę bębnię Very Happy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 09:46, 31 Maj 2013 Temat postu:

I jakich masz ulubieńców zawodowych?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pawliq88
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1347
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa

PostWysłany: Pią 09:52, 31 Maj 2013 Temat postu:

Mam wrażenie że to rozmowa nie pod ten temat:p

Lubię z jazzowych:
Davea Weckla, Manu Katche,

z rockowych lubię Charliego Wattsa, nie znoszę Nicka Masona, on nie umie grac w ogóle nic poza jednym i tym samym rytmem w kółko Very Happy

Cenię też nieżyjącego już Porcaro z Toto


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:05, 31 Maj 2013 Temat postu:

Pawliq88 napisał:
nie znoszę Nicka Masona, on nie umie grac w ogóle nic poza jednym i tym samym rytmem w kółko Very Happy


To prawda. Jeszcze w czasach przed Ciemną stroną był znośny, może nie umiał zagrać Bóg wie czego, ale nadrabiał ogromnym zestawem i jakoś to brzmiało, natomiast im było później, tym było gorzej.

Posłuchaj - kończąc offtop - Milesa Davisa, tam masz mnóstwo genialnych perkusistów - Tony Williamsa, Jacka DeJohnette'a, Billy Cobhama, Airto Moreirę. Powinno Cię to zainteresować. Podobnie jak gra Billa Bruforda w King Crimson (w Yes w zasadzie też, ale to była mniej popisowa muza dla pałkarza).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pawliq88
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1347
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa

PostWysłany: Pią 11:38, 31 Maj 2013 Temat postu:

Znam Williamsa ale tylko z płyt studyjnych, jako że muzyką Milesa w pewnym okresie czasu interesowałem się mocno. Airto kojarze z występu z Dizzym Gillespim i national orchestra. Very Happy Bruforda też znam - lubie KC Very Happy

Pozdrawiam


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5826
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:28, 31 Maj 2013 Temat postu:

Bo perkusyjne solo rockmana wygląda fanie na żywo i jak trwa poniżej 3 minut, jak bylem na Motorgłowie, to ten blond Duńczyk takie zrobił i wyglądało zajebiście, ale bez obrazu to chuja by warte było.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Pawliq88
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 28 Maj 2013
Posty: 1347
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: okolice Krakowa

PostWysłany: Śro 15:39, 28 Sierpień 2013 Temat postu:

Materiał na Made in Japan został zarejestrowany w dniach 15-17 sierpnia 1972 roku w Osace. Koncert został wydany w postaci dwóch CD audio. CD1: Made in Japan zawiera zapis utworów wykonanych w dniach 15,16,17 sierpnia z kolei CD2: The Encores w dniach 16 i 17 sierpnia. Wydawnictwo Emi records remasterowało Made in Japan w 1998 roku i ta właśnie wersja trafiła do moich rąk. Wizualnie prezentuje się bardzo fajnie, dostajemy wkładkę przedstawiającą fotografie z występu, oraz trochę tekstu na temat trasy koncertowej. Ciekawostką jest fakt iż zdjęcie zamieszczone na głównej okładce płyty nie dokumentuje wcale występu w Japonii ale jeden z tych w Londynie!

Panowie zaczynają tradycyjnym otwarciem większości koncertów w ówczesnych latach. Słyszymy delikatny, miarowy rytm na werblu, wybijany przez Iana Paice'a. Fani już wiedzą, to Highway Star. Mija chwila i purpurowa maszyna się rozkręca. Drugi utwór rozpoczynają charakterystyczne organy Hammonda – Jon Lord gra wstęp do Child in time z płyty In rock. Dochodzimy do refrenu i z początku spokojna kompozycja wprost eksploduje wokalizą młodego głosu Iana Gillana. Słyszałem wiele wykonań Child in time, ale to jest moim zdaniem zdecydowanie najlepsze. W przeciwieństwie do wersji studyjnej, niesie za sobą niewyobrażalny ładunek energii. Nie jest to tylko zasługa wokalisty bowiem sekcja rytmiczna pracuje wspaniale, a solówki Lorda i Blackmore'a należą do najwyższej rockowej półki. Kolejny kawałek to jeden z tych, których nie ma prawa zabraknąć na żadnym z występów Deep Purple. Smoke on the Water z dopiero co wydanej w tamtym czasie płyty Machine Head, już zdążyło stać się znakiem rozpoznawczym zespołu. Do tego to live wykonane zostało na bardzo wysokim poziomie. Następny utwór to The Mule z płyty Fireball. Tym razem swoje pięć minut dostał Ian Paice i zaprezentował nam swoje wysokie umiejętności konstruując perkusyjną solówkę. Ostatnie dwa utwory zamieszczone na pierwszej płycie koncertowej to Lazy i Space Truckin’, oba z albumu Machine Head. Jak dla mnie Space Truckin jest tu trochę na siłę przedłużony, trwa aż dwadzieścia minut. Druga płyta koncertowa zawiera trzy utwory: Black Night, Speed King i Lucille. Najciekawsze jest tutaj chyba wykonanie Black Night, które zwraca uwagę na dobrą grę sekcji.

Made in Japan pod względem muzyki bije na głowę późniejsze wydawnictwa koncertowe w rodzaju Nobody’s Perfect czy Come Hell or High Water. Muzyczny majstersztyk bardzo dobrze oceniany przez krytyków. Ja uważam go za najlepszy koncert Deep Purple i jeden z najlepszych rockowych w ogóle. Polecam każdemu, kto chce się przekonać jak brzmieli Purple na żywo w szczytowym okresie swojej działalności muzycznej. Z czystym sercem mogę ocenić 10/10


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> CD i DVD / Płyty starsze Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin