Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna
  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Galerie   Rejestracja   Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Zaloguj 

Carlos Santana

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Jazz, jazz-rock
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Autor Wiadomość
thon022
Hipopotam
Hipopotam



Dołączył: 23 Lut 2010
Posty: 1064
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 02:17, 23 Czerwiec 2010 Temat postu:

No ja to go ze składanek znałem głównie i z "Supernatural". A teraz zapoznaję Lotusa i jestem mocno zaintrygowany tym jego graniem. No no, całkiem dziarsko pogrywał Razz

PS
>Serafinka
ładny avatar Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 09:26, 23 Czerwiec 2010 Temat postu:

thon022 napisał:
A teraz zapoznaję Lotusa i jestem mocno zaintrygowany tym jego graniem


Dobry wybór, nie słyszałem lepszej jego płyty. Albumy od 2 do 4 koniecznie poznaj! To na dobrą sprawę jest właśnie materiał z Lotusa.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Carpetcrawler
Brodacz
Brodacz



Dołączył: 16 Maj 2011
Posty: 2249
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Litwini wracali?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:17, 03 Luty 2012 Temat postu:

Abraxas i Caravanserai to bardzo dobre płyty, wyżej stawiam tą pierwszą, bo sporo na niej hitów, które pozostają równocześnie świetnymi kompozycjami. Reszta mnie kompletnie nie rusza. Ale dobrze, że Santana to nie tylko Smooth i Maria, Maria. Warto to wiedzieć.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Niepokonany Herakles
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 15 Gru 2009
Posty: 6134
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 54 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nowy Tomyśl
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:40, 03 Luty 2012 Temat postu:

Mysle ze Lotus przebija wszystko.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 13:43, 03 Luty 2012 Temat postu:

Też tak myślę.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
niszczuk
Dżonson
Dżonson



Dołączył: 27 Wrz 2011
Posty: 665
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 00:55, 08 Wrzesień 2012 Temat postu:

Niedawno wciągnęło mnie Abraxas i jestem ciekaw czego spodziewać się po innych płytach. Więcej bluesa? Jazzu? Latino?

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 09:22, 08 Wrzesień 2012 Temat postu:

niszczuk napisał:
Niedawno wciągnęło mnie Abraxas i jestem ciekaw czego spodziewać się po innych płytach. Więcej bluesa? Jazzu? Latino?


Zależy. Debiut jest nieco bardziej bluesowy, Trójka Caravanserai i Lotus bardziej jazzowe. A resztę w zasadzie możesz odpuścić, bo jest już coraz bardziej popowa. Jeszcze Borboletta jest pół na pół - raz easy listening, raz Mahavishnu Orchestra. Potem (i na Welcome) jest w zasadzie to, co dzisiaj.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Bomba
Wafel
Wafel



Dołączył: 31 Lip 2012
Posty: 278
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 3 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Z fabryki broni
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 17:02, 09 Wrzesień 2012 Temat postu:

Lotus wystarczy za całą dyskografię Santany, więc lepiej go brać na koniec. Po usłyszeniu tego absolutu reszta tych naprawdę dobrych albumów nie zrobi na nikim większego wrażenia.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:34, 09 Wrzesień 2012 Temat postu:

Przesadzasz trochę. Abraxas i Caravanserai nadal sprawiają sporo radości, chociaż rzeczywiście nieco bledną.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 22:23, 25 Styczeń 2016 Temat postu:

[link widoczny dla zalogowanych]

Ciekawie się zapowiada. Oczywiście, będzie to ostatnie tchnienie starego dziada, ale czasami takie rzeczy okazują się spoko, czego przykładem Black Sabbath. Może będzie fajnie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
b-side
Wafel
Wafel



Dołączył: 29 Mar 2015
Posty: 137
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Planeta Melmaq
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:06, 05 Kwiecień 2016 Temat postu:

Nowy Santana szykuje się na gówno: https://www.youtube.com/watch?v=r3vHslfio7A

Jedyne, na co warto czekać, to ta trasa Supernova z Shorterem, McLaughlinem i Hancockiem. O pierwszą dwójkę jestem spokojny, jestem ciekawe, czy tego ostatniego da się zmobilizować, żeby zagrał coś sensownego, bo ostatnimi laty wyraźnie słabuje.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 19:40, 05 Kwiecień 2016 Temat postu:

Nowy Santana zapowiadał się na gówno jak tylko powiedzieli, że będzie, nie trzeba było czekać na zajawki Razz

A o trasie z jazzowcami nie słyszałem, ale brzmi to naprawdę spoko, przy czym wydaje mi się, że oni spoko się nazywają, ale ciekawą muzykę przestali grać ponad 30 lat temu Wink


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
b-side
Wafel
Wafel



Dołączył: 29 Mar 2015
Posty: 137
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Planeta Melmaq
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:20, 05 Kwiecień 2016 Temat postu:

Kapitan Wołowe Serce napisał:
http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/santana-iv-powrot-po-45-latach

Ciekawie się zapowiada. Oczywiście, będzie to ostatnie tchnienie starego dziada, ale czasami takie rzeczy okazują się spoko, czego przykładem Black Sabbath. Może będzie fajnie.


A to wyżej to po pijaku pisałeś Very Happy?


Supernovę zapowiedzieli w zeszłym roku. Od tego czasu cisza, ale liczę, że będzie grubiutko: [link widoczny dla zalogowanych]


Ta trasa Shorter-Santana z 88 była całkiem spoko, możę coś z tego być. Może, ale nie musi, bo znowuż Five Peace Band z McLaughlinem, Coreą i Garrettem to było coś tak dziwnie nudnego, że nie chciałem wierzyć.
No, ale ja należę do wierzących, więc czekam.


Aha, no i był przecież koncert Santana-McLaughlin w Montreux w 2011. Wiadomo, że nie to samo, ale słuchało się dobrze. Santana to już tam mało ogarnia, ale JML cały czas na posterunku z ogniem w oku: https://www.youtube.com/results?search_query=santana+mclaughlin+montreux+2011


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez b-side dnia Wto 20:23, 05 Kwiecień 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 20:46, 05 Kwiecień 2016 Temat postu:

b-side napisał:
A to wyżej to po pijaku pisałeś Very Happy?


Tak, zdaje się, że tak.

b-side napisał:
Aha, no i był przecież koncert Santana-McLaughlin w Montreux w 2011.


Wiesz, tylko mnie tak ich kolaboracja jakoś nigdy specjalnie nie przekonywała. To znaczy niby spoko, ale czasami za bardzo brzmiało to dla mnie jak walenie gruchy. No, ale spox, pożyjemy usłyszymy Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
b-side
Wafel
Wafel



Dołączył: 29 Mar 2015
Posty: 137
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Planeta Melmaq
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:46, 05 Kwiecień 2016 Temat postu:

W sensie "Love, Devotion & Surrender" i "Flame Sky" z Welcome nie przemawia?

Tzn w sumie jest w tym sporo waligruchizmu, ale mnie totalnie to przekonuje, bo goście są w 100% autentyczni. Dwa uduchowione, ubrane na biało typki, dzieci guru, co nawet dały jego wywody na okładkę. To mi pachnie autentyzmem. Jest wielu typów, u których takie starcie byłoby śmieszne, a takie G3 to już w ogóle jedno z najśmieszniejszych wydarzeń w muzyce, zaraz koło disco-polo, ale tutaj jest ok. Zwłaszcza też, że każdy ma swoją przestrzeń, nie ma takiego klimatu, że gramy sobie znaną kompozycję i na przemian kto szybciej zasoli.

Szkoda tylko, że nie dali większej przestrzeni Youngowi na organach.


A znasz koncertówki z 73? Tę słynną z Chicago? To już jest walec nie do zatrzymania, tam już jest atmosfera tak gęsta, że by się King Crimson z tego okresu zawstydziło.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 21:50, 05 Kwiecień 2016 Temat postu:

b-side napisał:
W sensie "Love, Devotion & Surrender" i "Flame Sky" z Welcome nie przemawia?


Nie. To znaczy, "Flame Sky" jest fajne (w przeciwieństwie do płyty Welocme, która nie jest fajna), "Love, Devotion & Surrender" niby fajne, ale jakoś tak nie do końca. A na koncertówce z Chicago walą tak, że słuchając bałem się, że któryś urwie sobie kutasa Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
b-side
Wafel
Wafel



Dołączył: 29 Mar 2015
Posty: 137
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Planeta Melmaq
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 21:41, 07 Kwiecień 2016 Temat postu:

No, ale jak sobie nie urwali, to chyba znaczy, że klasa najwyższa, co Cool? Satrianowie i Vajowie mają protezy od lat 80.


Ja to czekam, aż zaczną oficjalnie wydawać koncertówki. Kiedyś na FB Santany był taki wpis, że poszukują zapisów koncertów z konkretnych dni, których Team Santana nie ma w swojej bazie. Mam nadzieję, że tę bazę tworzą w konkretnym celu, a nie, żeby poszła z Carlosem do grobu i na karmę złodziei-piratów.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez b-side dnia Czw 21:42, 07 Kwiecień 2016, w całości zmieniany 9 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kapitan Wołowe Serce
Administrator
Administrator



Dołączył: 03 Wrz 2008
Posty: 8801
Przeczytał: 2 tematy

Pomógł: 57 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:07, 07 Kwiecień 2016 Temat postu:

b-side napisał:
No, ale jak sobie nie urwali, to chyba znaczy, że klasa najwyższa, co .


Nigdy nie myślałem o tym w ten sposób Very Happy


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Devadip
Wafel
Wafel



Dołączył: 05 Maj 2016
Posty: 294
Przeczytał: 4 tematy

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 14:26, 18 Lipiec 2016 Temat postu:

Z Santaną jest tak, że chyba ciężko go nie lubić. Można się jego muzyką nie zachwycać i nad nią nie spuszczać, ale nie nie lubić. Very Happy Albo po prostu nigdy jeszcze nikogo takiego nie spotkałem.

Santanę darzę dużym sentymentem, a im dłużej go znam, tym bardziej lubię. Zwłaszcza teraz po przeczytaniu jego autobiografii. I po pójściu na koncert.

Co do tak zwanego "klasycznego okresu" - trzy pierwsze albumy stawiam praktycznie na równi, jako że żaden nie jest idealny. Zauważyłem, że w wątku pomijacie kompletnie debiut, a chyba niesłusznie, bo moim zdaniem nie traci nic względem Abraxasu i Trójki. Owszem, ma zapychacze takie jak Persuasion albo You Just Don't Care, ale za to ma Waiting, Jingo i, co najważniejsze, Soul Sacrifice. Dla chcących poznania muzyki wczesnego Santany, tego najbardziej kultowego, debiut jak najbardziej obowiązkowy.

Mój ulubiony album - Caravanserai. Klawe fusion, które dzięki santanowkiemu brzmieniu i wyczuciu brzmi bardzo oryginalnie i odmiennie. Ja przynajmniej nie słyszałem podobnego fusion, jeśli ktoś kojarzy, proszę podesłać. Very Happy

Szkoda, że Welcome i Borobletta nie są tak dobre jak Caravanserai, bo słychać, że myśl przewodnia była taka sama. Może to przez te wokale, które brzmią zbyt popowo. Może gdyby Rolie nie odszedł... Razz

O Lotusie co miało być powiedziane, zostało powiedziane już w tym wątku.

Natomiast ten nowy album - Santana IV. Cóż, wstydu nie ma, a arcydzieła nie oczekiwałem. Ale rzeczywiście miejscami brzmi wciąż zbyt mdle i popowo, zwłaszcza teksty są tak durne, że szkoda gadać. Very Happy

"Honey, when you eat
I love to watch you chew" Very Happy

Podsumowałbym to tak, że Santana to muzyk na wskroś mainstreamowy, ale z klasą.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Devadip dnia Pon 14:27, 18 Lipiec 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
zuy_pan
Bad Motherfucker
Bad Motherfucker



Dołączył: 27 Sty 2012
Posty: 5826
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 39 razy
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Nie wiem, skąd mam wiedzieć?
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:23, 18 Lipiec 2016 Temat postu:

No, ja nie lubię, bo nie trawię muzyki latynoskiej, doceniam, ale nie lubię.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Forum .:Rock 'n Metal:. Strona Główna -> Jazz, jazz-rock Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3  Następny
Strona 2 z 3


Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB Š 2001, 2005 phpBB Group
Theme bLock created by JR9 for stylerbb.net
Regulamin