Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Album roku 1969

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Plebiscyty
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5826
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 06:23, 25 Październik 2016 Temat postu:

Cytat:
Dire Straits w takim brzmieniu (a to przecież porządne granie).


No nie, DS to straszne męczenie buły jest przecież, do tego jadące na kilku zagrywkach w kółko i na tym, że Knopfler sobie jakieś tam charakterystyczne brzmienie wypracował. No sorry, ale już jakieś Perfect Strangers Deep Purple jest ciekawsze, chociaż ma faktycznie schrzanione brzmienie lat 80', ale są tam w sumie fajne piosenki, tylko nie da się ich słuchać. A DS ma nudziarskie wszystko, ale brzmienie mają jeszcze jak cię mogę.


Cytat:
cały ówczesny hardrock pasuje tam jak pięść do nosa (Kiss i tym podobny syf, to brzmi kuriozalnie i głupio)


Kiss debiut nagrał w 1974 roku, trudno go uznawać za zespół charakterystyczny dla rocka lat 80', chociaż faktycznie mieli na niego wpływ. To typowa kapela glam-rockowa z odmiany "gramy słodkie rock'n'rolle", no całkiem nieciekawa, ale jednak w porównaniu do np tych glam metalowych kurew z ameryki, to trochę jednak lepsza.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 07:58, 25 Październik 2016 Temat postu:

zuy_pan napisał:
Cytat:
Dire Straits w takim brzmieniu (a to przecież porządne granie).


No nie, DS to straszne męczenie buły jest przecież, do tego jadące na kilku zagrywkach w kółko i na tym, że Knopfler sobie jakieś tam charakterystyczne brzmienie wypracował. No sorry, ale już jakieś Perfect Strangers Deep Purple jest ciekawsze, chociaż ma faktycznie schrzanione brzmienie lat 80', ale są tam w sumie fajne piosenki, tylko nie da się ich słuchać. A DS ma nudziarskie wszystko, ale brzmienie mają jeszcze jak cię mogę.


Nie zgodzę się zupełnie. PS poza utworem tytułowym i może jakimś jeszcze jednym w środku płyty jest kompletnie do bani. Natomiast "Love Over Gold" czy koncertówka "Alchemy" to przyjemne płyty. Nie warte oczywiście tego, by spuszczać się nad tym, jak to czynią redaktorzy Trójki, ale mimo wszystko miła i sensowna muzyka.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 08:41, 25 Październik 2016 Temat postu:

Malkolit napisał:

W sumie coś w tym jest, trudno wyobrazić sobie np. Dire Straits w takim brzmieniu (a to przecież porządne granie). Zawsze lubiłem brzmienie lat 80., natomiast ten cały ówczesny hardrock pasuje tam jak pięść do nosa (Kiss i tym podobny syf, to brzmi kuriozalnie i głupio). Co innego poprock, on ma nawet swój urok (raz na jakiś czas se puszczę i jest ok), czy nowa fala (np. Cyferki).

Ale ja mi nie chodziło o granie na gitarze jedynie lekko przesterowanej, takiej jak w pop-rocku, bo to jest zupełnie inna sprawa. Chodzi mi o sytuację, w których najpierw włącza się distortion na maksa, a potem się wszystko tak miksuje by ostre brzmienie się zanadto nie przebijało, dodaje jakieś lipne klawisze, łagodząc brzmienie tak, że nie wiadomo po co było je najpierw wyostrzać. Zjawisko zapoczątkowane przez zespoły hard-rockowe i pudel-metalowe w latach 80', kontynuowane chętnie w latach 90' i później przez prog-metalowców, będące do dnia dzisiejszego plagą albumów rockowych.
Oczywiście nie mówię, że Arzachela nie dało by się lepiej nagrać (w sumie to jedna z moich absolutnie ulubionych płyt psych-rockowych), ale doceniam to, że np. wejście gitary w Azaroth rozwala bębenki, a organy trzeszczą i szumią, bo mam wrażenie, że jest to dużo bardziej świadomy sposób posługiwania się środkami muzyki rockowej, niż to, co mamy obecnie na spłaszczonych i uładzonych tak, by nikogo nie urazić, miksach.
Poza tym nowa fala to także alternatywa w stylu Bauhaus, Cocteau Twins itd i tego oczywiście moje uwagi też nie dotyczą.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kobaian dnia Wto 08:42, 25 Październik 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Malkolit
Wafel
Wafel



Dołączył: 14 Sty 2016
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: GOP
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 22:53, 25 Październik 2016 Temat postu:

zuy_pan napisał:
Cytat:
Dire Straits w takim brzmieniu (a to przecież porządne granie).


No nie, DS to straszne męczenie buły jest przecież, do tego jadące na kilku zagrywkach w kółko i na tym, że Knopfler sobie jakieś tam charakterystyczne brzmienie wypracował. No sorry, ale już jakieś Perfect Strangers Deep Purple jest ciekawsze, chociaż ma faktycznie schrzanione brzmienie lat 80', ale są tam w sumie fajne piosenki, tylko nie da się ich słuchać. A DS ma nudziarskie wszystko, ale brzmienie mają jeszcze jak cię mogę.


Cytat:
cały ówczesny hardrock pasuje tam jak pięść do nosa (Kiss i tym podobny syf, to brzmi kuriozalnie i głupio)


Kiss debiut nagrał w 1974 roku, trudno go uznawać za zespół charakterystyczny dla rocka lat 80', chociaż faktycznie mieli na niego wpływ. To typowa kapela glam-rockowa z odmiany "gramy słodkie rock'n'rolle", no całkiem nieciekawa, ale jednak w porównaniu do np tych glam metalowych kurew z ameryki, to trochę jednak lepsza.


Wydaje mi się, że Knopfler za swoich mistrzów miał muzyków country i bluesowych (a to ciut inne tradycje niż twórców z lat 70, inne proporcje). Ja nigdy nie uważałem go za nudnego, wręcz przeciwnie, klimat jego płyt zespołowych i solowych całkowicie mi odpowiada. Brzmienie rzeczywiście pierwszorzędne. Gdzieś w garażu mojej mamy są jeszcze stare kasety z Brothers in Arms i czymś jeszcze - piękne to.

Z tym Kiss to na myśli miałem to, że inni się nimi inspirowali. Na początku chciałem wymienić Bon Jovi, ale panowie z New Jersey nie byli przecież twórcami glam metalu (potem zresztą zmienili stylistykę na bardziej znośną). Czy jakieś Skid Row itd. Obecnie drażni mnie niemal wszystko w tej odmianie rocka, zwłaszcza nieadekwatna do granej muzyki pompatyczność.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5826
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:04, 25 Październik 2016 Temat postu:

Kiedy Bon Jovi zmieniło stylistykę na bardziej znośną?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Malkolit
Wafel
Wafel



Dołączył: 14 Sty 2016
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: GOP
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:22, 25 Październik 2016 Temat postu:

kobaian napisał:
Malkolit napisał:

W sumie coś w tym jest, trudno wyobrazić sobie np. Dire Straits w takim brzmieniu (a to przecież porządne granie). Zawsze lubiłem brzmienie lat 80., natomiast ten cały ówczesny hardrock pasuje tam jak pięść do nosa (Kiss i tym podobny syf, to brzmi kuriozalnie i głupio). Co innego poprock, on ma nawet swój urok (raz na jakiś czas se puszczę i jest ok), czy nowa fala (np. Cyferki).

Ale ja mi nie chodziło o granie na gitarze jedynie lekko przesterowanej, takiej jak w pop-rocku, bo to jest zupełnie inna sprawa. Chodzi mi o sytuację, w których najpierw włącza się distortion na maksa, a potem się wszystko tak miksuje by ostre brzmienie się zanadto nie przebijało, dodaje jakieś lipne klawisze, łagodząc brzmienie tak, że nie wiadomo po co było je najpierw wyostrzać. Zjawisko zapoczątkowane przez zespoły hard-rockowe i pudel-metalowe w latach 80', kontynuowane chętnie w latach 90' i później przez prog-metalowców, będące do dnia dzisiejszego plagą albumów rockowych.
Oczywiście nie mówię, że Arzachela nie dało by się lepiej nagrać (w sumie to jedna z moich absolutnie ulubionych płyt psych-rockowych), ale doceniam to, że np. wejście gitary w Azaroth rozwala bębenki, a organy trzeszczą i szumią, bo mam wrażenie, że jest to dużo bardziej świadomy sposób posługiwania się środkami muzyki rockowej, niż to, co mamy obecnie na spłaszczonych i uładzonych tak, by nikogo nie urazić, miksach.
Poza tym nowa fala to także alternatywa w stylu Bauhaus, Cocteau Twins itd i tego oczywiście moje uwagi też nie dotyczą.


No tak, brzmienie współczesnego rocka jest tak wygładzone, że trudno odróżnić poszczególne piosenki i wykonawców od siebie. Też tego nie lubię i bardzo mnie to nudzi.

Kiedyś w ogóle nagrywano odważniejszą muzykę, to było pewnie związane z czasami, w których powstawała. Dziś nie ma potrzeby jakiegoś eksperymentowania, nadawania własnego piętna (przynajmniej w tym, co słychać z głośników na co dzień), a brzmienie współczesne to dramat.

Cocteau Twins i Bauhaus czy choćby shoegaze ogólnie faktycznie to jedna z najlepszych rzeczy z lat 80. (nie uważam Cyferek za arcydzieło, ale za bardzo dobrą płytę w tej stylistyce, trudno mi się do nich przyczepić; ale ja lubię klimaty lat 80).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Malkolit
Wafel
Wafel



Dołączył: 14 Sty 2016
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: GOP
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:31, 25 Październik 2016 Temat postu:

zuy_pan napisał:
Kiedy Bon Jovi zmieniło stylistykę na bardziej znośną?


No takie Blaze of Glory brzmi zupełnie znośnie (wiem, to jest podpisane jako płyta solowa Jona, ale on sam traktuje płyty zespołu jako swoje solowe; zresztą, to jest raczej firma produkująca hity niż zespół; fajnych gości w ogóle zaprosił), Keep The Faith nieco kojarzy się z Marillionem, więc to jest półka wyżej od dokonań z lat 80. These Days to w ogóle najlepszy ich album (czyli powiedzmy 5/10). Potem zeszli na poziom jeszcze niższy niż za Slippery, czyli dno. Kiedyś ich dużo słuchałem, obecnie niemal w ogóle nie wracam, bo przy takim nawet Camelu to jest bidne, ale marillionowskie Dry County czy Something to Believe In są zupełnie spoko. To był jeden z pierwszych zespołów, które mnie zaintrygowały swego czasu (do tego tematu pasuje jak pięść do nosa!), śmieszna sprawa.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Malkolit dnia Wto 23:47, 25 Październik 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 23:52, 25 Październik 2016 Temat postu:

Malkolit napisał:
zuy_pan napisał:
Kiedy Bon Jovi zmieniło stylistykę na bardziej znośną?


No takie Blaze of Glory brzmi zupełnie znośnie (wiem, to jest podpisane jako płyta solowa Jona, ale on sam traktuje płyty zespołu jako swoje solowe;

Mówisz o jednorazowej odskoczni, jaką było stworzenie muzyki do westernu. Muzyki z pogranicza folku, rocka i country, w której owszem pojawia się parę fajnych motywów, ale która i tak mocno traci przez to, że nie wykonuje jej zespół folkowy, tylko gwiazda z plakatu, na widok której nastoletnie panienki sikają w majtki.
Przypomnę, że po nagraniu tej płyty, zespół męczył słuchaczy hymnem do podpasek oraz kompletnie zmasakrowaną wersją pewnego odgrzanego vocal-jazzowego przeboju. Nie dostrzegam w tym nic bardziej znośnego od wcześniejszego pudel-metalowego pojękiwania.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kobaian dnia Wto 23:52, 25 Październik 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Malkolit
Wafel
Wafel



Dołączył: 14 Sty 2016
Posty: 290
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: GOP
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 01:19, 26 Październik 2016 Temat postu:

No mógłby ten album nieco ostrzej brzmieć (albo surowiej; takie Justice in the Barrel sporo traci przez produkcję, Never Say Die również, a nawet najlepszy utwór Bon Joviego - Santa Fe), choć Miracle to taka miła piosenka. Elton John i Alan Silvestri zagrali tam parę fajnych partii.

Always traktuję jak przebój z dawnych lat, miłe wspomnienie wczesnej młodości (choć bardzo dawno nie słyszałem go). Facet miał zawsze skłonności do najgorszej tandety i do pierwszych miejsc na listach przebojów (zatrudniał do tego cały szereg twórców takich jak pani Warren czy panowie Child bądź Shanks), a teksty miał karykaturalne, sztampowe i wiecznie w tym samym, pseudomłodzieżowym tonie - w gruncie rzeczy, poza BoG i TD nie nagrał nigdy równej płyty (a nie, jeszcze WAN, absolutne dno, najgorszy album, jaki w życiu słyszałem; to był początek końca słuchania BJ). To też obniżać musi ocenę jego twórczości. Zresztą ten znośny okres kończy się dla mnie już na roku 1996 po raptem 3 przyzwoitych albumach.

Co za przebój? (zapewne go znam, ale wcześniejszej wersji - nie)?


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kobaian
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 04 Cze 2010
Posty: 3805
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 09:18, 26 Październik 2016 Temat postu:

Malkolit napisał:

Co za przebój? (zapewne go znam, ale wcześniejszej wersji - nie)?

Ten, który jest najczęściej powtarzany, czyli "It's my life".
Pomyliłem się, bo wersje wokal jazzowe powstały jednak później.
Ale nie o to tu chodzi, kto kogo, tylko o to, że utwór w wydaniu Bon Jovi jest wybitnie koszmarny. A w ogóle w najlepszych swoich momentach zapamiętanych przeze mnie zespół zbliżał się co najwyżej do poziomu G'n'R, czyli tak naprawdę jedynie odrobinę wyższego od swojej przeciętnej a zarazem wciąż nie wartego komentowania w tak szacownym wątku, jak ten.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez kobaian dnia Śro 11:07, 26 Październik 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kłopoty z Myszami
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 562
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 10:31, 18 Kwiecień 2017 Temat postu:

Przeglądam se Wasze listy, wyniki głosowania oraz listę początkowa z 1969 r. i muszę zapytać się tak:

Ej, kurwa, pojebało Was? A gdzie jest Chicago Transit Authority???

Rozumiem prawa demokracji, że nikt nie zdecydował się głosować, ale żeby na liście początkowej nie było? Jedna z pierwszych, jeśli nie pierwsza jazzrockowa płyta w ogóle ever i to w dodatku zajebista.
Jeden Che okazał się sprawiedliwym wśród narodów świata.
What have we here, laddie? Mysterious scribblings? A secret code? No! Poems, no less! Poems, everybody!
https://www.youtube.com/watch?v=Lm5uvzedAZA


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5826
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 11:50, 18 Kwiecień 2017 Temat postu:

Co? 1969 i "pierwsza jazzrockowa płyta"? Przecież był Zappa, było to paskudne Blood, Sweat & Tears i jeszcze trochę rzeczy takich, co ty pierdolatujesz?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kłopoty z Myszami
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 16 Lis 2016
Posty: 562
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 12:34, 18 Kwiecień 2017 Temat postu:

Dyskusja, która płyta była pierwszą prawdziwie jazzrockową jest zawsze trudna. Dla porządku historycznego to chyba musiałoby być Free Spirits, BST też mają swoje zasługi, ale to wszystko jeszcze nie była jak należy. Na tym Chicago też jeszcze nie wszystko jest w pełni jazzrockowe. Nie mniej tamte mi nie podchodzą specjalnie, a Chicago już tak. Chyba In A silent way jest pierwszą taką mega płytą, że nie można się doczepić, choć ktoś może wyskoczyć z Emergency, albo przesunąć to jeszcze dalej na Hot Rats. Nie upieram się.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Filas
Moderator
Moderator



Dołączył: 04 Sty 2013
Posty: 3117
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 15 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Etceteragrad
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:28, 18 Kwiecień 2017 Temat postu:

Definitywnie Emergency! zdefiniowało gatunek niepedalskiego fusion, jako chyba jedyny jego reprezentant, niestety...

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Plebiscyty Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 34, 35, 36
Strona 36 z 36


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin