Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Płyty, które nie powinny istnieć

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Inne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
mahavishnuu
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 11 Mar 2013
Posty: 561
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 59 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 02:55, 07 Lipiec 2013 Temat postu:

stary znajomy napisał:
Mnie się zawsze wydawało, że akurat studyjny album Camela z 1973 r. jest, jak na debiut, naprawdę dojrzały stylistycznie i mocno zbieżny z tym, co zespół grał później. Gdy pomyślę o tym przeciętnym starcie Focusa, o którym już tu mówiliśmy, albo o wspomnianym również debiucie Genesis, to dostrzegam jednak poziom debiutu Camela, który stoi przecież na poziomie zdecydowanie porównywalnym do następnych płyt.



Debiuty Camel i Genesis są nieporównywalne. Muzycy Camel w czasie, gdy nagrywali swój debiut mieli od 21 do 28 lat. Taki Peter Bardens miał już na koncie dwa albumy solowe. To byli w dużym stopniu ukształtowani muzycy. Natomiast w przypadku Genesis byli to 17-18 letni chłopcy, obracający się w hermetycznym środowisku prywatnej szkoły w Charterhouse. Istotne są tu także lata. Muzycy Genesis nagrywali swoją płytę w 1968 roku – to zupełnie inna epoka muzyczna. Ich wpływ na kształt artystyczny debiutanckiego krążka był zresztą dość znikomy. Rej wodził wówczas ich opiekun Jonathan King, który chciał zrobić z nich kolejne wcielenie The Bee Gees, co nie było zupełnie intencją samych muzyków. Dopiero po rozstaniu z Kingiem grupa zyskała suwerenność artystyczną i zaczęła grać to, co chciała naprawdę. Ich pierwsze nagrania z jesieni 1969 roku to zupełnie inna muzyczna galaktyka niż „From Genesis to revelation”. Była to już wyraźna zapowiedz progresywnego wcielenia znanego z „Trespass



stary znajomy napisał:
Co do "słabych partii wokalnych", to ja akurat między poszczególnymi albumami nie widzę u Camela większych różnic: zawsze mniej więcej to samo - delikatny, klimatyczny śpiew, niewychodzący zuchwale na pierwszy plan, lecz "schowany" gdzieś tam w cieniu. I szczerze mówiąc, mnie to wcale nie "kłuje w uszy", bo przecież ten subtelny i skromny wokal był ważnym składnikiem tego charakterystycznego stylu Camela. Zespołów rockowych, w których wokal wiecznie wysuwa się na przód, było wystarczająco dużo. Nie wyobrażam sobie za bardzo Camela w tej konwencji. Dla mnie ta muzyka to przede wszystkim lekkość, zwiewność, subtelność i delikatność - a do takiego profilu głosy muzyków pasowały wybitnie.


Nie chodzi o to, aby wokal był mocny i wyeksponowany na pierwszym planie. Bardens, Latimer i Ferguson mieli dość ograniczoną skalę głosu, ponadto niezbyt charakterystyczną jego barwę. Największym problemem było jednak to, że na pierwszych płytach starano się te głosy „podrasować’ różnymi technikami studyjnymi i elektronicznymi. Słychać to na debiucie i szczególnie „Moonmadness” (choćby w „Spirit of the water”). Aby nie być gołosłownym: porównaj sobie wersje „Never let go” z debiutu (śpiewane przez Latimera), „Song within a song” z „Moonmadness” (śpiewane przez Fergusona) z koncertowymi wersjami tych utworów zarejestrowanymi na „A live record”. Tam wykonywał je nowy członek grupy Richard Sinclair. Różnica jest aż nadto słyszalna. Partie wokalne Sinclaira pokazały ile można było wyciągnąć jeszcze z tych tematów dysponując dobrym głosem i nienaganną interpretacją. Niestety Sinclair zagościł w grupie na krótko i w niezbyt ciekawym okresie, gdy z wolna zaczęli oni mocno spuszczać z tonu (1977-1978), szczególnie przypadek z „Breathless” jest tu symptomatyczny. W latach 80-tych na płytach Camel pojawiali się gościnnie różni wokaliści (m.in. Chris Rainbow, David Paton). Nie jest to bynajmniej kwestą przypadku. Latimer wiedział, że dysponuje dość ograniczonymi możliwościami wokalnymi, dlatego uciekał się do pomocy innych. Często zresztą z dobrym skutkiem, gdyż partie Patona i Rainbow wyróżniały się pozytywnie na płytach („A single factor”, „Stationary traveller”).


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Inne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3
Strona 3 z 3


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin